Skandal wybuchł we wtorek wieczorem. Dwóch naczelników (szef wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, szef wydziału kryminalnego) i zastępca naczelnika wydziału do walki z terrorem piło alkohol w komendzie. Tą informację ujawniło kierownictwo jednostki.
Jak podaje informator „Rzeczpospolitej” policjanci byli dyżurnymi podoperacji do spraw zabezpieczenia wizyty Baracka Obamy. „Na gorącym uczynku złapał ich zastępca komendanta do spraw prewencji i zastępca do spraw kryminalnych. Stąd cała afera” – ujawniła rp.pl.
1,7 promila alkoholu miał naczelnik wydziału terroru kryminalnego, 0,2 promila – jego zastępca. Na badanie alkomatem nie zgodził się szef wydziału kryminalnego.
– Nie mogliśmy nic zrobić, prawo nam na to nie pozwala, bo nie został złapany na przestępstwie. Ale czuć było od niego alkohol, jego zachowanie również świadczyło o tym, że był „pod wpływem" – mówi reporterom stołeczny policjant.
Jak mówi regulamin jednostki do budynku nie można wnosić, ani spożywać alkoholu.