Rząd Kopacz zostawia swoim następcom „niespodziankę”. Budżet na rok 2016 z rekordową dziurą

Marcin Jochimczyk/sxc.hu

Deficyt w przyszłym roku wyniesie prawie 55 mld zł, czyli o 8 mld więcej niż w tym roku. Według ekspertów nie tylko dziura w budżecie jest rekordowa, niepokoją także inne przyjęte wskaźniki, np. potrzeby pożyczkowe czy wpływy z podatków. – Ten projekt to mina z opóźnionym zapłonem, która ma wybuchnąć w rękach nowego rządu – mówi ekonomista Janusz Szewczak.

Rząd przyjął wstępny projekt budżetu państwa na 2016 r. Wynika z niego, że w przyszłym roku nasza gospodarka wzrośnie o 3,8 proc. PKB, a więc więcej niż w tym roku. Skończy się deflacja, a ceny towarów i usług wzrosną o 1,7 proc. Dochody budżetu mają wynieść ok. 297 mld zł, a wydatki blisko 352 mld zł, czyli deficyt będzie sięgał 55 mld zł. To rekord, bo tak dużej dziury budżetowej jeszcze nie było. – To może doprowadzić do powtórki i powstania tzw. dziury Bauca, jaką w 2001 r. pozostawiono rządowi SLD. Często przegrani zostawiają takie niespodzianki następcom – ostrzegają ekonomiści.

Horrendalny deficyt to niejedyny rekord, jaki znajduje się w przedstawionym projekcie budżetu. Zapisano tam także, że przyszłoroczne potrzeby pożyczkowe mają sięgnąć aż 115 mld zł brutto. Tyle trzeba będzie pożyczyć, aby spłacić zaciągnięte wcześniej przez koalicję PO-PSL długi – mówi „Codziennej” Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK-ów.­ – Kolejna mina z opóźnionym zapłonem, która ma wybuchnąć w rękach nowego rządu, to zawyżone dochody, zwłaszcza z podatku VAT. One już w tym roku będą mniejsze o 8–10 mld zł od zaplanowanych. Podobnie jest z zapisanymi w projekcie wpływami z dywidend od spółek skarbu państwa, które są nie do osiągnięcia. Fikcją jest także wzrost gospodarczy w wysokości 3,8 proc. PKB – dodaje ekspert.

Jego opinię, zwłaszcza na temat rozmiarów przyszłorocznej dziury budżetowej, podzielają inni ekonomiści. – Biorąc pod uwagę sytuację makroekonomiczną, decyzja o tak dużym zwiększeniu deficytu może dziwić – uważa Roland Paszkiewicz, szef działu analiz w Centralnym Domu Maklerskim Pekao SA. Podobnego zdania jest prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club. – Założony deficyt jest ewidentnie zbyt wysoki. Przyjęcie go to krok wstecz w stosunku do pierwotnych planów resortu finansów, które w ciągu najbliższych paru lat zakładały zmniejszenie deficytu do poziomu ok. 1 proc. – ocenia ekspert BCC.

Rząd aż o 8 mld zł, a więc o blisko jedną piątą, zwiększył przyszłoroczny deficyt, choć jeszcze niedawno twierdził, że państwa nie stać na dodatkowe wydatki, m.in. na podniesienie kwoty wolnej od podatku. W projekcie na 2016 r. oczywiście takiej możliwości nie przewidziano. Minister finansów Mateusz Szczurek znalazł za to 2 mld zł na podwyżki dla urzędników budżetówki. Ponieważ w związku z deflacją waloryzacja emerytur i rent w przyszłym roku będzie minimalna, obecna koalicja zobowiązała w projekcie budżetu swoich następców do wypłacenia tym, którzy mają najniższe świadczenia, jednorazowych dodatków w wysokości od 100 do 350 zł. Przewidziano też comiesięczne stuzłotowe zasiłki płacone przez rok dla dzieci urodzonych w przyszłym roku.
 
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Kolejny skandal w niemieckiej armii

Objawienia w Medjugorie będą uznane?

Warszawa: samobójstwo w areszcie

UEFA ukarała także Arkę Gdynia

Prezydent Duda: Nie ugniemy się przed…

Trudno uwierzyć! Dzień po zamachu lewacy wyszli na ulice Barcelony - wspierać... imigrantów

/ @theshineline \ Twitter.com

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

W piątek popołudniu, czyli zaledwie kilkadziesiąt godzin po zamachu, do którego doszło w centrum Barcelony, na ulicach tego miasta doszło do dwóch manifestacji – „przeciw” oraz „za” przyjmowaniem imigrantów z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. „Stop Islamizacji Europy” i „Uchodźcy NIEmile widziani” - żądali jedni. Naprzeciw nich pojawili się lewacy, którzy w wulgarny sposób reagowali na ten protest.

Do zamachów w Katalonii doszło w czwartek. Czternaście osób zostało w bestialski sposób zamordowanych, a 130 jest rannych. W tym wielu jest w stanie krytycznym.

Zamachu dokonali członkowie siatki terrorystycznej - wśród nich główne role odgrywali Marokańczycy, a za kierownicą vana, który wjechał w tłum turystów, był 17-letni Mussa Ukabir.

W związku z tragedią w Barcelonie doszło dziś do antyimigranckich protestów. Grupa przeciwników dalszego przyjmowania muzułmański imigrantów stanowiła ok. 20-30 osób. Ochraniała ich uzbrojona policja – podał kataloński portal ctvnews.ca. W lewicowej kontrmanifestacji udział brało kilkaset osób.

Tymczasem w ostatnich tygodniach lewacy z Katalonii podczas licznych protetstów atakowali... turystów. Protestowali przeciwko ich przyjazdom! Cudzoziemcy odwiedzają ten region Hiszpanii coraz liczniej, bo w innych częściach świata, jest po prostu niebezpiecznie.

„Eksperci nie mają wątpliwości, że gwałtowny wzrost popularności europejskich kurortów jest podyktowany niepewną sytuacją społeczno-polityczną w krajach północnoafrykańskich oraz na Bliskim Wschodzie i turystyczna popularność Półwyspu Iberyjskiego spadnie, kiedy tylko konflikty zostaną tam zażegnane. Analitycy z hiszpańskiego stowarzyszenia przewoźników i organizatorów wycieczek Exceltur informują, że w ub.r. do kraju przyjechało ok. 1,5 mln turystów, którzy zdecydowali się na zmianę wakacyjnych planów jedynie ze względu na ewentualne niebezpieczeństwo. Jednocześnie szacuje się, że z tegorocznej 6,6-milionowej nadwyżki turystów aż 60 proc. jest „pożyczonych” i dotychczas preferowało inne kierunki podróży”

- pisała niedawno  „Codzienna”.

„To inwazja!”, "Nie chcemy turystów!" - z takimi hasła wychodzili na ulice Barcelony, lewacy, którzy nie chcieli u siebie takich tłumów turystów.

Tymczasem wśród tych samych grup nadal poparciem cieszyła się polityka władz dotycząca przyjmowania uchodźców. Na jednym z budynków w mieście pojawił się nawet napis „Turyści, wracajcie do domu! Uchodźcy witajcie!”.

Dziś, po czwartkowej tragedii, przypomnieli tamte wydarzenia internauci...

 

Źródło: niezalezna.pl, gpcodziennie.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Legia zawiodła. Będzie ciężko

Rząd chce wypłacić odszkodowania szybko

W Polsce bezpiecznie - nie wprowadzono…

Zmarła 14 ofiara zamachów w Hiszpanii

Franciszek modli się za ofiary zamachu

"Bodyguard zawodowiec", czyli z wałkiem do ciasta na mafiosów. RECENZJA

/ mat.pras.

Magdalena Jakoniuk

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

Samuel L. Jackson w roli pogromcy złoczyńców, Ryan Reynolds który ich ochrania i Gary Oldman jako białoruski dyktator. Plus Salma Hayek w roli więźniarki o wyjątkowo siarczystym zasobie hiszpańskich wyzwisk. Pastisz kina akcji pt. „Bodyguard zawodowiec”, który dziś wszedł do kin, z taką ekipą nie mógł się nie udać. Nawet jeśli w walce z wrogiem bronią głównego bohatera jest… wałek do ciasta.

Michaela Bryce’a (Ryan Reynolds) poznajemy, gdy mężczyzna jest na samym szczycie życiowych aspiracji – codziennie rano budzi się obok pięknej narzeczonej Amelii (Elodie Yung) w domu na przedmieściach, a do pracy jeździ luksusowym jaguarem. Jako światowej klasy ochroniarz cieszy się zaufaniem największych tego świata, również tych spod ciemnej gwiazdy.

Wszystko zmienia się, gdy ginie jeden z ochranianych przez niego klientów. Kiedy Michael dostaje zlecenie ochrony Dariusa Kincaida (Samuel L. Jackson) seryjnego mordercy, a zarazem ważnego świadka w sprawie białoruskiego dyktatora Vladislava Dukhovicha (Gary Oldman), pojawia się szansa na odzyskanie dawnej estymy. Problem w tym, że ci dwaj już kiedyś się spotkali i bynajmniej nie łączy ich kumpelska więź.

Choć początkowo między bohaterami iskrzy zbyt mocno, by plan bezpiecznego transportu świadka do sądu mógł się powieść, z czasem okazuje się, że jeden bez drugiego nie może sobie poradzić. Skazani na siebie nawzajem „zawodowcy” tworzą zgrany duet, a ich akcje dostarczają nie mniejszej dawki adrenaliny niż najbardziej spektakularne wyczyny Jamesa Bonda: by pozbyć się depczących im po piętach białoruskich mafiosów i agentów Interpolu posłużą się wszystkim – od profesjonalnej broni po wałek do ciasta

Scenariusz filmu Patricka Hughesa to celowo przerysowana sensacyjna jatka, w której na przemian słychać świst kul, pisk opon i siarczyste przekleństwa (zwłaszcza te płynące z ust znakomitej Salmy Hayek, która w filmie wciela się w żonę przestępcy Kincaida) – ot, naiwna komedia dla niegrzecznych chłopców, okraszona efektownym soundtrackiem. Siła obrazu tkwi jednak w obsadzie – Reynolds, Jackson i Oldman (którego postać w oczywisty sposób nawiązuje do Władimira Putina) tworzą trio nie do pobicia. Plus pada filozoficzne pytanie: kto jest większym grzesznikiem – ten, który zabija złoczyńców, czy ten, który ich ochrania?

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

"Terrorystom mówimy…

Zatrzymano trzecią osobę podejrzaną o…

Hiszpańska prasa: "Musimy walczyć z…

UEFA ukarała Legię. Jest reakcja kibiców

UEFA ukarała Legię. Ruszyła zbiórka

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl