„Saga, jeśli jest prawdziwa, może nieodwracalnie zniszczyć reputację banku centralnego i rządu premiera Donalda Tuska przed wyborami w przyszłym roku. Z taśm, nagranych w lipcu ubiegłego roku, Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego, wywiera presję na ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, by "wyznaczyć technicznego, apolitycznego ministra finansów, który znajdzie pełne wsparcie ze strony banku centralnego" - w zamian za pobudzenie przez bank centralny gospodarki przed wyborami w 2015 r. Bank centralny twierdzi, że nagranie jest wyrwane z kontekstu” – tak na sprawę taśm patrzą redaktorzy CNBC.
Jak czytamy dalej „zaledwie miesiąc po tym, jak przeprowadzono tą rozmowę, Jacek Rostowski, który przez sześć lat był ministrem finansów - opuścił biuro, a jego następcą został Mateusz Szczurek, ekonomista bez doświadczenia politycznego. Rostowski wcześniej publicznie skrytykował działania Belki podczas kryzysu, jakiego Polska doświadczyła w latach 2012-13”.
Belka w wywiadzie dla CNBC tuż po dymisji Rostowskiego i zastąpieniu go Szczurkiem powiedział, że z zadowoleniem przyjmuje wyznaczenie technokraty.
- Odkrycie, że polski rząd najwyraźniej oparty jest na banku centralnym, który pompuje gospodarkę przed przyszłorocznymi wyborami, jest wystarczająco złe. Podwójnie szkodliwe jest to, że sam pan Belka był, jak się wydaje, nie tylko chętny do współpracy, ale też starał się podważyć Radę Polityki Pieniężnej – powiedział CNBC Nicholas Spiro, dyrektor zarządzający Spiro Sovereign Strategy.