Czy przedsiębiorca tłumaczący się, że wożenie dzieci osobnym samochodem do szkoły byłoby głupie i zwiększałoby korki byłby usprawiedliwiony przez resort finansów? Nie dostałby kary za używanie służbowego pojazdu do celów prywatnych? Zapewne nie. A - jak widać - Mateusz Szczurek nie ma z tym problemów. Bo tak właśnie minister tłumaczy używanie służbowej limuzyny do celów prywatnych.
- Moim zdaniem wożenie dzieci osobnym samochodem byłoby po prostu głupie. Zwiększałoby korki, byłoby ze szkodą dla środowiska.(...) Podatnik na tym absolutnie nic nie traci, a korzystają wszyscy inni użytkownicy dróg, którzy mają jeden samochód mniej przed sobą – mówi w rozmowie z „Faktem” Mateusz Szczurek.
Taką – niestety – mamy sprawiedliwość w Polsce. „16 milionów grzywny – taka jest górna granica kary, którą może dostać przedsiębiorca za użycie służbowego auta dla prywatnych celów. Milionowe kary zostały ustalone właśnie przez Ministerstwo Finansów, którym kieruje minister Mateusz Szczurek” – czytamy na fakt.pl.