Pochodził z warszawskiej rodziny robotniczej o korzeniach węgierskich. Uczył się u ojców marianów. Był ministrantem. Wstąpił do Konfederacji Narodu założonej z inicjatywy działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego Falanga. Współtworzył pismo „Sztuka i Naród”, które wypracowało oryginalną postawę wobec historii i sztuki.
W twórczości Tadeusza Gajcego nie było nic z łatwego patriotyzmu. Jego ostatni wiersz odnosi się do wybuchu czołgu pułapki 13 sierpnia 1944 r. przy ul. Jana Kilińskiego na warszawskim Starym Mieście. Zginęło wtedy ponad 300 osób, a świadkowie wspominali, iż szczątki rozerwanych na strzępy ofiar zwisały z rynien, gzymsów i rozbitych okien.
„W niebie uczta: polskie flaczki/wprost z rynsztoków Kilińskiego!/Salcesonów pełna misa,/Świeże, chrupkie/Pachną trupkiem:/To z Przedmurza!/Do godów, święci, do godów,/Przegryźcie Chrystusem Narodów!”.
Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"