Według informacji „Codziennej" chodzi o rozstrzygnięcia w sprawie zamówień dla wojska w spółkach należących do Grupy Bumar. – Zaczęło się od tego, że chciano zamieść pod dywan sprawy związane z decyzją o zakupach z wolnej ręki, poza przetargami – mówi nam osoba, która pragnie zostać anonimowa.
Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński potwierdza, że agenci Biura analizują decyzje Idzika dotyczące Bumaru, kiedy pełnił funkcję podsekretarza stanu w MON-ie odpowiedzialnego za modernizację i zakup sprzętu dla armii. Nie ujawnia jednak szczegółów. Wczoraj „Codzienna" ujawniła, że Marcin Idzik postanowił w ub.r., iż resort zakupi w ramach zamówienia z wolnej ręki od spółki Bumar Żołnierz prawie 200 strzeleckich celowników termalnych. Wcześniej przerwał przetarg na ten sprzęt. W procedurze uczestniczyło 14 różnych firm. Biuro ds. Procedur Antykorupcyjnych MON-u uznało działania Idzika za niezgodne z przepisami.
Przed kilkoma miesiącami pisaliśmy o innych budzących wątpliwości działaniach byłego wiceministra. Nadzorowany przez niego Inspektorat Uzbrojenia przekazał Bumarowi 350 mln zł zaliczki na realizację zamówienia na dostawę kołowych transporterów opancerzonych Rosomak. Decyzja o zaliczce została podjęta, mimo że Bumar nie zwrócił ministerstwu obrony ok. 76 mln zł. MON domaga się pieniędzy, gdyż uważa, że spółka nie zrealizowała wcześniejszych zamówień.
Sprawą zaliczek zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. Inspektorzy ustalili, że MON wypłacił m.in. jednej z firm przedpłatę w wysokości ponad 30 mln zł na realizację kontraktu dotyczącego dostawy bezzałogowych samolotów rozpoznawczych.
Kontrola wykazała, że „udzielenie przedpłat na poczet zakontraktowanych dostaw i ich rozliczenie odbywało się z naruszeniem zasad racjonalnej gospodarki finansowej, a ich udzielenie nie stanowiło gwarancji szybkiej realizacji zamówień". Bumar nie komentuje informacji na temat działań agentów CBA dotyczących decyzji obecnego wiceprezesa firmy. – Nic nam o tym nie wiadomo – mówi rzeczniczka Bumaru sp. z o.o. Monika Koniecko.
– Jeżeli wiceminister odpowiedzialny za zakup sprzętu dla wojska podejmuje decyzje na rzecz firmy, której później zostaje wiceprezesem, to w moim przekonaniu mamy tu do czynienia z korupcją – ocenia członek sejmowej komisji obrony Marek Opioła (PiS).
