W Sądzie Rejonowym Poznań-Stare Miasto odbyło się we wtorek posiedzenie pojednawcze ws. naruszenia dóbr osobistych Wałęsy.
Instytut Lecha Wałęsy domagał się m.in. publicznych przeprosin za "ostre stwierdzenia mające na celu dyskredytowanie" bohatera publikacji, usunięcia nakładu książki ze sprzedaży i przekazania 200 tys. złotych Hospicjum dla Dzieci w Warszawie. Ponadto Instytut chciał otrzymać przeprosiny na piśmie, które mógłby okazywać osobiście.
Chodzi o opisywane w książce przez Cenckiewicza m.in. "chuligańskie wybryki" b. prezydenta oraz powtarzanie przez niego 7. klasy szkoły podstawowej.
Prezes fundacji Piotr Gulczyński zapowiedział, że ze względu na brak porozumienia, w tej sprawie złożony zostanie pozew. "Za wcześnie jednak, aby mówić o naszych żądaniach, które umieścimy w pozwie. W najbliższym czasie złożony jednak pozew do sądu i dalej będziemy dochodzili prawdy. Według nas książkowy atak na Lecha Wałęsę jest podważaniem polskiej drogi do wolności" - powiedział Gulczyński.
W związku z groźbami Lecha Wałęsy, Sławomir Cenckiewicz wydał oświadczenie. Zapewnił w nim, że "jeśli dojdzie w przyszłości do procesu sądowego, zostaną przedstawione również inne wnioski dowodowe (nie ujęte w książce Wałęsa. Człowiek z teczki) uzasadniające wszystkie kwestie dotyczące przeszłości Lecha Wałęsy", a "ewentualny proces sądowy będzie okazją do zaprezentowania nowych źródeł, świadków i okoliczności odsłaniających również inne skrywane fragmenty życiorysu L. Wałęsy".