Poseł PO obiecywał pracę za głos na Protasiewicza, a komisja etyki: "bez nadużyć"
Czy są szczyty obłudy? Nie dla koalicji PO-PSL, bo stale przekracza wszelkie granice.
Autor: gb
Komisja etyki poselskiej umorzyła dzisiaj sprawę Michała Jarosa (Platforma Obywatelska), jednego z głównych bohaterów nagrań ze zjazdu regionalnego Platformy na Dolnym Śląsku. - Komisja rozmawiała z posłem i nie dopatrzyła się nadużyć - powiedział Stefaniuk.
W październiku tygodnik "Newsweek" opublikował nagrania pokazujące kulisy zjazdu dolnośląskiej Platformy. Według informacji tygodnika poseł Jaros i radny z Polkowic Tomasz Borkowski mieli namawiać delegata do głosowania na eurodeputowanego Jacka Protasiewicza (który ostatecznie wygrał z Grzegorzem Schetyną w wyborach na szefa regionu), a w zamian sugerować, że działacz mógłby trafić do rady nadzorczej jednej z państwowych spółek.
Według „Newsweeka” delegatem, którego namawiano do poparcia Protasiewicza, był Paweł Frost, szef koła PO w Legnicy i tamtejszy radny, z zawodu tłumacz przysięgły, zwolennik Grzegorza Schetyny. W kolejnych dniach na stronie Newsweek.pl opublikowano dłuższą wersję tego filmu. W reakcji na publikację nagrania Jaros w wysłanym PAP oświadczeniu tłumaczył, że "przedstawione fragmenty nagrania nie oddają w pełni przebiegu i kontekstu spotkania, które trwało prawie dwie godziny".
W ubiegłym tygodniu Prokuratura Okręgowa w Legnicy odmówiła wszczęcia śledztwa ws. taśm Platformy, bo "znamiona przestępstwa płatnej protekcji, czy też innych czynów, będących przedmiotem złożonych zawiadomień nie zostały zrealizowane".
Przypominamy więc (ujawniony przez "Newsweek") zapis rozmowy:
Borkowski: - Paweł, moim zdaniem to jest jakaś tam nasza szansa, mówię ci. Stagnacja albo ewentualnie jakiś skok. Tak mi głupio o tym mówić, ale to też jest jakaś informacja. Paweł ma egzamin państwowy zrobiony…
Jaros: - Do…
Borkowski: - No, no… Nie trzeba, ale fajnie, że masz. Wiemy, o co chodzi.
Jaros: - Tak mi się wydaje, że wiemy, o co chodzi. Tam w takim budynku w podziemiach się go zdaje, tak?
Frost: - No.
Jaros: - To wiem, jaki egzamin. Do wykorzystania.
Frost: - Cała ekipa, jak myśmy tutaj kurs robili… Sporo tych osób było, a jeden zdał.
Jaros: - Ty.
Frost kiwa głową.
Borkowski: - A w Nocie robiłeś, czy gdzie?
Frost: - No.
Borkowski: - Ja też robiłem w Nocie, tylko nie pojechałem na egzamin. Trudny był ten egzamin, nie miałem czasu się uczyć. Chodzi o to, że ja mieszkam tu, gdzie mieszkamy, a tu, gdzie my mieszkamy, nie trzeba mieć egzaminu.
Frost: - Spokojnie, bez napinki.
Borkowski: - Ja jestem spokojny, bez napinki. On mówi, że Głogów jest tam, a ja nie wiem.
Jaros: - Wiem, z czego wynika ich pewność siebie, ale to się rozstrzygnie na sali. Naprawdę ja jestem bezpieczny.
Borkowski: - No, widzisz… jedna strona mówi tak, a druga strona mówi to samo. Ja byłem na urodzinach (...). Widziałem i jednych, i drugich.
Autor: gb
Źródło: PAP,niezalezna.pl,newsweek.pl