„Ritmo” i „Belch” w Narodowym Banku Polskim

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Sławomir Cytrycki, szef gabinetu szefa NBP Marka Belki, został zarejestrowany przez tajne służby PRL jako ich współpracownik pod ps. „Ritmo”. Z kolei jego obecny szef Marek Belka został zarejestrowany przez SB pod ps. „Belch” - pisała "Gazeta Polska" w październiku 2010 roku. Przypominamy obszerne fragmenty tego tekstu.

Jedną z pierwszych decyzji kadrowych Marka Belki było zatrudnienie Sławomira Cytryckiego na stanowisku szefa swojego gabinetu. Informacja ta przeszła właściwie bez echa: powszechnie było wiadomo, jest to znany ekonomista, ekspert SLD, były minister skarbu, który złożył oświadczenie lustracyjne, że współpracował ze służbami specjalnymi PRL.

„Dla przyjaciół Sławomira Cytryckiego jego oświadczenie lustracyjne nie było szokiem, nikt się z tego powodu nie wykruszył. – Jeśli w jakimkolwiek kraju facet wyjeżdża do pracy w ONZ, to zawsze interesują się nim służby specjalne” – mówił „Polityce” w 2003 r. Krzysztof Rogala, dziennikarz TVP, przyjaciel Cytryckiego.
W tym samym artykule („Sławek po Wiesławie”, „Polityka”, 18 stycznia 2003 r.) Sławomir Cytrycki stwierdził: „Zawsze postępowałem w życiu tak, żeby móc bez wstrętu patrzeć w lustro. I mogę”.

Z Leningradu na salony

Z dokumentów służb specjalnych PRL wynika, że Sławomir Cytrycki został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa, reprezentowaną przez mjr. Ryszarda Wrońskiego, inspektora X Wydziału Departamentu I MSW, w 1982 r. jako współpracownik o ps. „Ritmo” pod numerem 14584.

„Jako wyróżniający się wynikami i zdolnościami uczeń »Ritmo« po maturze (czyli w 1968 r. – red.) został skierowany na studia ekonomiczne do Leningradu, w trakcie których był aktywnym działaczem SZSP. Po ukończeniu studiów Zarząd Główny SZSP powierzył mu funkcję kierownika Wydziału Zagranicznego i od tego czasu datują się jego kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa, konkretnie z Dep. III MSW. Wykorzystywany był do operacyjnego zabezpieczenia międzynarodowego ruchu akademickiego i działalności naszych organizacji studenckich i młodzieżowych na forum międzynarodowym. Realizował wówczas często trudne i odpowiedzialne zadania, z których wywiązywał się sumiennie i obowiązkowo. Z tych też względów w 1977 »Ritmo« w wieku 26 lat z rekomendacji Dep. III MSW został skierowany do pracy w Departamencie Współpracy z zagranicą MNSzWiT na stanowisko wicedyrektora. Pracując na tym stanowisku, nadzoruje współpracę naukową i stypendialną z krajami kapitalistycznymi i organizacjami międzynarodowymi. Nadal też wykonuje zdania zlecane mu przez Dep. III MSW, z których wywiązuje się w sposób obowiązkowy i odpowiedzialny, wykazując dużo zaangażowania, inwencji i absolutną lojalność” – czytamy w raporcie z pozyskania KO „Ritmo” z grudnia 1982 r.

Według wspomnianego artykułu w „Polityce”, przeszłość Sławomira Cytryckiego wyglądała następująco:

„Ówczesny szef SZSP Eugeniusz Mielcarek zaproponował mu etat w Komisji Zagranicznej Związku. – Nie miałem gdzie mieszkać, więc przez pewien czas waletowałem u kogo się dało – wspomina. – Potem dostałem jakieś zagrzybione mieszkanie na Jelonkach, w drewnianych domkach dla asystentów. – Komisja zagraniczna to było wtedy okno na świat, ten prawdziwy, kapitalistyczny – wspomina Krzysztof Rogala, który wtedy (lata 1976–1977) zaczynał karierę jako młody dziennikarz telewizyjny oddelegowany do obsługi ruchu młodzieżowego. Można było wyjechać na obóz studencki i zobaczyć, że ludzie na Zachodzie żyją niekoniecznie tak, jak pisały u nas gazety.

– Do komisji zagranicznej trafiali więc najlepsi – potwierdza Eugeniusz Mielcarek, dziś konsul generalny w Petersburgu, wtedy szef SZSP. O Cytryckim mówi: otwarty, wesoły, towarzyski. Ale też solidny, można mu było powierzyć robotę”.

Najpierw konsultant, później współpracownik

Z dokumentów wywiadu PRL wynika, że ojciec Sławomira Cytryckiego, żołnierz walczący podczas II wojny światowej, wyemigrował na stałe do USA.

„W 1968 roku »Ritmo« będąc jeszcze uczniem szkoły średniej, odwiedził brata [przyrodniego – red.] w USA, ale ich wzajemne stosunki z uwagi na różnicę wieku i poglądów nie przekształciły się w serdeczne. Przyrodni brat reprezentuje poglądy typowe dla emigracji wojennej, negatywne wobec dzisiejszej rzeczywistości, oparte na stereotypach myślenia itp. Będąc w czerwcu br. w Nowym Jorku »Ritmo« zatelefonował do brata i przeprowadził z nim grzecznościową rozmowę. W kilka dni później brat odwiedził go wraz z żoną, spędzili wieczór w restauracji. W trakcie spotkania »R« nie odnotował jakichś podejrzanych zainteresowań czy propozycji z jego strony” – napisał mjr SB Wroński.

W czerwcu 1982 r. Eugeniusz Wyzner, jeden z zastępców sekretarza generalnego ONZ, zaproponował Cytryckiemu stanowisko sekretarza.

„Tam poznał Grzegorza Woźniaka. – W czasie tych kilku lat Sławek dwukrotnie awansował w ONZ, co jest bardzo rzadko spotykane – tłumaczy Woźniak. Z pewnością mógłby zostać i robić karierę międzynarodową. Tak jak Wyzner, który do tej pory jest w ONZ” – czytamy w „Polityce” z 2003 r.

Fakt ten został odnotowany przez Departament I MSW. „Początkowo z racji posiadania przyrodniego brata w USA »Ritmo« nie otrzymał naszej zgody na wyjazd. Dzięki jednak znakomitym opiniom i zaangażowaniu w sprawę tow. Wyznera i ministra Wiejacza został ostatecznie zakwalifikowany na to stanowisko” – czytamy w dokumentach służb specjalnych PRL.

Mjr Wroński z Departamentu I MSW bezpośredni kontakt ze Sławomirem Cytryckim nawiązał 11 listopada 1882 r., jak wynika z akt – „za pośrednictwem kontaktującego go dotychczas oficera Wydz. III Dep. II MSW kpt. W. Bondara”.

Z relacji mjr. Wrońskiego wynika, że odbywał wielogodzinne spotkania ze Sławomirem Cytryckim, m.in. w mieszkaniu kontaktowym o kryptonimie „Facjatka”. Były one poświęcone formalnemu pozyskaniu go do współpracy z SB, ponieważ wcześniej „Ritmo”, ze względu na przynależność do PZPR, był traktowany jako kontakt operacyjny – konsultant.

„Na ostatnim spotkaniu 25.11. br. k.o. podpisał nazwiskiem i pseudonimem instrukcję wyjazdową, stanowiącą jednocześnie zobowiązanie do współpracy z wywiadem PRL” – napisał mjr Wroński.

Jest to niezwykle istotny dokument, ponieważ niektórzy tajni współpracownicy służb specjalnych PRL tłumaczyli, że nie podpisali zobowiązania do współpracy, lecz jedynie deklarację wyjazdową. Stwierdzenie w wyżej cytowanym dokumencie rozwiewa wszelkie wątpliwości.

„Na uwagę zasługuje fakt, że k.o. wyraził zgodę na pełną agenturalną współpracę bez jakichkolwiek zastrzeżeń czy oporów, świadomie przyjmując na siebie wszystkie wynikające z tego obowiązki” – raportował swoim przełożonym mjr Wroński. Sławomir Cytrycki przeszedł zorganizowane przez SB odpowiednie przeszkolenie, podczas którego omówiono m.in. zasady konspiracji pracy wywiadowczej.

Cenny współpracownik

Z dokumentów I Departamentu MSW wynika, że funkcjonariusze SB wyrażali się o Sławomirze Cytryckim w samych superlatywach.

„Za okres kontaktów z Dep. III MSW k.o. posiada znakomite opinie. Charakteryzowany jest jako osoba o dużej i rzetelnej wiedzy, inteligentna znakomicie zorientowana w problematyce społeczno-politycznej i międzynarodowej, o dużej kulturze osobistej, a zarazem bezpośrednia i wzbudzająca sympatię otoczenia. W charakterystykach podkreśla się również, że jest bardzo obowiązkowy, sumienny, lojalny i odpowiedzialny. Z własnych obserwacji, na tyle, na ile zdołałem poznać osobowość k.o. powyższa charakterystyka nie zawiera żadnej przesady” – podkreślał mjr Wroński.

Dla SB było bardzo ważne to, że Sławomir Cytrycki z racji wcześniej zajmowanych stanowisk znał doskonale większość osób pracujących w placówkach PRL w USA i utrzymywał z nimi bliskie, serdeczne kontakty.

„K.o. »Ritmo« jest osobą wyjątkowo predysponowaną do pracy wywiadowczej. Biorąc pod uwagę jego już spore doświadczenie operacyjne, winien być dla nas bardzo cenną jednostką. Śmiało można powiedzieć, iż należy i trzeba wymagać od niego takich efektów i jakości pracy jak od oficera kadrowego.(...) Z uwagi na uplasowanie źródła, jego predyspozycji i umiejętności celem prawidłowego wykorzystania go proponuję, aby bezpośredni kontakt z nim utrzymywał rezydent w N. Jorku »Roan«. Jest to tym bardziej uzasadnione, że znają się i są ze sobą w dobrych stosunkach. Mają też dobrą oficjalną legendę spotkań na terenie ONZ” – czytamy w dokumentach Departamentu I MSW, które wraz z zakończeniem sprawy trafiły do archiwum 28 marca 1990 r. W końcowym raporcie podkreślono, że okres współpracy ze Sławomirem Cytryckim podczas jego pobytu w USA (do 1987 roku) SB oceniła pozytywnie. Pod koniec lat 80. Cytrycki był doradcą premierów Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego.

Kariera w III RP

W 1989 r. po wyborze przez Sejm Wojciecha Jaruzelskiego, twórcy stanu wojennego na stanowisko prezydenta, Sławomir Cytrycki został wicedyrektorem jego gabinetu. Wtedy sporządził notatkę, która w książce pt. „Zmierzch dyktatury” – t. II przytacza historyk dr Antoni Dudek.

„Nie udało się nam tak realizować odnowy, żeby wyprzedzać przeciwnika. (…) Przewidywaliśmy gorącą jesień. Wysunięta została oferta »okrągłego stołu«, która rozładowała napięcie. (…) W obecnym układzie mamy »pakiet kontrolny«. Jest nim Prezydent, kontrola nad armią i aparatem bezpieczeństwa, zachowanie ważnych tek w rządzie. Ale to są tylko bezpieczniki. Najważniejszą sprawą jest, z jednej strony, umocnienie koalicyjnej współpracy, z drugiej zaś umocnienie partii, która głęboko przeżyła tę porażkę i nie jest przygotowana do walki parlamentarnej. (...) Trzeba znaleźć rozwiązania, które tak sprawnie działają w kapitalizmie, nie gubiąc – w sensie sprawiedliwości społecznej – niczego z dorobku socjalizmu. Stwarza to wielkie pole do działania dla partii, która powinna być rzecznikiem tych wartości. Partia jest też gwarantem sojuszu z ZSRR, z NRD i z innymi krajami, będąc przez to ważnym czynnikiem bezpieczeństwa. Ale i na ten problem trzeba patrzyć szerzej. Partia nie ma monopolu na przyjaźń. Musi dbać o to, żeby być w awangardzie, ale nie może pozbawiać innych sił prawa do rozwijania stosunków i współpracy z ZSRR. Musimy zwalczać antysowietyzm, pozyskiwać dla współpracy z ZSRR wszystkie siły”.

Gdy Wojciech Jaruzelski przestał być prezydentem, Sławomir Cytrycki trafił do biznesu. Pracował m.in. w Banku Handlowym – jak pisał tygodnik „Przegląd” – ściągnięty tam przez kolegę z URM i długoletniego prezesa BH, Cezarego Stypułkowskiego (zarejestrowanego przez SB jako TW Michał), gdzie był członkiem zarządu (w BH pracował też Andrzej Olechowski). Za działalność w Banku Handlowym i za zasługi w rozwoju polskiej bankowości Cytrycki został odznaczony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W 2001 r. Sławomir Cytrucki przystąpił do stowarzyszenia „Ordynacka”. Rok później pracował u Marka Belki, wówczas wicepremiera i ministra finansów. Odszedł razem z nim w 2002 r. Rok później przez dwa miesiące był ministrem skarbu.

„Wątpliwości budzi też fakt, że oto w gronie ministrów pojawia się kolejny, który w oświadczeniu lustracyjnym napisał: »współpracowałem«. Rola służb specjalnych, szczególnie Wojskowych Służb Informacyjnych, jest w obecnej rzeczywistości nieczytelna, ale nawet niezorientowana publika dostrzega, że mają one coraz większy wpływ na gospodarkę. Padają pytania, na które nie otrzymujemy odpowiedzi. Ogólne, czy starzy współpracownicy (funkcjonariusze?) WSI, aby na pewno pracują zgodnie z obecnym interesem kraju? I szczegółowe: jak odbije się na prywatyzacji choćby PZU SA fakt, że w jego obecnym zarządzie znajduje się kilku współpracowników WSI, a nowy minister także miał wcześniej do czynienia ze służbami specjalnymi?” – zastanawiała się „Polityka” w 2003 r., po nominacji Cytryckiego. Po dymisji ze stanowiska ministra skarbu pełnił on funkcję szefa Specjalnej Misji Dyplomatycznej w Waszyngtonie ds. kontaktów irackich. W maju 2004 r., po nominacji Marka Belki na funkcję premiera, Cytrycki został szefem jego gabinetu. Odszedł ze stanowiska po przegranych przez SLD wyborach w 2005 r.

„Ritmo” podwładnym „Belcha”

Sławomir Cytrycki od lat należy do najbliższych współpracowników Marka Belki, który podobnie jak Cytrycki został zarejestrowany przez SB, jako kontakt operacyjny o ps. „Belch”.

Według dokumentów zgromadzonych przez rzecznika interesu publicznego Bogusława Nizieńskiego, „Belch” kontaktował się z co najmniej trzema oficerami wywiadu, dla których sporządził pięć sprawozdań. Marek Belka publicznie przyznał się jedynie do tego, że podpisał tzw. instrukcję wyjazdową przed podróżą na stypendium do USA w 1984 r. Jednocześnie podkreślił, że nigdy nie współpracował ze służbami specjalnymi PRL.

Oświadczenie lustracyjne Belka złożył w 2001 r. Już wtedy pojawiły się wątpliwości, że nie napisał prawdy. Sąd Lustracyjny przekazał sprawę do RIP. W trakcie postępowania rzecznik zbadał znajdującą się w IPN teczkę Belki. Zgromadził też dziesiątki dokumentów i przesłuchał wielu świadków. Także byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL.

Ponieważ kadencja RIP Bogusława Nizieńskiego dobiegała końca, przekazał on sprawę Belki swemu następcy, sędziemu Włodzimierzowi Olszewskiemu. Sprawa została zakończona w kwietniu 2005 r. Rzecznik interesu publicznego uznał, iż nie zachodzą przesłanki do wystąpienia z wnioskiem do sądu o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec Marka Belki i sprawa trafiła do archiwum.

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Będą poprawki PiS do ustaw o KRS i SN?

Będą poprawki PiS do ustaw o KRS i SN?

Nobliści dostaną podwyżkę

Nobliści dostaną podwyżkę

Rosyjski specnaz już na Białorusi

Rosyjski specnaz już na Białorusi

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

Małgorzata Wassermann ujawnia: Nikt wcześniej nie dociekał skąd Marcin P. wiedział, że interesuje się nim ABW

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

„To już kolejny świadek, który o tym mówi, że Marcin P. już w pierwszej rozmowie posługuje się faktem, że u niego pracuje Michał Tusk” - mówi szefowa sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Według Małgorzaty Wassermann wszystko zaczyna układać się w „pewną całość”. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, komisja śledcza rozważy, czy w związku z zachowaniem przesłuchiwanej dziś teściowej założyciela Amber Gold, nie złożyć wniosku o ukaranie świadka za odmowę składania zeznań.

Przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznawał były szef parabanku Finroyal Andrzej K., który mówił, że sugerował Marcinowi P. albo współpracę, albo przejęcie Finroyal przez Amber Gold.

- Zacznę od dwóch faktów, które komisji są znane, a opinii publicznej może nie. Pierwsza sprawa, to jest to, że pan Marcin P. powiedział panu Andrzejowi K., że pozostaje w zainteresowaniu ABW. Jest istotne, od kiedy on miał wiedzę, że pozostaje w zakresie zainteresowania służb, co jest tak na marginesie bardzo ciekawe. To wynika z protokołów. My to wiemy. To jest niesamowite, ale nikt tego wątku nigdy nie pogłębiał. To znaczy, nikt nie dociekał, skąd on miał tę wiedzę i z kim się nią dzielił – mówi Małgorzata Wassermann.

Kolejny wątek na który zwraca uwagę szefowa komisji śledczej, to brak jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia transakcji przelania Andrzejowi K. docelowo dwunastu milionów przez Marcina P.

- Pan Andrzej K. nie jest w stanie w żaden sposób uzasadnić tej transakcji [...] Dzisiaj stawiam pytanie, czy to po prostu nie było czyste pranie pieniędzy [...] Macie państwo świadomość, że opowieści pana Andrzeja K. o jego prężnie działającej firmie nie zasługują na wiarę w żadnym wypadku.  Trzecia sprawa - i to jest już kolejny świadek, który o tym mówi - Marcin P. w pierwszej rozmowie posługuje się faktem, że u niego pracuje Michał Tusk. Czyli nie polegają na prawdzie te zeznania, w których mówiło się, że nikt o tym nie wiedział, ani nie był to dla niego parasol ochronny. To po prostu się układa w pewną całość. - podkreśla szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold.

 Ponadto w rozmowie z naszą reporterką Małgorzata Wassermann podkreśla, że Marcin P. W pewnym momencie zaczął przelewać spore sumy pieniędzy.

- My wiemy, że zaczął on przelewać pieniądze w tym momencie, gdy było jasne, że jego firma idzie ku upadkowi. To były te miesiące, który organa państwa polskiego dały mu na to szybkie upłynnienie i wyprowadzenie tych pieniędzy. Tak na ten moment ja to widzę. Nie mówię, że nie zmienię zdania, jak poznam cały materiał dowodowy, ale musicie państwo przyznać, to jest kolejna osoba, która bez jakiegokolwiek zapowiedzenia, bez czegokolwiek... bez sprawdzenia przychodzi do Marcina P, a on jej w cudowny sposób przelewa miliony. [...] Ktoś był gwarantem tych transakcji. Ktoś te transakcje po prostu pilotował i nikt mi nie wmówi, że przychodzi z ulicy jeden czy drugi pan i mówi, że chciałby mu sprzedać 15 mln euro długu, a Marcin P. mówi, „to jest dla mnie bardzo dobry interes, przeleję panu 12 milionów”. - podkreśla Małgorzata Wassermann.

Odnosząc się do przesłuchania teściowej Marcina P. szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold nie wyklucza złożenia wniosku o ukaranie świadka za odmowę składania zeznań.

Jak już informowaliśmy przesłuchanie Danuty Jacuk-Plichty było dość specyficzne.

- Czy świadek pobrała z tytułu stosunku pracy 576 836 zł i 37 groszy? – usłyszała pytanie podczas dzisiejszego przesłuchania Danuta Jacuk-Plichta, teściowa założyciela Amber Gold Marcina P.
- O matko... – tylko tyle wydusiła z siebie kobieta, której przy ogłoszeniu sumy własnych „zarobków” opadła szczęka. Dosłownie.  - Nie odpowiem na to pytanie, ponieważ nie chcę ani sobie, ani bliskim mi osobom zrobić krzywdy .


CZYTAJ WIĘCEJ: Szef Amber Gold zszokował nawet swoją teściową Z wrażenia opadła jej szczęka. WIDEO
 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Będą poprawki PiS do ustaw o KRS i SN?

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości przyznaje, że partia nie wyklucza poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN. „Nas kosmetyka nie interesuje - chcemy zmian strukturalnych i kadrowych” - mówiła Beata Mazurek.

Na antenie TVP Info rzeczniczka PiS pytana była o przedstawione przez prezydenta Andrzeja Dudę projekty ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.

- Nie wykluczamy poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN. Nas kosmetyka nie interesuje - chcemy zmian strukturalnych i kadrowych, bo bez zmian kadrowych uważamy, że ta reforma nie przyniesie oczekiwanego nie tylko przez nas, ale przede wszystkim przez Polaków, którzy mają styczność z wymiarem sprawiedliwości, skutku - mówiła na antenie TVP Info Beata Mazurek.

Jej zdaniem propozycje dziś przedstawione „otwierają dyskusję”, jednak zwróciła uwagę na potrzebę jak najszybszej realizacji zapowiedzi reformy sądownictwa.

- Tak naprawdę czekamy też na to, co zobaczymy jutro, bo dzisiaj poznaliśmy kilka aspektów tych ustaw, o których mówił pan prezydent, ale nie znamy szczegółów. Chociażby nie wiemy, jakie kryteria będą decydowały o tym, że pan prezydent zdecyduje się na to, by niektórym sędziom, którzy ukończyli 65. lat, dać możliwość dalszego orzekania czy też nie. Chcieliśmy i chcemy gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości, która skutecznie wyeliminowałaby nieprawidłowości i spowodowałaby, że wymiar sprawiedliwości byłby pozytywnie oceniany przez Polaków. Mamy przekonanie, że porozumienie między nami a panem prezydentem zostanie osiągnięte, bo tutaj nie chodzi o to, kto będzie bardziej zadowolony - czy my, czy pan prezydent - tu chodzi o to, żeby znaleźć taki kompromis, który skutecznie zapewni to, o czym mówiliśmy w kampanii wyborczej. Nie wykluczamy przedłożenia poprawek. Dzisiaj za wcześnie jest mówić, czy będziemy mówić o poprawkach, ani jakich, ponieważ nie znamy całości projektów ustaw - ani jednej, ani drugiej. Wszystko zależy od tego, jaką decyzję podejmie Marszałek, prezydium Sejmu – mówiła Beata Mazurek.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl