To był jeden ze sztandarowych punktów w programie Ryszarda Petru i jego partii - likwidacja finansowania partii ze środków publicznych. Mówił o tym podczas kongresu ugrupowania, a także licznych konferencji prasowych. Opowiadał się za "drobnymi" wpłatami od sympatyków.
Minęła jednak kampania wyborcza, a w minioną niedzielę Polacy poszli do urn i .Nowoczesna uzyskała dobry (niestety) wynik. Petru wraz z grupą współpracowników zasiądą więc w ławach poselskich. A tym samym mogą wziąć pieniądze z budżetu. Oczekiwaliśmy, że na dniach jednak ogłoszą rezygnację z tego prawa. A tymczasem...
"Jeśli parlament zdecyduje i finansowanie z budżetu będzie utrzymane to w ramach gry i równych szans będziemy je brać" - takie słowa padły na antenie Radia Szczecin.
Kto to powiedział? Nie, nie Petru, ale Piotr Misiło, który będzie posłem w klubie parlamentarnym .Nowoczesnej.
I co na to wyborcy tej partii? Czujecie się oszukani?