Resortowe układy Owsiaka

Jerzy Owsiak przy organizacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy może liczyć na taką pomoc państwa, o jakiej mogą pomarzyć inne podmioty zajmujące się działalnością charytatywną. A dzięki temu, że wokół WOŚP funkcjonują firmy związane z Owsiakiem, on sam ma stałe i to zupełnie niezłe źródła dochodu. Warto przypomnieć, że Jerzy Osiak nie chce ujawnić całej dokumentacji swoich firm, co pokazuje, że głoszona przez niego transparentność jest jedynie pustym sloganem.

Kilkanaście dni temu portal Pch24.pl opublikował dane, z których wynika, że WOŚP na cele charytatywne przeznacza 54 proc. zebranych pieniędzy, natomiast działający przy kościele katolickim Caritas Polska – 99 proc. Z kolei dwa lata temu tygodnik „Uważam Rze” wyliczył, że 2010 r. zakończył się dla WOŚP przychodem w wysokości 58,29 mln zł natomiast dla Caritas Polska – 238,1 mln zł, bez wliczania darów rzeczowych. Gdyby policzyć pozyskaną przez Caritas gotówkę plus dary materialne, to wartość przychodów Caritas Polska wyniosłaby ponad 500 mln zł, czyli mniej więcej tyle, ile WOŚP pozyskała przez 20 lat istnienia.

Publiczna pomoc

Jerzy Owsiak co roku korzysta z bezpłatnej, gigantycznej pomocy państwa. Warto chociażby sprawdzić lokalizację tegorocznych siedzib sztabów WOŚP: mieściły się one w szkołach, urzędach, instytucjach samorządowych. Nic nie wiadomo o kosztach, jakie z tytułu wynajmu poniosła Orkiestra, można więc przypuszczać, że pomieszczenia zostały udostępnione nieodpłatnie. Tak samo jak czas antenowy mediów publicznych. Gdyby WOŚP musiała zapłacić za reklamy oraz za czas udostępniony np. przez TVP na relację z przebiegu kolejnych finałów akcji, dochody z tego przedsięwzięcia byłyby minimalne – albo wręcz nie byłoby ich w ogóle.

Mimo gigantycznego nagłośnienia finału WOŚP, armii wolontariuszy (czyli jak sama nazwa wskazuje pracujących bez żadnego wynagrodzenia), pomocy instytucji publicznych w całej Polsce, z roku na rok spada zainteresowanie WOŚP. Gwałtowny spadek nastąpił w tym roku – XXII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy po raz pierwszy od wielu lat oglądało mniej niż 10 proc. widzów. Relacjonowana przez TVP2 impreza przyciągnęła przed telewizory średnio 1,01 mln widzów. Są to dane opracowane dla portalu Wirtualnemedia.pl przez profesjonalny ośrodek badawczy Nielsen Audience Measurement. Nie można więc mówić o złośliwej nagonce na WOŚP i Jerzego Owsiaka, jak to chcieliby widzieć niektórzy przedstawiciele mainstreamu.

Resortowe korzenie

Przyczyna spadku zainteresowania WOŚP leży m.in. w ujawnionych kontrowersjach wokół Jerzego Owsiaka. Jest to nie tylko sprawa pieniędzy, ale także jego przeszłości. Co ciekawe, tuż przed ostatnim finałem WOŚP Owsiak został zapytany przez dziennikarza portalu Wp.pl o przeszłość swojego ojca.

– Gdyby zrobił coś złego, IPN nie zamiatałby pod dywan takich faktów. Wypłynęłyby przy pierwszej możliwej okazji – stwierdził Owsiak, nie odnosząc się ani słowem do tego, że jego ojciec był funkcjonariuszem komunistycznych służb specjalnych, a on sam jest wzorcowym resortowym dzieckiem.

W wydanej w ubiegłym roku książce „Resortowe dzieci. Media” szczegółowo została opisana kariera Zbigniewa Owsiaka, ojca szefa WOŚP. Zaczynał on karierę w latach 40. w Milicji Obywatelskiej i jak wynika z dokumentów IPN u, żywił szczególną niechęć do Kościoła. To może też tłumaczyć negatywny stosunek Jerzego Owsiaka do Przystanku Jezus, który działa jednocześnie z Przystankiem Woodstock. Owsiak promuje sektę Hare Kriszna, a traktuje negatywnie inicjatywę ewangelizacyjną katolickich księży. Nie przeszkadza mu to jednocześnie, by podczas finałów WOŚP, które zawsze odbywają się w niedzielę, jego wolontariusze pojawiali się z puszkami na datki przed kościołami, gdy wierni wychodzą z mszy świętych.

Warto także przypomnieć, że Jerzy Owsiak w latach 80. pracował w firmie Carpatia, co ujawnił Jan Pospieszalski w programie Anity Gargas „Zadanie specjalne” w telewizji Republika. Carpatia należała do biznesmena Jana Załuski, który podpisał zobowiązanie do współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym, czyli Zarządem II Sztabu Generalnego.

„Ja niżej podpisany Jan Załuska przystępuję dobrowolnie do współpracy z Wywiadem Wojskowym PRL” – czytamy w dokumencie, który kilka dni temu opublikował portal Niezależna.pl.

Czy Jerzy Owsiak mógł nie wiedzieć o tym fakcie? Jest to niewykluczone. Ciekawe jest jednak milczenie szefa WOŚP na temat swojej kariery w Carpatii – nie wiadomo nawet, czym się tam zajmował.

– Myśmy wtedy ciułali na stare, używane golfy diesle, a nagle się okazuje, że Jurek jeździ wielkim, wypasionym landroverem, ponieważ został zatrudniony w firmie polonijnej Carpatia. Nie wiem, co on tam robił w tej firmie polonijnej. Firma zajmowała się produkcją soku z aronii i czekolady. Na miłość Boga jedynego, Jurka zdolności witrażownicze czy plastyczne były tam kompletnie „ni priczom” – mówił Jan Pospieszalski w programie Anity Gargas. Jerzy Owsiak w żaden sposób nie odniósł się do tych słów.

Bezradny krzyk mainstreamu

Twórca WOŚP od samego początku swojej działalności znajduje się pod szczególną ochroną mainstreamowych mediów. Każda próba krytyki Owsiaka jest komentowana jako „szczucie”, „zazdrość”, „nienawiść”. Nie ma odniesienia się do meritum zarzutów, które dotyczą finansów i przeszłości Owsiaka. Nikt przecież nie atakuje go za działalność charytatywną, która z samego założenia jest szlachetna. Chodzi o to, co się dzieje przy okazji. Warto przeczytać komentarze, które pojawiły się w związku z Jerzym Owsiakiem na łamach np. „Gazety Wyborczej”. Chóralny krzyk obrony Owsiaka nasuwa refleksję, że krzyczy ten, kto nie ma racji i chce coś ukryć. Zagłuszyć spokojne pytania, na które prędzej czy później znajdą się odpowiedzi. I niech przykładem będzie ujawniony przez Matkę Kurkę – czyli Piotra Wielguckiego – dokument. Wynika z niego, że zasiadająca w zarządzie WOŚP Lidia Niedźwiedzka-Owsiak od 1 listopada 2002 r. pobierała 9000 zł brutto wynagrodzenia.
„O tym, że Jerzy Owsiak zatrudnił swoją żonę na stanowisku dyrektora medycznego, żeby było śmieszniej, już wiemy. Precyzyjnie rzecz ujmując, Lidia Niedźwiedzka-Owsiak powstrzymała się od głosu przy podejmowaniu decyzji o swoim zatrudnieniu, ale uchwałę podpisała. Wypłaty dla »Dzidzi« dawno się zdezaktualizowały, w ostatnim dostępnym sprawozdaniu merytorycznym pensja dyrektor medycznej zawiera się w widełkach 14 do 19 tysięcy. Jednak to nawet nie jest czubek góry lodowej, jeśli chodzi o podpisywanie umów i wypłatę środków w układzie Owsiak płaci żonie, żona płaci Owsiakowi, Owsiakowie płacą Owsiakom” – napisał na swoim blogu Piotr Wielgucki.

Warto więc mieć na uwadze to, że niezależne media w końcu doprowadzą do tego, o czym na razie tylko mówi Jerzy Owsiak: do całkowitej transparentności jego działalności.
 

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy

Przekonanie elit III RP, że obce ambasady mogą u nas wszystko, nie wzięło się z powietrza. Dla ludzi wychowanych w tradycji powstańczej, niepodległościowej czy w jakikolwiek sposób patriotycznej prezentowany przez ten rodzaj polityczno-kulturalnej szumowiny determinizm historyczny jest trudny do zrozumienia.

Trzeba było płacić Rosji za gaz podwójne stawki, bo inaczej odetną nas od tego paliwa zupełnie, a nie można się uniezależnić od nich, bo… nie można. Z polityką Berlina należało się liczyć niemal tak jak z polityką Moskwy w czasach PRL. Pole manewru dotyczyło jedynie tego, kto lepiej będzie reprezentował interesy Niemiec. Pluralizm był tu zresztą niemały, bo często niezrozumiałe dla nas kryzysy polityczne w obozie politycznym III RP podminowane były walką o dostęp do łaski zachodniego sąsiada. Próby prowadzenia samodzielnej polityki pokazywano jako przejaw oszołomstwa czy awanturnictwa. Polityk, który walczy o polskie interesy, jest osamotniony, bo nie ma w tym poparcia Berlina, Paryża czy Brukseli. Osamotnienie oznacza oczywiście szkodzenie polskim interesom. Do jakich to wniosków miało nas doprowadzić? A choćby takich, że niewpuszczenie do Polski fali islamskich radykałów to brak patriotyzmu, bo patriotyzmem jest uleganie w tej sprawie Brukseli. Upomnienie się o polskie krzywdy w czasie II wojny światowej to znowu brak patriotyzmu. Patriotyzmem jest oczywiście zapomnienie własnej historii, pogodzenie się z przerzuceniem odpowiedzialności Niemców za wojenne zbrodnie na jakichś pozbawionych tożsamości „nazistów”, a najlepiej na Polaków.

Polityczna klasa III RP nie robiła tego za darmo. Bogate niemieckie fundacje, unijne fundusze zasilały kasę niemieckich lobbystów. Najbardziej bezczelnym przykładem takiej działalności jest Donald Tusk, który reprezentuje interesy Berlina, ale ma za to zapewnione bardzo intratne stanowisko w UE.

Pani Róża Thun, z którą starłem się w TVP, też robi, co może, aby Berlin ją pochwalił. Problem w tym, że robi to w sposób absolutnie karykaturalny. Mówienie, że Polacy będą Niemcom zakładać obozy koncentracyjne albo sprowokują przez awanturę z Berlinem III wojnę światową, świadczy o przedziwnych walorach intelektualnych tego czołowego polityka PO.

Pewnie Niemcom chodzi po głowie pomysł, że sprawę reparacji wojennych trzeba z Polakami jakoś załatwić. Trudno jednak przy takich adwokatach jak pani Róża dojść do konsensusu. Niemcy nie wierzą nam, że można robić politykę i nie krzywdzić swoich partnerów. Długo sami inaczej nie potrafili. A to, że nas nie szanują, nie dziwi. Patrząc na ich polskojęzycznych pomagierów, nie mają nawet jak nauczyć się szacunku.

Udostępnij

Tagi
Najnowsze opinie

500+ ma się dobrze

W obliczu nieszczęścia

Opozycji sondażowy ból głowy

Autograf dla mafiosa

Powtórka z historii?

Ruszył trzeci silnik

Inwestycje były zmorą naszej gospodarki przez cały 2016 r. To przez ich znaczny spadek wzrost PKB w 2016 r. był niższy niż 3 proc. Także w tym roku naszą gospodarkę ciągnęły do tej pory dwa silniki – konsumpcja (napędzana wzrostem płac i 500+) oraz eksport. Na szczęście jest coraz więcej dowodów na to, że rusza i trzeci silnik.

W lipcu produkcja budowlano-montażowa wzrosła niemal o 20 proc. w stosunku do roku poprzedniego. To o 6 pkt proc. wyżej, niż szacowali analitycy. Ostatni raz taki wzrost odnotowaliśmy w czasie boomu budowlanego przed Euro 2012. Przyspieszają także inwestycje realizowane przez samorządy, co oznacza, że zaczynamy wykorzystywać nowe środki unijne. A gdy i one ruszą pełną parą, o 4-procentowy wzrost na koniec 2017 r. możemy być spokojni.

Udostępnij

Tagi

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl