niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
27 lipca 2016

Znokautować rosyjskiego boksera

Dodano: 08.12.2014 [18:24]
Znokautować rosyjskiego boksera - niezalezna.pl
foto: GP
Sytuacja jest nadzwyczajna. Rosja słabnie w oczach. Słabnie ekonomicznie. Kurs rubla spada dramatycznie. Trochę to przypomina koniec komunizmu, gdy Związek Sowiecki nie wytrzymał po prostu nakręcanego przez prezydenta Ronalda Reagana wyścigu zbrojeń.

Rok 2014 przypomina pod pewnymi względami, powiedzmy, rok 1988. Wtedy dzięki porozumieniu Białego Domu z Arabią Saudyjską i innymi krajami arabskimi z Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC) ceny tego surowca gwałtownie słabły i co więcej, ustabilizowały się na dłuższy czas na bardzo niskim poziomie. To ostatecznie wykończyło Sowiety.

Brakuje Reagana

W innych kwestiach rok 2014 jednak nie przypomina okresu sprzed niespełna trzech dekad – czas obecny i tamten różnią się diametralnie, jeśli chodzi o stosunek Zachodu do Moskwy. Wtedy znienawidzony przez komunistyczną propagandę były aktor Ronald Reagan, wierzący w świat wartości i postrzegający otoczenie międzynarodowe w biało-czarnych (na szczęście dla nas) kolorach, narzucił Zachodowi kurs polityki zagranicznej i jego dążenia okazały się znacznie silniejsze niż niemiecko-francuski pacyfizm względem Kremla. Dziś świat Zachodu nie ma przywódcy w typie Reagana, a jednak, paradoksalnie, tradycyjnie bardziej spolegliwa wobec Rosji Europa Zachodnia jest ostrzejsza, werbalnie oczywiście, wobec Federacji Rosyjskiej niż Stany Zjednoczone. To zresztą widać po sankcjach: kto je najpierw na Rosję nakłada i w jak szerokim zakresie.

A jednak w ramach euroatlantyckiej rodziny ów twardy kurs Europy w stosunku do Kremla jest dla Starego Kontynentu niewielkim pocieszeniem, bo jednak Zachód jest obecnie dużo bardziej pasywny w obronie swoich wartości, ale też swoich interesów, niż trzydzieści lat temu. Cóż, można to skomentować słowami Talleyranda: „To gorzej niż zbrodnia, to błąd”.

Myślałem o tych słowach i Talleyrandzie, gdy oglądałem jego rodaka, prezydenta François Hollande’a, jak ściskał się z Putinem w Moskwie. Można jedynie westchnąć i przypomnieć słowa Mikołaja Kopernika o tym, że gorszy pieniądz wypiera lepszy. Zamiast jednak utyskiwać, że Francja schodzi na psy, a Ameryka pod tym względem nie chce być gorsza, warto sobie i innym uświadomić, jak bardzo Zachód przegapia historyczny moment, w którym można byłoby założyć Kremlowi polityczno-gospodarczego nelsona.

Gdyby sojusz euroatlantycki – używam tego pojęcia w sensie cywilizacyjnym, a nie tylko militarnym – chciał rzeczywiście wykorzystać polityczno-gospodarczą niemoc Rosji, mógłby zmienić geopolityczną mapę świata. Moskwa, która ma ogromny problem z domknięciem własnego budżetu na skutek trwałego spadku cen ropy, może być dla Zachodu łatwym celem. Oczywiście Federacja Rosyjska z jej potencjałem ludnościowym i terytorialnym nadal pozostanie dużym i ważnym państwem, ale mogłaby – przy konsekwentnej polityce USA i UE – przestać marzyć o roli mocarstwa euroazjatyckiego, a nawet przestać przywdziewać togę mocarstwa regionalnego.

Układy Moskwy

Jednak Zachód jest w kwestii Rosji podzielony. Jest też w stanie kryzysu przywództwa, bo dziś autorytetu na miarę Ronalda Reagana na świecie ze świecą szukać. Największe państwa Unii Europejskiej dużo opowiadają o „wspólnej unijnej polityce zagranicznej”, a nawet powołały EEAS (European External Action Service – Europejską Służbę Działań Zewnętrznych), ale gdy dochodzi do sytuacji, w której powinny działać, uznają za słuszną starą polską maksymę „Każdy sobie rzepkę skrobie”. W dużym stopniu (pytanie, czy w mniejszym niż przed rokiem?) najwięksi płatnicy netto do unijnej kasy stawiają na stosunki bilateralne z Moskwą kosztem wspólnej polityki całej UE, a Kreml tylko o tym marzy. Moskwa dopuszcza niemieckie, włoskie, holenderskie, francuskie firmy do swoich wielomiliardowych projektów (choćby Nord Stream) lub kupuje od nich broń czy też oferuje niebywały rynek zbytu, pod warunkiem że będą to jedynie dwustronne układy, a nie porozumienia ze skupiającą 28 państw, w tym 13 nowych, Unią Europejską.

Całość artykułu w "Gazecie Polskiej Codziennie"
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

A gdzie podzial sie TS...Moze wyjdzie i da cos w rodzaju...Zegnaj Rosjo...)))

...Otoz taka Wenezela jest juz bankrutem poniewaz zmniejszone wplywy z ropy Wenezuele rozlozyly - dlatego, ze ponad 90 proc. dochodow w tym kraju to zyski z ropy.

Natomiast u ruskich to 'tylko' fifty proc. uzalenienia...I tu przed oczyma staje Stalingrad.

...Ale i Arabia Saudyjska ma tez swoj kres wytrzymalosci ze wzgledu na niskie ceny ropy panie TS.

Amerykanie wcale nie chca znokautowac niedziwdzia...A chca dobrowadzic do tego zeby niedzwiec jadl z reki...Po Reaganie byl taki okres...Wowczas poszla technologia amerykanska do ruskich...wspolpraca wojskowa i gospodarcza...A gdy niedzwiec obrosl w piorka a piac zaczol swoje...

...Dzis potrzebna jest calkowicie inna koncepcja - mym skromnym zdanie nie powinno sie trzymac niskich cen ropy i gazu prez pol roku czy rok...Ale powinna to byc stala tendencja.

Ruskie czolgi w doniecku, w lugansku, na krymie, zima jeszcze sie nie rozkrecila wiec jeszcze nie zaczeli uzywac karty przetargowej z gazem, a na ukraine wysylaja coraz wiecej wojska.
No faktycznie, rosja umira w oczach

ruscy sie w leningradzie nie poddali mimo ze sie zjadali nawzajem z glodu, a wy tu sugerujecie ze jak im cena zimnioka wzrosnie dwokrotnie to zaraz obala putina. litosci

Stany utrzymuja olbrzymie zapasy paliwa dla celow gospodarczych i wojskowych. Utrzymywanie tak duzych zapasow nie jest potrzebne z uwagi na wzrost bezpieczenstwa dostaw ropy z wlasnych lupkow. Dlatego mamy dwie przyczyny dla ktorych znalazly sie na rynku duze ilosci ropy. Reszte dopelnia rownowaga popytu i podazy. Kraje OPEC zmuszone byly obnizyc cene by nie stracic klientow i jednoczesnie zmniejszyc oplacalnosc drozszego wydobywania ropy z lupkow. Wplyw obnizenia ceny paliwa na gospodarke USA i Rosji jest oczywisty i wielokrotnie opisywany. Kraje OPEC moga sobie pozwolic na obnizke cen ropy z uwagi na taniosc jej wyobycia i zasoby finansowe jakie posiadaja.
Trzecim czynnikiem ktory powaznie hamuje gospodarke rosyjska sa sankcje ekonomiczne. Przetrwanie kryzysu, jaki przezywa Rosja uzaleznione jest od pozyczek ktorych Zachod moze udzielc po wycofaniu Rosji z Ukrainy. Wytworzyla sie niebezpieczna sytuacja poniewaz rosyjska ucieczka przed kryzysem moze okazac sie wojna. W podobnej sytuacji byla IIIcia Rzesza w 1938r. rabujac zloto austryjackie, a pozniej czeskie. Miejmy nadzieje, ze taki scenariusz nie urzeczywistni sie.

Co pan ma na myśli pisząc, że Rosja "może być dla Zachodu łatwym celem " ? Sugeruje pan, że Zachód ma napaść na Rosję ? To jest
niebezpieczna sugestia, jako taka nie powinna nigdy paść z ust polityka tej rangi. Na pewno Zachód nie planuje i nigdy nie planował
napaści na Rosję.

Rosja jest graczem średniej rangi i ekonomicznie jest kilkadziesiąt razy słabsza od wolnego świata. Obszar Rosji robi na pewno wrażenie,
lecz 4/5 jej obszaru to są tereny bardzo ciężkie dla życia, dlatego są tak mało zaludnione. Identycznie jest w Kanadzie, gdzie 4/5
albo 7/8 obszaru z tych samych względów jest niezaludnionych. Bangladesz ma więcej ludności niż Rosja i też ma spore terytorium, jednak
trudno uważać Bangladesz za duże i ważne państwo. Niemcy mają obszar ponad 40 razy mniejszy niż Rosjanie, mają mniej o 50 mln ludzi,
ale ich PKB jest ponad 40 % większy niż rosyjski (tak było rok temu, bo teraz mają PKB wyższy o ponad 65 %). Te dane pokazują,
że Rosja faktycznie jest średniej wielkości gospodarką, w dodatku posiadającą kaleką zależność od wysokich cen ropy naftowej. Gdy ceny
ropy są niskie, ten petro-gigant okazuje się być kolosem na glinianych nogach.

Napisał pan, że Zachód mógłby zmienić geopolityczną mapę świata. Geopolitycznie centrum świata mieści się w USA, nie w Europie.
Rosja ma fantystyczny marketing i doskonałą dyplomację, co widać po tym co pan napisał. Pan i dużo Europejczyków ma w głowie co
do znaczenia Rosji nie obiektywny obraz, rzeczywistość, tylko jakąś science-fiction.

Gdyby Rosja zniknęła z planety, świat zupełnie by tego nie odczuł. Surowców bowiem na planecie nie brakuje, świat bez surowców rosyjskich
mógłby się spokojnie obejść. Proszę policzyć, ile wysoko przetworzonych produktów wyprodukowanych w Rosji ma pan w swoim gospodarstwie
domowym. Należy podejrzewać, że żadnego. Zero. Null.

Co prawda Rosja posiada rakiety, czołgi itp., lecz miliardom ludzi do normalnego życia tego typu produkty nie są potrzebne. Jeszcze nikt
nigdy w historii żelazem się nie najadł i należy podejrzewać, że nie chciałby mieszkać na stałe w czołgu. Rakiety nie zastapią żywności,
ubrań, mieszkań i tysięcy innych rzeczy potrzebnych człowiekowi do normalnego życia, prawda ?

Cytat:
"Co pan ma na myśli pisząc, że Rosja "może być dla Zachodu łatwym celem " ? Sugeruje pan, że Zachód ma napaść na Rosję ? To jest
niebezpieczna sugestia, jako taka nie powinna nigdy paść z ust polityka tej rangi. Na pewno Zachód nie planuje i nigdy nie planował
napaści na Rosję."
Ten atak międzynarodowej bansterki trwa, ceny ropy to nie przypadek. Tu chodzi o coś innego, niż się wydaje...

Szanowny Panie Pośle

Chodzi mi o Pański artykuł • Kto kiep, kto z zaścianka...
Dodany: 03.12.2014 09:31

Pański tekst jest jak najbardziej w porządku i na pewno wart przeanalizowania. Ja natomiast, przy całym moim szacunku dla Pana, chciałbym najuprzejmiej jak tylko można zwrócić Panu uwagę na użyty tytuł, który nawiązuje do bodaj czy nie najstarszego antypolskiego paszkwilu, wdrukowanego już jak widać w głowy całkiem rozsądnych, prawicowych ludzi. Otóż proszę sobie wyobrazić, że moja rodzina (i zapewniam – nie jedyna w Polsce) pochodzi z zaścianka. To potomkowie mieszkańców zaścianków szlacheckich byli tymi, którzy w ramach tajnej organizacji finansowali działalność Armii Krajowej. Zwykle obecnie w Polsce myli się szlacheckość (rodowód, obyczaje, obowiązki) z magnackością. Dla przykładu: przeciętny szlachcic miał majątek w postaci dworu, pewnej ilości ziemi (statystycznie do 500 hektarów- co można sprawdzić np. w ”Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”. Magnackie latyfundia, sięgały kilkudziesięciu tysięcy hektarów. Magnaci pełnili podobną rolę jak obecnie … oligarchowie. Mieli ogromne fortuny, z niczym i z nikim nie musieli się liczyć, próbowali sięgać po władzę nad narodami (a właściwie ją faktycznie posiadali). W gonitwie za władzą potrafili handlować, wbrew szlachcie koroną – czyli władzą królewską nad Rzeczpospolitą (np. Radziwiłłowie), nie gardzili, zaśmiecając rejestry przyjmowaniem od zaborców różnych nie szlacheckich, pogardzanych przez szlachtę polską tytułów (np. hrabia, graf itp) z pośledniejsze „usługi”. Oczywiście były też zakały wśród szlachty jak i postaci krystalicznie czyste i zasłużone dla Polski. O tym wiem.
Zaścianek to rodzaj wspólnoty szlacheckiej, powstałej jako resztka z nadania królewskiego dla magnatów. Ściśle mówiąc, moja rodzina wywodzi się z „okolicy szlacheckiej” (czego już obecnie w Koronie niemal nikt nie rozumie) o czym świadczą wpisy (oczywiście w języku zaborcy) w księgach kościelnych parafii Remigoła (położonej na Laudzie) a zwanej obecnie (w litewskim języku) Ramygala.
Myślę, że w ramach przeprosin za powielanie antypolskiego „zaścianka, zaściankowości” jako po- bolszewickiego synonimu zacofania, mógłby Pan Poseł polecić sekretarzowi przygotowanie materiałów na ten temat (z Internetu) a po zapoznaniu się – opublikować stosowne sprostowanie (dla takich jak ja, a także dla ludzi ze Związków Szlachty Polskiej itp. patriotycznych polskich dziwaków. Z Pańskiej strony mogło by to być honorowe załatwienie sprawy,

Pozdrawiam przy okazji Pana Posła jako wrocławskiego „ziomka”.

Najgorsze są właśnie sentymenty do kacapów i tzw. kultury rosyjskiej, które od wieków uniemożliwiają ostateczne rozprawienie się z tym dziadostwem.
Niestety także w Polsce nie brakuje osób które myślą "władza rosyjska zła, ale zwykli Rosjanie dobrzy i do tego bracia Słowianie".
Tylko jakoś ciekawe czemu ta "władza rosyjska" jest zła i wrogo nastawiona do Polski od samego początku istnienia Moskowii i przez cały okres istnienia tego państwa nie było ANI JEDNEGO PRZYJAZNEGO POLAKOM WŁADCY.
Kto mordował Polaków? Czy car, Lenin czy Stalin robili to osobiście?
To właśnie ci "zwykli Rosjanie" to jest to najgorsze postmongolskie bydło nie mające nic wspólnego ze Słowianami. To nie są "ludzie o szczerych sercach" tylko zakłamane dwulicowe szuje, które w głębi serca Polaków nienawidzą.
Nawet najwięksi krytycy władzy rosyjskiej kazali rozprawić się z Polakami bez litości, kiedy dochodziło do wybuchu powstania.
Dlatego nie należy żałować ani jednego kacapa, tylko pakować każdemu kulę między ślepia i wypalić tę nację napalmem.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl