Co kryją zagraniczne konta i jak „rozdysponowano” milion dolarów

Piotr Nisztor

Dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej i „Gazety Polskiej Codziennie”. W Telewizji Republika jest gospodarzem programu „Rozmowa ściśle jawna”.

Kontakt z autorem

  

Na szwajcarski rachunek bankowy Lejba Fogelmana wpłynęła część pieniędzy pochodzących – według katowickich śledczych – z łapówki, jaką za prywatyzację PLL LOT miał zapłacić koncern SairGroup. Prawnik został przesłuchany w charakterze… świadka – ujawnia „Gazeta Polska”.

Am Schragen Weg numer 14. Vaduz. Liechtenstein. To właśnie pod tym adresem, w siedzibie kancelarii szwajcarskiego prawnika Norberta Seegera, 3 lipca 1995 r. powstała spółka Draco Corporation. Odegrała ona istotną rolę w historii polskiej prywatyzacji. Przez należące do niej konta bankowe miały przepływać pieniądze z łapówek, fikcyjnych umów doradczych czy przestępstw podatkowych. Na jej ślad trafili śledczy z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, od blisko dziewięciu lat badający nieprawidłowości przy największych polskich prywatyzacjach. Podejrzewają, że milion dolarów, jaki trafił do Draco Corporation, to faktycznie łapówka za prywatyzację PLL LOT. Część tych pieniędzy została potem przelana na konto m.in. 66-letniego Lejba Fogelmana, jednego z najbardziej wpływowych prawników w Polsce, od lat uczestniczącego w procesach prywatyzacyjnych. Został on przesłuchany w tej sprawie w charakterze… świadka.

Co łączy Fogelmana z katowickim śledztwem i spółką Draco Corporation?



Fikcyjne umowy i nieistniejące raporty

Do prywatyzacji PLL LOT doszło 18 listopada 1999 r., gdy Emil Wąsacz, minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka, zdecydował się zawrzeć umowę sprzedaży 25 proc. akcji narodowego przewoźnika lotniczego szwajcarskiemu holdingowi SairGroup. Państwowemu przedsiębiorstwu przy tej opiewającej na 136 mln zł transakcji doradzało konsorcjum złożone z Dresdner Kleinwort Benson i Business Management & Finance (BMF).

Katowiccy śledczy, badając tę prywatyzację, skupili się przede wszystkim na tym drugim podmiocie. Nie bez powodu. Założona w 1991 r. BMF jeszcze przed rozstrzygnięciem transakcji sprzedaży pakietu akcji PLL LOT współpracowała z Draco Corporation. Spółka, której właścicielem i prezesem był Wojciech J., późniejszy wiceminister infrastruktury w rządzie Leszka Millera, miała sporządzać dla firmy z Liechtensteinu raporty na temat rynku lotniczego, inkasując za to ponad 100 tys. dolarów. Według śledczych żadne opracowania nie powstały, a umowy były fikcyjne. Faktycznie pieniądze, które na konto Draco Corporation wpłacało BMF, trafiały potem na konto Wojciecha J. w banku Barclays w St. Peter Port na wyspie Guernsey. Oszukiwano w ten sposób polskiego fiskusa.

Jak dzielono milion dolarów

Nieco ponad dwa miesiące po transakcji sprzedaży pakietu akcji PLL LOT (21 stycznia 2000 r.) na konto Draco Corporation wpłynął milion dolarów, przelany przez inwestora państwowego przewoźnika lotniczego SairGroup. Według katowickich śledczych była to łapówka za pomoc Szwajcarom w przeprowadzeniu tej transakcji. Kto był beneficjentem pieniędzy? Odpowiedź na to pytanie kryje wyciąg z dolarowego konta spółki z Liechtensteinu, które przed przelewem od Szwajcarów było praktycznie puste. Część pieniędzy z tej puli została przeznaczona na spółki związane z Andrzejem Piechockim (Zurawia Estate, Invest Logistics). To były doradca Wiesława Kaczmarka, ministra przekształceń własnościowych, potem ministra skarbu. W śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy prywatyzacjach usłyszał zarzuty prania brudnych pieniędzy i korupcji. Podobnie jak Wojciech J., do którego również trafiła część sumy przelanej przez SairGroup. Beneficjentem tych środków była też zarejestrowana w Hongkongu spółka Prime King International. Część pieniędzy od szwajcarskiego holdingu lotniczego trafiło także na konto o numerze ZH161511C w banku Paribas w Szwajcarii. Należało ono do płk. Jana Sz., oficera wywiadu wojskowego PRL, potem Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI), w latach 1994–2003 odpowiedzialnego za prywatyzację polskich przedsiębiorstw w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych i Ministerstwie Skarbu. Zasiadał m.in. w radzie nadzorczej PLL LOT. Prokuratura chciała postawić Sz. zarzut korupcji. Było to jednak niemożliwe, pułkownik zmarł w 2003 r.

Przelew do UBS w Zurichu

Jednak najwięcej z tej puli trafiło do Lejba Fogelmana. Na jego konto o numerze P0152450 w banku UBS w Zurichu 18 lutego 2000 r. wpłynęło aż 380 tys. dolarów.



Czy ten przelew miał cokolwiek wspólnego z prywatyzacją PLL LOT z 1999 r.? – Nie brałem w tej transakcji żadnego udziału – zapewnia w rozmowie z „GP” Fogelman. Podkreśla, że w tej sprawie dwukrotnie był przesłuchiwany przez katowicką prokuraturę. Za każdym razem w charakterze świadka. – Nie mogę nic powiedzieć na ten temat, obowiązuje mnie tajemnica w zakresie złożonych zeznań. Poza tym dotyczy to spraw osobistych – podkreśla prawnik. Pytany o spółkę Draco Corporation, odpowiada: – Nie znam tej spółki, nie miałem z nią nic wspólnego.

Skąd więc na jego koncie znalazł się przelew akurat z tej firmy? Z nieoficjalnych informacji wynika, że Fogelman tłumaczył śledczym, iż miała to być spłata długu, jaki zaciągnęła u niego jedna z osób, najprawdopodobniej związana z Draco Corporation. – Nie będę ani potwierdzał, ani zaprzeczał. Po prostu nie chcę o tym rozmawiać. Nie zrobiłem nic sprzecznego z prawem lub etyką prawnika – wyjaśnia Fogelman.

Także katowicka prokuratura nie chce ujawnić żadnych szczegółów w tym zakresie.

Fogelman to jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce, zaangażowany w niektóre duże prywatyzacje. Studiował na Uniwersytecie Warszawskim, ale w 1968 r. ze względu na nagonkę antysemicką wyemigrował z kraju. Trafił do Stanów Zjednoczonych. Do Polski wrócił po przemianach polityczno-ustrojowych i zaczął doradzać przy największych transakcjach, m.in. połączenia Unicredit i BPH, sprzedaży F16 przez Lockheed Martin czy prywatyzacji Polkomtela. Do grona jego znajomych należeli czołowi polscy politycy odpowiedzialni za państwowy majątek, m.in. Marek Belka, Wiesław Kaczmarek i Alicja Kornasiewicz.

Archiwum pułkownika

Tajemniczych wątków wokół prywatyzacji PLL LOT z 1999 r. jest dużo więcej. Katowicka prokuratura bada udział w niej znanego adwokata K., którego kancelaria od lat świadczy liczne usługi na rzecz spółek skarbu państwa. Jego siostra była żoną płk. Sz. Z kolei sam prawnik należał do zaufanych ludzi zmarłego oficera wojskowych służb. – Był jego najbliższym doradcą. Dlatego nie tylko zna kulisy wielu transakcji, ale również pomagał w zabezpieczeniu archiwum pułkownika, w którym znajdują się dowody na korupcyjne mechanizmy przy części prywatyzacji, w tym informacje o zagranicznych kontach, na które trafiały łapówki – mówi osoba znająca materiały śledztwa.

Katowicka prokuratura pytana o adwokata K. nie chciała jednak „ze względu na dobro śledztwa” ujawnić jakichkolwiek szczegółów.

Kiedy akt oskarżenia?

Prowadzone od marca 2006 r. przez Prokuraturę Apelacyjną w Katowicach śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy polskich prywatyzacjach ma zostać zakończone w ciągu kilku miesięcy. – Przewidywany termin jego zakończenia to pierwsza połowa 2015 r., jednakże precyzyjna data sfinalizowania sprawy uzależniona jest od wykonania szeregu czynności, w tym w ramach międzynarodowych pomocy prawnych – przyznaje Leszek Goławski, rzecznik katowickiej prokuratury. Dotychczas w ramach prowadzonego postępowania zgromadzono 608 tomów akt (4 tomy są niejawne). Śledczy dopatrzyli się korupcji przy trzech prywatyzacjach – STOEN, Telekomunikacji Polskiej i PLL LOT. Zarzuty korupcji i prania brudnych pieniędzy usłyszało w tej sprawie prawie osiem osób – oprócz Andrzeja Piechockiego i Wojciecha J., także m.in. gen. Gromosław Czempiński, były szef UOP, i Michał Tomczak, warszawski adwokat.
 


O szczegółach korupcyjnego procederu przy największych polskich prywatyzacjach można przeczytać w książce Piotra Nisztora i Wojciecha Dudzińskiego „Nietykalni – kulisy polskich prywatyzacji” (wydawnictwo Editions Spotkania 2014).
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Wałęsa poleciał i odleciał! Były prezydent w USA narzeka na Polskę oraz wręcza kuriozalny list

Lech Wałęsa w Izbie Reprezentantów USA / https://www.youtube.com/channel/UCXCjgHrMgPEqDvCmPc9BbJA

  

"Dzisiaj w naszym kraju łamie się Konstytucję, uchwala się prawa, które podporządkowują rządzącym niezależne instytucje, ogranicza się i atakuje swobodną wymianę myśli" - skarżył się w amerykańskiej Izbie Reprezentantów Lech Wałęsa. Były prezydent ostrzegał przed rządami "populistów" w Polsce oraz wręczył kongresmenom list... w swoim stylu, czyli pełen literówek oraz z niewykasowanymi podpowiedziami fonetycznymi przy wyrazach w języku angielskim.

Były lider "Solidarności" przebywa z kilkudniową wizytą w Waszyngtonie w celu uczczenia 30. rocznicy rozpoczęcia transformacji ustrojowej w Polsce. W programie wizyty, podczas której towarzyszy mu Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, są spotkania z amerykańskimi politykami i organizacjami społecznymi, wystąpienia oraz spotkania z mediami. Dzisiaj spotkał się z kongresmenami w Izbie Reprezentantów.

Prowadzący posiedzenie kongresmen William R. Keating podkreślał, iż demokracja wymaga poświęceń, a Europa jest teraz zupełnie innym kontynentem niż w 1989 roku. O Wałęsie powiedział, że "przywrócił Polsce jej prawowite miejsce wśród demokratycznych państw". Były przywódca Solidarności przekazał amerykańskim kongresmenom list; jego treść opublikował na Facebooku.

To było nasze wspólne zwycięstwo – zwycięstwo dobra na złem, ludzi wolnych nad dyktaturą, zwycięskiej demokracji nad totalitaryzmem. Cały proces zapoczątkowała polska „Solidarność”, ale gdyby nie wsparcie, jakiego udzielił nam wolny świat, a zwłaszcza nasz niezawodny potężny przyjaciel, Stany Zjednoczone, nasza droga do wolności byłaby z pewnością dłuższa i być może wszystko potoczyłoby się inaczej

- przyznaje Wałęsa.

Następnie były prezydent podsumował 30 lat rozwoju Polski, jako państwa demokratycznego, "symbolu sukcesu gospodarczego". "Pamiętam, że w tamtym okresie powtarzałem Amerykanom, że potrzebujemy ich generałów – General Motors i General Electric" - zażartował. Potem zaś skupił się na zagrożeniach, jakie jego zdaniem niesie dzisiejszy świat. 

Po udanej rewolucji w naszym kraju i ponad dwadziestu (pisownia oryginalna - przyp. red) latach pozytywnych przemian politycznych I prawnych, w Polsce pojawiły się zagrożenia, których najzwyczajnie (pisownia oryginalna - przyp. red.) nie przewidzieliśmy. Dzisiaj w naszym kraju łamie się Konstytucję, uchwala się prawa, które podporządkowują rządzącym niezależne instytucje, ogranicza się i atakuje swobodną wymianę myśli

- narzeka Lech Wałęsa.

Okazało się, że Wałęsa, który "tymi rękami obalił komunizm", wstawił się za sędziami i prokuratorami z minionej epoki. Zaznaczył, że są odsuwani przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Można by się zapytać, dlaczego populistyczna partia, która dzisiaj rządzi w Polsce, tak postępuje? No cóż – twierdzą, że budują prawdziwą demokrację, eliminując postkomunistyczne złogi w wymieninonych (!) instytucjach. Jednak nawet bez głębszej analizy, kiedy przyjrzymy się tym sędziom i prokuratorom, którzy padają ofiarą szykan, widzimy, że wielu z nich nie mogło mieć nic wspólnego z komunizmem. Jedyne, co ich łączy to to, że nie chcieli się włączyć do gry, narzucanej im przez ich politycznych szefów. A największy paradoks to to, że obecna władza sama wykorzystuje kilku byłych komunistów o ile mogą być przydatni w ich politycznych rozgrywkach. Nie są więc konsekwetni (!), za to wykorzystują ten element instrumentalnie. Mogę się tylko domyślać, co nimi tak naprawdę kieruje, oprócz doraźnych zysków. Przypuszczam, że przydzielanie lukratywnych posad znajomym, niekontrolowane przez niewygodne dla rządzących instystucje (!) kontrolne, swobodnie mieści się w ich sposobie myślenia

- stawia diagnozę były prezydent.

Wałęsa wymienił kilka przykładów rzekomego naruszenia prawa, opowiadając o przypadkach zmagań o Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa oraz Sąd Najwyższy. 

Jeśli nie będziemy uznawać wartości, a także nie będziemy mieli faktycznego poczucia, czym jest demokracja, populiści, którzy dzięki niej są w stanie zyskać wladzę (!), mogą zniszczyć fundamenty demokracji w państwie. Zmiany w systemie prawnym Polski zostały już skrytykowane przez kilka instytucji europejskich, chociażby przez Komisję Europejską czy Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Raport Heritage Foundation [Heritydż Faundaszion], którego siedziba mieści się niedalego (!) stąd, wraz z Wall Street Journal [Wal Strit Dżernal] ostrzegał, że dzisiejsi rządzący w Polsce skupiając w swoim ręku zbyt wielką władzę mogą wystawić na szwank zarówno swobodę działalności gospodarczej, prawo własności, czy inwestycje

- grzmiał Wałęsa, z emocji nie usuwając fonetycznych podpowiedzi, które przygotował sobie na okoliczność przemowy.

Doświadczyliśmy w przeszłości znacznie większych trudności, a jednak zawsze udawało nam się przetrwać i wyzwolić siebie i innych spod władzy tyranów. Może to jest taka nasz misja w historii? Przezwyciężymy więc i obecne problemy, a te tylko nas umocnią, tak jak się zawsze działo dotychczas. Przecież słowa takie jak wolność, niepodległości, demokracja, praworządności, bezpieczeństwo i solidarność mają tak wielkie znaczenie, zarówno w języku polskim jak i angielskim. Niech Bóg błogosławi Ameryce i Polsce! Dziękuję

- kończy Lech Wałęsa.

 

 

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Facebook

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl