Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wojciech Wencel,
11.05.2013 22:03

Pamiętniki z celebracji

W nadwiślańskim kondominium nadszedł kolejny Dzień Flagi. Cały naród Bronka czeka na celebrację. Anka miała przygotować swoją specjalność.

W nadwiślańskim kondominium nadszedł kolejny Dzień Flagi. Cały naród Bronka czeka na celebrację. Anka miała przygotować swoją specjalność.

Anka: – Przygotowałam prawdziwy przysmak. Po to, żeby było nam lepiej, żebyśmy mogli żyć wszyscy razem w zgodzie i w przyjaźni. Mam nadzieję, że zapomnimy wszystko, co się tutaj do tej pory działo, i że będzie już teraz dobrze. Oto mój specjał: orzeł z białej czekolady, który jest po prostu przesłodki. Tu ma oczka, tu ma dzióbek... Wszyscy moi znajomi go uwielbiają.

Bronek: – Czekoladowy orzeł to moje ulubione danie. Zawsze kiedy przyrządzamy go z Anką, śpiewamy: „Czekoladowy orzeł, czekoladowy orzeł, każdy zjeść go może, każdy zjeść go może”.

Anka:Tego orła jedzono u nas w domu od pokoleń. Robiła go moja babcia, robiła go moja mama. Teraz robię go ja. Chciałam, żeby wszystkim smakował i zbliżył nas do siebie. Czekajcie, jeszcze przyniosę piwko dla uczczenia całej sytuacji.

Powyższy fragment dramatyczny został niemal żywcem przeniesiony ze ścieżki dźwiękowej „Pamiętników z wakacji”. Wprawdzie w oryginale był mięsny jeż, a nie czekoladowy orzeł, ale na jedno wychodzi. Jak wynika z kontekstu, cukiernicze pomysły prezydenta doskonale mieszczą się w standardzie polsatowskiego serialu dla troglodytów. Z grubsza chodzi o to, że po konsumpcji jeżoorła staniemy się bardziej weseli i przyjaźni dla otoczenia. A nasz patriotyzm przestanie być wreszcie żałobny i refleksyjny. Być patriotą to – w wersji optymistycznej – „robić coś dla siebie”, „rozwijać się” i „świętować osobiste sukcesy”. Dlaczego zbijanie kokosów i bąków miałoby mieć jakiś związek z miłością ojczyzny, tego już uśmiechnięci propagandyści nie wyjaśniają. Nie wspominają też ani słowem, czemu mamy być dumni z rodzimych naukowców, przedsiębiorców i celebrytów, a nie z narodowych bohaterów, którzy polegli w walce o wolną Polskę.

Przykro patrzeć, jak godło państwowe jest profanowane podczas prezydenckich pikników. Tym bardziej że trwa Rok Pamięci o Powstaniu Styczniowym. Polacy obdarzeni odrobiną świadomości wspólnotowej potrafią to uszanować. Intonują dawne pieśni, przypominają straceńcze biografie, wystawiają warty przy leśnych mogiłach. Barwy narodowej flagi kojarzą się im z fragmentem Apokalipsy św. Jana o tych, którzy „przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”. Optymiści szukają inspiracji gdzie indziej – w paradokumentach Okiła Khamidowa, który od lat usilnie pracuje nad przekształceniem polskiego społeczeństwa w stado świń pędzących ku przepaści. Na razie za wzór posłużyły im „Pamiętniki z wakacji”. Strach pomyśleć, co będzie, gdy podczas obchodów narodowych świąt postanowią nawiązać do innych polsatowskich seriali. Zostały jeszcze „Trudne sprawy”, „Dlaczego ja?” i... „Zdrady”.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej