Krzysztof Bondaryk kierował ABW przez pięć lat. Nie podano jaka była przyczyna dymisji. Pełniącym obowiązki szefa ABW będzie teraz dotychczasowy zastępca Dariusz Łuczak.
Jak podała kancelaria premiera, podczas posiedzenia "Kolegium wyraziło pozytywną opinię na temat projektów planów służb specjalnych na 2013 rok". Podczas obrad premier Tusk poinformował o "zakończeniu pracy przez Zespół do spraw zmian organizacyjnych i legislacyjnych w służbach specjalnych". Zespołowi przewodniczyli szef MSW Jacek Cichocki i szef MON Tomasz Siemoniak.
Rezygnacji szefa ABW nie chcieli dziś środę komentować: rzecznik MSW Małgorzata Woźniak i rzecznik MON Jacek Sońta. Z kolei rzecznik ABW Maciej Karczyński był nieuchwytny.
Specjalnie dla portalu Niezalezna.pl informację o dymisji Krzysztofa Bondaryka komentuje „na gorąco” były szef ABW Bogdan Święczkowski.
- Można by rzec nareszcie. Szkoda, że tak późno. Krzysztof Bondaryk w moim przekonaniu nie wypełniał dobrze swojej roli jako szef ABW. W przeszłości był działaczem politycznym w Platformie Obywatelskiej i wiele faktów prasowych świadczy o tym, że mógł działać na rzecz partii, a nie bezpieczeństwa obywateli. Niestety nie było nam dane poznać, co jest powodem dymisji, ponieważ premier postanowił nas o tym nie informować. Można jednak wskazać dwie prawdopodobne, merytoryczne przyczyny tej dymisji. Po pierwsze cała sytuacja w ABW zwieńczona rozdmuchaną aferą Brunona K., a po drugie kwestie związane z reformą ABW, w tym planowaną degradacją jej szefa. Funkcjonariusze nie ukrywają, że minister Cichocki i Krzysztof Bondaryk nigdy za sobą nie przepadali. Istotna jest także kwestia planowanego ograniczenia kompetencji ABW. Teraz jednak najważniejsze jest, kto będzie kolejnym szefem ABW i czy będzie to polityczny działacz partii rządzącej czy bezpartyjny fachowiec. Niestety decyzja o powierzeniu obowiązków płk. Dariuszowi Łuczakowi świadczy o tym, że w dalszym ciągu fachowość tej służby będzie niewystarczająca. Powszechnie wiadomo, że płk. Łuczak jest bardzo dobrym znajomym Krzysztofa Bondaryka – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Bogdan Święczkowski.