TYLKO U NAS! Płużański o kulisach pacyfikacji na Służewie: Jak pozbędą się Szwagrzyka - pozbędą się problemu

M. Foks; ipn.gov.pl

  

- Uważam, że to zwycięstwo ubeków i ubeckich rodzin, nad żołnierzami wyklętymi i rodzinami tych żołnierzy. To zwycięstwo Polski oprawców nad Polską bohaterów. Przecież słyszeliśmy, że dalsze ekshumacje są uzależnione od decyzji rodzin ubeckich, powiedział to zarówno urzędnik pani prezydent Warszawy, jak i prof. Friszke  mówi portalowi niezalezna.pl Tadeusz Płużański, prezes fundacji "Łączka".

Wiele osób przeżyło szok dowiadując się że, policja zaaresztowała na cmentarzu na Służewie trumienki z ekshumowanymi szczątkami żołnierzy wyklętych. Pojawiły się informacje, że policja działała na wniosek prokuratury, którą powiadomił o tym IPN? To prawda?

Wynika, że taki jest cel tych działań, że ludziom z IPN najwyraźniej nie podobają się prace ekshumacyjne naszych żołnierzy niezłomnych, wyklętych, a także osoba prof. Krzysztofa Szwagrzyka.
 
To brzmi wręcz niewiarygodnie, to informacja sprawdzona, że to działanie pacyfikacyjne było na wniosek prokuratury IPN?
Dwie sprawy wydają się wskazywać na taki przebieg wydarzeń. Podczas wczorajszej akcji pacyfikacyjnej mieliśmy informacje, że to prokuratura powszechna dostała polecenie od prokuratury IPN, aby zająć się całą sprawą. Prokurator IPN miał zgłosić się do Prokuratory Rejonowej Warszawa-Mokotów, aby wkroczył na teren prac archeologicznych. Z drugiej strony mamy wypowiedź prof. Andrzeja Friszke, który jest przewodniczącym Rady IPN i pytany o komentarz wobec tego, co się dzieje powiedział, że bardzo dobrze, że prokurator zajął się tą sprawą, że ktoś sobie wchodzi na cmentarz i robi wykopki. To jest ewidentna wskazówka człowieka, który dosyć ważną rolę odgrywa w Instytucie i niektórzy nawet mówią, że faktycznie to on rządz IPN, bo ma duże kompetencje, gdyż rada jest usytuowana wyżej niż prezes. Jeśli więc przewodniczący Rady IPN mówi takie rzeczy to popiera to, co się stało. On nie był zdziwiony tym co, miało miejsce na cmentarzu, ale uznał właśnie, że dobrze się stało. 
 
Cała inicjatywa poszukiwania żołnierzy wyklętych, w którą zaangażowany jest prof. Szwagrzyk ma zostać w ten sposób osłabiona, skompromitowana? Jako osoba ciesząca się powszechnym autorytetem mógłby być w przyszłości naturalnym kandydatem na prezesa IPN, to budziłoby taki niepokój?
Prof. Szwagrzyk wielokrotnie mówił, że on nie zamierza być prezesem IPN, ale zajmować się ekshumacjami i pochówkami na terenie całej Polski. To jest praca na wiele lat, aby przekopać Polskę i wydobyć z ziemi naszych żołnierzy. Tutaj nie chodzi o przejęcie władzy w IPN. To jest argument spychający istotne powody na boczne tory. Przyczyną tego wszystkiego są względy polityczne.
 
Jakie?
Wokół IPN czy instytucji kierowanej przez prof. Kunerta jest silne lobby, które nie chce ekshumacji żołnierzy wyklętych. Tu jest sedno sprawy.
 
Jako autor „Bestii” czy „Listy oprawców” widzisz w tym długie ramię działań środowiska byłych dawnych funkcjonariuszy UB czy SB, aparatu komunistycznych służb, dla których ekshumacje są niewygodne?
Oczywiście. Trudno tego nie łączyć z zablokowaniem prac na cmentarzu na Służewie czy Łączce. To jeden i ten sam temat. W tych dwóch strategicznych miejscach okazuje się, że te prace nie mogą być wykonywane. Uważam, że to zwycięstwo ubeków i ubeckich rodzin, nad żołnierzami wyklętymi i rodzinami tych żołnierzy. To zwycięstwo Polski oprawców nad Polską bohaterów. Przecież słyszeliśmy, że dalsze ekshumacje są uzależnione od decyzji rodzin ubeckich, powiedział to zarówno urzędnik pani prezydent Warszawy, jak i wspomniany prof. Friszke, pytany o trzeci etap prac na Łączce. Powiedział w TVN, że jest problem prawny, że nie wyrażą zgody na ekshumacje rodziny pochowanych nad dołami śmierci. 
 
Cała ta akcja ma na celu skompromitowanie prof. Szwagrzyka, podważenie sensu ekshumacji i zatrzymanie tego procesu?
Ewidentnie chodzi tu o utrącenie pozycji prof. Szwagrzyka i zarazem procesu ekshumacji. Nie znam innej osoby, która prowadziłaby tak profesjonalnie te działania. Jak pozbędą się Szwagrzyka to pozbędą się problemu.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl