O katastrofie smoleńskiej w Parlamencie Europejskim - DEBATA NA ŻYWO

screen twitter

  

W Parlamencie Europejskim trwa debata dotycząca katastrofy smoleńskiej. Biorą w niej udział naukowcy współpracujący z parlamentarnych zespołem wyjaśniającym tragedię z 10 kwietnia 2010 r. Wśród nich jest m.in. prof. Wiesław Binienda.

15:00
Szef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim Syed Kamall zamknął posiedzenie.

14:58
Antoni Macierewicz odpowiedział na pytanie Ashley Fox dotyczące książki Jurgena Rotha. (CZYTAJ WIĘCEJ). - Znam wiele prac Jurgena Rotha. Prowadził on wywiady z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej oraz z członkami zespołu parlamentarnego. Wiem że w książce są materiały niemieckich służb. Nie znam jednak tych materiałów - powiedział Macierewicz. Dodał również, że czarne skrzynki zostały znalezione godzinę po katastrofie. - Zostały odczytane, a następnie odłożone na miejsce przez Rosjan - powiedział wiceprezes PiS.

14:52
Ashley Fox, przewodniczący delegacji brytyjskiej w EKR, zadeklarował pomoc w dążeniu do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa.

14:46
Głos zabrał Janusz Wojciechowski. - Komisja rządowa wydała swój raport bez oględzin katastrofy. Wykluczono wersje zamachu. A żadnych badań pod względem obecności trotylu nie przeprowadzono. Jeśli chodzi o prokuraturę wiedza jest również porażająca. Pierwsze badania feralnej brzozy odbyły się w grudniu 2011 roku. Jest ogromna potrzeba międzynarodowej komisji - powiedział europoseł.

14.25
Duński naukowiec Glen Jorgensen od dawna współpracujących z zespołem parlamentarnym kierowanym przez posła Antoniego Macierewicza powiedział eurodeputowanym, że początkowo znał jedynie oficjalną wersję wydarzeń, ale po zapoznaniu się z raportem MAK doszedł do zaskakujących wniosków. I wskazał na niedorzeczności z rosyjskim dokumencie.

- Zgodnie z oficjalną wersją samolot uderzył w drzewo i wtedy pilot stracił kontrolę nad samolotem. Tak wygląda wersja oficjalna – przypomniał Jorgensen i zaprezentował symulację, która jej przeczyła.



14:15
- Na początku podano, że samolot uległ wypadkowi o 10:56 czasu moskiewskiego. Po dwóch tygodniach od katastrofy podano czas wypadku jako 10:41. Nie podano przyczyny zmiany czasu katastrofy - powiedział dr Bogdan Gajewski.

14:03
- W przypadku katastrofy smoleńskiej miejsce katastrofy nie zostało zabezpieczone. Pozwolono okolicznym mieszkańcom na dostęp do miejsca katastrofy - powiedział dr Bogdan Gajewski.

13:46
Prezentacje rozpoczął dr Andrzej Gajewski. - Do tej pory mamy dwa sprawozdania - rosyjski. I sprawozdanie polskie nazwane jako Millera. Oba raporty jako przyczynę podają, że przyczyną wypadku był "kontrolowany lot w kierunku terenu". - Moja prezentacja przedstawia sprzeczności w raportach. Pokazuje to jakość tych raport - powiedział inżynier.

13:41
Ciała pani Anny Walentynowicz, twórczyni „Solidarności” do dziś nie odnaleziono - powiedział obecny na sali Antoni Macierewicz

13:37
Prof. Ryszard Legutko przypomniał wydarzenia najważniejsze wydarzenia, przed i po katastrofie: "To był – z przykrością o tym mówię – wielki zawód ze strony polskich instytucji państwowych, ale paradoksalnie była to niewyobrażalna tragedia, która stała się początkiem mnóstwa inicjatyw obywatelskich".

- Ludzie różnych zawodów zdecydowali, że należy wykonać tę pracę, która powinna być wykonana przez rząd i odpowiednie instytucje. W 5 lat po tragedii wiemy więcej niż wiedzieliśmy w momencie, kiedy miała ona miejsce, a wszystko w dużej mierze dzięki bardzo odważnym ludziom, którzy mimo przeszkód politycznych, społecznych, prawnych, którzy pomimo że byli bardzo często wyklinani przez polityków i media, kontynuowali swoją pracę. Dzięki nim wiemy więcej, niż wiedzieliśmy 5 lat temu.



13:30
Szef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim Syed Kamall rozpoczął konferencję dotyczącą tragedii smoleńskiej. - Po pięciu latach wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Wydarzenia po katastrofie w Smoleńsku były szokujące - powiedział polityk, który podkreślił, że wrak tupolewa i czarne skrzynki, do dziś nie zostały zwrócone Polsce.

ZOBACZ TRANSMISJE Z DEBATY

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Byli policjanci prawomocnie skazani. Mieli bezpodstawnie używać paralizatora

Zdjęcie ilustracyjne / Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tamtejszego sądu rejonowego, który skazał na kary więzienia trzech byłych już policjantów. Byli oskarżeni o bezprawne użycie paralizatora.

W styczniu tego roku lubelski sąd rejonowy, który rozpatrywał tę sprawę w pierwszej instancji, uznał b. policjanta Marcina G. winnym znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dwiema zatrzymanymi osobami przez rażenie ich paralizatorem. Skazał go za to na trzy lata więzienia.

Dwaj inni byli funkcjonariusze - Piotr D. i Łukasz U. - zostali skazani na kary po roku więzienia za przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymaną osobą.

Od wyroków odwołali się obrońcy wszystkich oskarżonych, a także prokurator.

"Wszystkie wniesione w sprawie apelacje okazały się bezpodstawne i stąd, nie zasługiwały na uwzględnienie"

– powiedziała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sądu okręgowego sędzia Dorota Janicka.

Jak dodała, sąd rejonowy prawidłowo przeprowadził postępowanie i właściwie ocenił materiał dowodowy.

"W sprawie jest szereg dowodów, które wprost świadczą o winie wszystkich oskarżonych"

– zaznaczyła sędzia.

Sąd Okręgowy wprowadził jedynie niewielkie poprawki w treści orzeczenia, ale zasądzone kary pozostały bez zmian. W procesie odwoławczym sąd jeszcze raz przeanalizował zapisy monitoringu z izby wytrzeźwień, gdzie miało dojść do znęcania się nad zatrzymanymi. W ocenie sądu odwoławczego ten zapis potwierdza ustalenia sądu pierwszej instancji. Sędzia podkreślała, że użycie paralizatora nie było jednokrotne, tylko wielokrotne. Łączyło się również z poniżaniem.

Sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione, że funkcjonariusz III komisariatu lubelskiej policji, 41-letni Marcin G., kilkakrotnie raził nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia w czerwcu ubiegłego roku, podczas Nocy Kultury w Lublinie. Miał je razić paralizatorem w genitalia.

Przy rażeniu paralizatorem jednego z zatrzymanych byli obecni dwaj inni funkcjonariusze z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. i 36-letni Łukasz U. Nie przeszkodzili oni w znęcaniu się nad poszkodowanym - uznał sąd.

Oprócz kary więzienia dla Marcina G. sąd pierwszej instancji orzekł także zakaz wykonywania zawodu policjanta na sześć lat, a wobec Piotra D. i Łukasza U. - po cztery lata. Marcin G. ma zapłacić poszkodowanym łącznie 50 tys. zł tytułem nawiązki, zaś Piotr D. i Łukasz U. po 5 tys. zł.

Uzasadniając orzeczenie, sędzia Jarosław Dul podkreślał, że dowodem wyjściowym dla ustalenia winy oskarżonych była obdukcja lekarska jednego z pokrzywdzonych, obywatela Francji, 30-letniego Igora C. Lekarz stwierdził w ramach oględzin rany, które mogły być skutkiem użycia paralizatora. U oskarżonego Marcina G. w szafce na komisariacie znaleziono prywatną latarkę z paralizatorem, taką samą, jaką miał on przy sobie w Noc Kultury w izbie wytrzeźwień, co zarejestrował monitoring.

Wszyscy trzej oskarżeni zostali usunięci z policji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl