"Uprawiacie manipulację i propagandę" - usłyszała dziennikarka TVP Info od prof. Glińskiego

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Napastliwe i aroganckie zachowanie, pytania z tezą, przerywanie gościowi - tak wyglądał dzisiejszy program "Minęła 20" w TVP Info z Karoliną Lewicką w roli gospodarza. Wicepremier prof. Piotr Gliński, który próbował jednak przedstawić swoje argumenty, w końcu powiedział co wielu ma na końcu języka: "To program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat".

Od kilku dni trwa gorączkowa dyskusja na temat spektaklu "Śmierć i dziewczyna" wystawionego przez Teatr Polski we Wrocławiu, a wczoraj wieczorem próbowano zablokować wejście do budynku. Interweniowała policja.

Modlitwa i protest przed teatrem, w którym "grają" porno. CZYTAJ WIĘCEJ

Temu tematowi miała być poświęcona dzisiejsza audycja "Minęła 20" na antenie TVP Info. Gospodarzem była Karolina Lewicka, a gościem wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński. Miała być, ale dziennikarka nie była zainteresowana wypowiedziami ministra, nie dając mu dokończyć żadnego wątku, notorycznie przerywała, pozwalała sobie na aroganckie odzywki.

Jej zachowanie było oburzające, nic więc dziwnego, że prof. Gliński kilka razy dał jednoznacznie do zrozumienia co myśli o takim sposobie dziennikarstwa.

TUTAJ FRAGMENT WYMIANY ZDAŃ POMIĘDZY LEWICKĄ Z PROF. GLIŃSKIM (za portalem 300polityka.pl)

PROF. PIOTR GLIŃSKI: To bardzo smutna sprawa, że znowu mamy do czynienia z taką bardzo nieuczciwą medialną nagonką i manipulacją związaną z tym wydarzeniem, spektaklem wrocławskim. Rzadko w mediach się na ten temat wypowiadałem, ale stworzono nagonkę, która manipuluje faktami (...).
KAROLINA LEWICKA: Pytam się pana, na jakiej podstawie merytorycznej podjął pan taką decyzję?
GLIŃSKI: To w tym liście jest [do marszałka woj. dolnośląskiego]. Pani przeczytała tylko ostatni akapit, a przeczytam całość.
LEWICKA: Czy pan zdaje sobie sprawę, że akty seksualne są stosowane w kinie i teatrze od wielu lat?
GLIŃSKI: Jakby pani mi nie przeszkadzała, to mógłbym przedstawić widzom, o co mi chodzi.
LEWICKA: Ale pan jest moim gościem. Bardzo mi przykro. Chciałabym uzyskać odpowiedzi na moje konkretne pytania. Czas konferencji prasowych to doskonały moment, żeby wyartykułować swoje stanowisko. Do tej pory był dobrą tradycją, że polityk, który pojawiał się w programie publicystycznym, odpowiadał na pytania, które zadawał dziennikarz.
GLIŃSKI: Jeżeli to program publicystyczny. To program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat. I to się skończy, ponieważ tak telewizja publiczna funkcjonować nie powinna.
LEWICKA: Z ministrem kultury będę rozmawiać bez argumentów ad personam. Jestem rozczarowana, że to się nie udaje, więc może wróćmy do meritum sytuacji. Chciałabym zapytać, czy art. 73 Konstytucji, mówiąc o wolności artystycznej, czy autonomia teatru nadal obowiązuje w polskim państwie?
GLIŃSKI: Nie użyłem żadnego ad personam argumentu. Oceniłem funkcjonowanie tej instytucji.
LEWICKA: Obraził mnie pan, mówiąc, że to program propagandowy i manipuluje opinią publiczną, ale zostawmy to, nie czuje się obrażona.
GLIŃSKI: To prawda po prostu. Mówię o programie, nie powiedziałam nic o pani.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info,niezalezna.pl,300polityka.pl


Wczytuję komentarze...

Afera wyborcza w Olsztynie: z komisji wyborczej zginęło 399 kart do głosowania!

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W obwodowej komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w Olsztynie zginęło 399 kart do głosowania. "Czy zostały one użyte w wyborach, okaże się po podliczeniu wyników we wszystkich obwodowych komisjach w mieście" - powiedział dyrektor delegatury KBW w Olsztynie Piotr Sarnacki.

Jak poinformował dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Piotr Sarnacki, obwodowa komisja wyborcza w Olsztynie, która pracowała w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy ul. Warszawskiej, stwierdziła brak 399 kart do głosowania. O sprawie jest już powiadomiona policja, która prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające oraz komisarz wyborczy. Karty były ostemplowane.

"Na razie trudno stwierdzić, czy karty, których nie ma, zostały użyte w głosowaniu. To się okaże, gdy wszystkie obwodowe komisje w Olsztynie podliczą wyniki. Wtedy będzie można stwierdzić, czy liczba kart wydanych do głosowania i kart wyjętych z urn jest taka sama, czy nie"

- wyjaśnił Sarnacki.

Sarnacki przyznał, że zakładane są dwa scenariusze zdarzenia: że ktoś karty wyniósł z lokalu i ich nie użył, jak i taki, że karty zostały wyniesione i użyte w wyborach. W przypadku tego drugiego scenariusza, prawdopodobnie dojdzie do protestu wyborczego i wówczas sąd zdecyduje, czy miało to wpływ na wynik wyborów, czy nie.

Sarnacki powiedział, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż około godz. 17 przewodnicząca komisji przy ul. Warszawskiej stwierdziła, że "kupka z kartami do głosowania jest jakaś dziwnie mniejsza". Komisja kilka razy przeliczała karty i szukała brakujących, jednak ich nie odnaleziono. W ocenie Sarnackiego brak tylu kart nie może być pomyłką przy ich przeliczaniu. "Czasem dochodzi do sklejenia się dwóch czy trzech kart, ale nie aż tylu" - wyjaśnił dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Olsztynie.

Założono, że karty z komisji wyborczej zostały wyniesione od rana do godz. 17. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl