niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25 września 2016

Wołyń i organizator tituszek

Dodano: 19.03.2014 [09:25]
Wołyń i organizator tituszek - niezalezna.pl
foto: GP
Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski udzielił wywiadu tygodnikowi „Do Rzeczy”, w którym rozprawił się z naszą, tj. „Gazety Polskiej”, oceną wydarzeń na Ukrainie. W sposób szczególny potraktował Tomasza Sakiewicza, zarzucając mu m.in. nieuczciwość, stosowanie cenzury i „widzenie wszędzie ruskich agentów”. Duchowny zastosował prostą metodę: stwórz wizerunek swojego przeciwnika, a później się z nim rozpraw, będzie łatwiej niż z prawdziwym. Nakreślił więc sobie takiego Sakiewicza i tu, i ówdzie ciska w niego „zabójczymi” argumentami. Ja pozostanę przy realnym przekazie naczelnego „GP” i prawdziwych, a nie wymyślonych powodach, dla których podjęliśmy wspólną decyzję o wstrzymaniu publikacji jednego felietonu księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Od lat stoimy na stanowisku, że ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach musi zostać uczciwie opisane, a zbrodniarze potępieni, przede wszystkim przez opinię publiczną naszego wschodniego sąsiada – w tej sprawie nie ma miejsca na kompromis. Jednocześnie jednak mamy głębokie przekonanie, że ów proces jest możliwy tylko w niepodległej Ukrainie. Kijów manipulowany przez Kreml nigdy nie będzie partnerem wiarygodnym, bo w interesie Rosji leży wyłącznie granie konfliktem polsko-ukraińskim. Prawdy i skruchy możemy wymagać jedynie od wolnego społeczeństwa ukraińskiego, mającego realny wpływ na politykę swojego kraju, a nie od ludzi sterroryzowanych, faszerowanych propagandą, których prawa wyborcze są fikcją. Zryw Ukraińców przeciwko reżimowi Janukowycza i władzy Moskwy jest szansą na zbudowanie demokratycznego państwa. Nasze drogi z księdzem Isakowiczem-Zaleskim bardzo mocno rozeszły się wówczas, gdy na Majdanie Niepodległości zaczęli ginąć ludzie, a Krym zajęły rosyjskie wojska. Argumentem decydującym był apel Polaków mieszkających na Ukrainie, którzy prosili nas – rodaków z Macierzy – byśmy nie dali się zwieść rosyjskiej propagandzie i także dla ich bezpieczeństwa wsparli wolnościowe przemiany w ich dzisiejszej ojczyźnie. Nie wydrukowaliśmy felietonu Księdza, bo stanęliśmy po stronie Polaków na Ukrainie – tych, którzy ze znacznie większym poświęceniem niż Ksiądz Tadeusz (choć chylę czoło przed Jego determinacją) walczą o prawdę o ludobójstwie dokonanym na swoich przodkach, zabiegają o polskie szkolnictwo i prawa polskiej mniejszości na Ukrainie. Działaczy Swobody czy innej maści gloryfikatorów UPA znają lepiej niż Ksiądz, bo nieraz oko w oko stawiali im czoło. Ale mimo to włączyli się w majdanowe powstanie. I to jest sedno sprawy. Ksiądz Tadeusz uparcie go unika.

Myślę, iż czyni tak m.in. dlatego, że w sprawach upamiętniania ludobójstwa na Wołyniu niewielka część środowisk kresowych w Polsce, w tym sam Duchowny, dała się zwieść wyjątkowo nieodpowiednim partnerom, którym przewodzi deputowany z Krymu Wadym Kołesniczenko. Kilka lat temu ów jegomość zorganizował w Kijowie wystawę poświęconą Golgocie Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Tym zdobył zaufanie m.in. naszego dotychczasowego autora. Wielką naiwnością było jednak uznanie go za godnego partnera – człowiek, który w swoim kraju od lat działa jawnie na rzecz przyłączenia Ukrainy do Rosji, na jednym wdechu może wykrzyczeć zbrodnie UPA i zaprzeczyć zbrodni katyńskiej, to doprawdy wielce niewiarygodny obrońca prawdy. Mimo to ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski przytaczał jego słowa na swoim blogu, a niewielka część środowisk kresowych gościła w Polsce.

Dziś Wadym Kołesniczenko ma zakaz wjazdu do USA. W czasie najkrwawszych dni w Kijowie organizował grupy tituszek, które napadały na protestujących ludzi. Nie wybierały sobie, czcigodny Księże, banderowców, tłukły każdego, kto stanął im na drodze. Deputowany Kołesniczenko to także jeden z głównych autorów terroryzującego Ukraińców pakietu ustaw, który u schyłku swych rządów wprowadził Janukowycz. Gdyby reżim miał czas z nich skorzystać, ich ofiarami byliby także mieszkający na Ukrainie Polacy. W tym ci, którzy od lat walczą o upamiętnienie ofiar ludobójstwa. To m.in. dlatego wzywali, by Polska poparła bunt Majdanu. Nie bali się banderowców, tylko ludzi takich jak Kołesniczenko, z którymi Ksiądz chciał walczyć o prawdę. Chcę uniknąć wszelkich niedomówień – nie uważam Księdza za „ruskiego agenta” (cytuję dokładnie Księdza wypowiedź), lecz za człowieka, który w słusznej sprawie bardzo źle wybrał sojuszników i na nieszczęście dla nas wszystkich nie potrafi z tej sytuacji wybrnąć.  Pech chciał, iż niewydrukowany przez nas felieton Księdza, w którym nowy premier Ukrainy funkcjonuje jako banderowiec, zbiegł się w czasie z odrażającym wywiadem Wadyma Kołesniczenki wzywającym do rozstrzelania organizatora Majdanu, „zniszczenia suk, dziwek i bydlaków” (to o domagających się wolności obywatelach Ukrainy) oraz „utopienia we krwi dziwek i gnoi” (to o nowych władzach Ukrainy). Warto wsłuchać się w apel Polaków z Ukrainy i zastanowić, czy środowisko Kołesniczenki to ludzie zainteresowani jakąkolwiek inną prawdą niż ta wyartykułowana przez Putina.
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Wszystkich którzy piszą komentarz proszę o spokojną , a rzeczową dyskusję /bez emocji/. W czasie gdy chodziłem do ogólniaka przełom lat 1978/81 nie wolno było na historii mówić o 17.09 1939, ani o zbrodni katyńskiej a co za tym idzie ludobójstwie na Wołyniu Wyjątek to lata 'Solidarnośći' 1980/81 gdzie można było mówić o tych sprawach. Co prawda można było przeczytać o walkach LWP z oddziałami UPA w Bieszczadach / książki z serii tygrys / i jak ktoś chciał wyciągnąć wnioski co do organizacji UPA to wyciągnął .Od kilkunastu lat możemy mówić i pisać zarówno o zbrodniach rosyjskich jak też ukraińskich./patrz książki Władysław i Ewa Siemaszko ukazujące zbrodnie na kresach wschodnich dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich/. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie na temat Ukrainy / prawo demokracji /jakie obecnie tam zachodzą ,a co za tym idzie zaangażowanie polityków czy dziennikarzy w tym temacie.Pamiętajmy jednak ,że na tych terenach mamy rodaków którzy muszą też się określić po jakiej stronie mają stanąć./też mają dylemat / Jak na razie /być może się mylę/nie słyszałem aby nasi rodacy zamieszkujący tam byli przeciwni obecnej władzy czy też ciągnęli do oderwania części Ukrainy i przyłączenia do Rosji . "Car Putin'zna dobrze nasze zaszłości historyczne i to wykorzystuje .Dzisiaj wojnę wygrywa się nie tylko zbrojnie ,ale też psychologicznie i poprzez informację.Nie dajmy się sprowokować .Czas lecz rany i myślę ,że ksiądz Tadeusz wróci do Gazety Polskiej by pisać z powrotem swoje ciekawe felietony./oczywiście do tego trzeba zgody dwóch stron i myślę że taka będzie/ pozdrawiam

Konflikty wewnetrzne zalatwia sie w bialych rekawiczkach, a zewnetrzne w bokserskich. Podobny problem byl z Ziobro. Wystawia sie dobra laurke ale odmawia sie druku z uwagi na odmienny poglad na zagadnienie. Powinno sie wydrukowac sztandarowy artykul bez zadnych wycieczek osobistych. Wpowiedzi ksiedza w innych mediach mozna podac informacyjnie bez komentarzy. Jezeli dolacza sie krotki komentarz to nie powinien to byc komentarz red.Sakiewicza.
O co chodzi w takim postepowaniu. Wdajac sie w walke personalna naglasniamy sprawe i pozwalamy wrogim mediom na odegranie roli arbitra. Chwalimy oponenta za inne sprawy, mowiac po boksersku, schodzimy z linii ciosu. Oponent moze na nas psy wieszac, im wiecej tym gorzej dla niego. Tym gorsze wydaje o sobie swiadectwo. Im wiecej opponent wymaga chwalenia tym mniej go drukujemy. Glowna bronia mediow jest naglasnianie lub wyciszanie. Zwracajac sie do innych mediow oponent szuka rozglosu. Nalezy go we wlasnych mediach wyciszac.
Mam ograniczone zaufanie do radykalow. Czesto wysuwaja sie do przodu by kierowac pozostalych w obranym przez siebie kierunku. Zdarza sie, tacy ludzie maja ukryte zamiary o co ksiedza nie posadzam. Osoba ksiedza nie budzi zastrzezen ale kierunek dzialania jest podejrzany. Ostatnim zdaniem dowodze, ze nie zalozylem bokserskich rekawiczek.To jest tylko moja opinia. Kazdy moze miec swoja, odmienna.

Na początku chcę szczerze podziękować Autorce artykułu z poniższy jego fragment:
"Od lat stoimy na stanowisku, że ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach musi zostać uczciwie opisane, a zbrodniarze potępieni, przede wszystkim przez opinię publiczną naszego wschodniego sąsiada – w tej sprawie nie ma miejsca na kompromis. Jednocześnie jednak mamy głębokie przekonanie, że ów proces jest możliwy tylko w niepodległej Ukrainie. Kijów manipulowany przez Kreml nigdy nie będzie partnerem wiarygodnym, bo w interesie Rosji leży wyłącznie granie konfliktem polsko-ukraińskim. Prawdy i skruchy możemy wymagać jedynie od wolnego społeczeństwa ukraińskiego, mającego realny wpływ na politykę swojego kraju, a nie od ludzi sterroryzowanych, faszerowanych propagandą, których prawa wyborcze są fikcją. Zryw Ukraińców przeciwko reżimowi Janukowycza i władzy Moskwy jest szansą na zbudowanie demokratycznego państwa. Nasze drogi z księdzem Isakowiczem-Zaleskim bardzo mocno rozeszły się wówczas, gdy na Majdanie Niepodległości zaczęli ginąć ludzie, a Krym zajęły rosyjskie wojska. Argumentem decydującym był apel Polaków mieszkających na Ukrainie, którzy prosili nas – rodaków z Macierzy – byśmy nie dali się zwieść rosyjskiej propagandzie i także dla ich bezpieczeństwa wsparli wolnościowe przemiany w ich dzisiejszej ojczyźnie."
Te słowa są mi bliskie. Pozostała część artykułu, to już konsekwencja ostrego i bezpardonowego sporu z obu stron. Ten spór i przypisywanie sobie złych intencji zaczyna wytwarzać głęboki podział w środowisku patriotycznym, na którym skorzysta wyłącznie obecna strona rządząca i lewicowa opozycja.
Proszę zatem o chwilę refleksji i poszukanie MEDIATORA. Na pokorze jeszcze nikt nie stracił! Komentujący Czytelnicy zamiast obrzucać się wzajemnie błotem powinni raczej spróbować znaleźć osobę o autorytecie dla obu stron.
Krew polska na Kresach lała się strumieniami nie tylko "dzięki" OUN-UPA, ale również "dzięki" NKWD i Rosjanom. Wystarczy przypomnieć "Akcję polską NKWD", ani razu tu w komentarzach nie przypomnianą. Więc odłóżmy do stosowniejszego czasu spory historyczne, bo Polska ma problem tu i teraz - problem, który zagraża nam żyjącym i kolejnym pokoleniom. Ten problem na dziś nazywa się Imperializm Rosyjski!

Marność nad marnościami i jeszcze raz marność. Żal mi tylko wyznawców Obrządku Ormiańskiego.

W książce " Księża wobec bezpieki " autor opisywał metody/motywy werbunku księży przez komunistyczne służby.
Szantaż tych służb jest określony trzema rzeczownikami:
"KABZA-KOREK i ROZPOREK"

Każdy artykuł naszego Tadeusza w "GAZECIE POLSKIEJ" kończył się jego informacją o "spotkaniach w terenie". Chyba za darmo. Ile by one kosztowały np: w "Gazecie Wyborczej"?.

W książce proboszcz Parafii Św. Maksymiliana Kolbe w Oświęcimiu późniejszy Biskup X. Kazimierz Górny został opisany w sposób który spowodował jego gwałtowną reakcję. Isakowicz pominął fakt konieczności kontaktów proboszcza ze służbami w związku z samobójstwem ojca podpalacza prowizorycznej kaplicy stojącej na placu budowy. Czy autor o tym nie wiedział?.
Nie wiedział też, że w słoneczny dzień pogrzebu zamordowanego X. Flasińskiego przez cały czas przejścia konduktu pogrzebowego od miejsca pochowku stado jaskółek zasłoniły słonce?.

A jak jest u Zalewskiego z mocą Odpuszczania Grzechów. Wg.jakich kryteriów?.

A jak traktuje stanowisko Kościoła wobec słów: "KREW JEGO NA NAS I NA NASZE DZIECI SPADNIE"?.

Dajmy sobie Pani Kasiu Święty Spokój. Przyjaciele wkrótce opuszcza Autora.
P.S.
Ksiądz Biskup Kazimierz Górny kończy swoją odpowiedz na list Isakowicza słowami: "PROSZĘ ZAJMOWAĆ SIĘ SWOJĄ OSOBĄ" co jak widać ten "skutecznie?" czyni. Czy na korzyść Polski?.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl