Brazylijska katastrofa za 13 mld dol.

Ricardo Stuckert/ABr; creativecommons.org/licenses/by/3.0/br/deed.en

Marek Michałowski

Kontakt z autorem

Dla piłkarzy Brazylii rozegrane w ich kraju mistrzostwa świata zakończyły się klęską – w dwóch ostatnich meczach stracili 10 bramek, strzelając zaledwie jedną, i znaleźli się poza podium. Ale mundial to dla Brazylijczyków także porażka finansowa - pisze "Gazeta Polska Codziennie". W jego organizację wpompowali aż 13 mld dol., których nigdy nie odzyskają. Jak zwykle najwięcej zarobiła FIFA – 4 mld dol.

Amerykański magazyn „Forbes” szacuje, że na zakończonych w niedzielę mistrzostwach świata Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) zarobi ok. 4 mld dol. To wynik o 66 proc. lepszy od zysków, jakie futbolowej federacji przyniósł mundial organizowany cztery lata temu w Republice Południowej Afryki. FIFA na organizację brazylijskich mistrzostw wydała wprawdzie ok. 2 mld dol., ale zdecydowaną większość kosztów, bo 13 mld dol., poniósł rząd Brazylii, a więc obywatele tego kraju.

Największe dochody FIFA uzyskuje dzięki sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych – 1,7 mld dol. To efekt ogromnego zainteresowania piłką nożną. Z danych FIFA wynika, że na świecie w futbol gra 4 proc. populacji, a kibicami piłki nożnej jest mniej więcej połowa mieszkańców globu, czyli 3,5 mld osób. Dlatego najbogatsze koncerny gotowe są płacić gigantyczne pieniądze, aby pojawić się w reklamowych blokach podczas telewizyjnych transmisji z mistrzostw bądź na banerach rozstawionych wokół boiska. Dość powiedzieć, że otwierający tegoroczne mistrzostwa mecz gospodarzy z Chorwacją obejrzało 43 mln Brazylijczyków.

O ile dla FIFA mundial to przede wszystkim zyski, o tyle dla państw je organizujących mistrzostwa oznaczają kolosalne koszty. Brazylia wydała 13 mld dol., z tego 3,2 mld dol. kosztowała budowa siedmiu nowych i modernizacja pięciu starych stadionów. Jeden z nich, mieszczący 40 tys. widzów, wybudowano w Manaus, w sercu amazońskiej dżungli. Po mistrzostwach praktycznie będzie bezużyteczny, bo na mecze miejscowej IV-ligowej drużyny przychodzi średnio 4 tys. kibiców. Opozycja twierdzi, że za pieniądze wydane na stadiony można by wybudować 2500 szkół i opłacić zatrudnionych w nich nauczycieli.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Niezły odlot HGW. Za to Marszu Niepodległości jeszcze nikt nie zaatakował

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Totalna opozycja oraz ich pomagierzy z Brukseli – a także część mediów – wzięli sobie na celownik tegoroczny Marsz Niepodległości. W ich narracji wielka demonstracja patriotyzmu to „ksenofobiczne i faszystowskie” wydarzenie. Dziś wszystkich przebiła jednak Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy skrytykowała mianowicie hasło marszu – „My chcemy Boga”. I to wyjątkowo paskudny sposób.

Wściekłe ataki na Marsz Niepodległości przypuszczane przez polityków opozycji zaczynają przyjmować coraz bardziej groteskowe formy. 

Parlament Europejski przegłosował rezolucję – również głosami części eurodeputowanych PO – gdzie znalazł się zapis, w którym PE „apeluje do rządu polskiego o podjęcie stosownych działań w związku z ksenofobicznym i faszystowskim marszem, który miał miejsce w Warszawie w sobotę 11 listopada 2017 r. oraz o zdecydowane potępienie tego marszu”.

Wcześniej szef Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w PE, Guy Verhofstadt, zwrócił się do Komisji Europejskiej, aby uruchomiła art. 7 unijnego traktatu wobec Polski. Nawiązał też do Marszu Niepodległości. 

Na ulice Warszawy wyszły tysiące faszystów, neonazistów, białych suprematystów. (...) Marsz ten miał miejsce 300 kilometrów od obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To nie powinno nigdy wydarzyć się w Europie 
– wygadywał  Verhofstadt.

Z kolei w Polsce Grzegorz Schetyna zażądał dymisji Beaty Szydło i jej rządu „w związku z brakiem reakcji na mowę nienawiści na Marszu Niepodległości”.

Głos musiał oczywiście zabrać także Donald Tusk, nazywając Marsz Niepodległości… „reputacyjną katastrofą”. 

Do tego chóru postanowiła dołączyć Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas swojego występu w TVN24.

Jak się patrzy na te wszystkie napisy i emblematy, to były absolutnie nacjonalistyczne 
– stwierdziła. 

Tak się zaczął faszyzm w krajach, w których zaczynał się, a przypomnę, że w Polsce zaczął się od getta ławkowego, od takich rzeczy, które powiedziałabym, wyglądały na początku – w cudzysłowie oczywiście mówię – niewinnie, i trzeba reagować od razu 
– dodawała. 

Co ciekawe, według niej, nieodpowiednie było również użycie jako hasła marszu: „My chcemy Boga”. 

To jest podszywanie się. Hasło używane niemalże w sposób diabelski, demoniczny. To nie ma racji bytu, przecież jest wolność religijna 
– oświadczyła Gronkiewicz-Waltz.

Najwyraźniej granice absurdu zostały przekroczone…

Źródło: niezalezna.pl, TVN24

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl