„Codzienna” dotarła do dokumentów Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego. Pod każdym z nich podpisał się szef jednostki. Z materiałów wynika, że strona polska posiadała zdjęcia satelitarne miejsca katastrofy w Smoleńsku już 19 kwietnia 2010 r. oraz że niezwłocznie przekazała je wojskowej prokuraturze prowadzącej śledztwo. Z naszych informacji wynika, że było to już 30 kwietnia 2010 r.
Sama prokuratura na pytanie o fotografie z 10 kwietnia odpowiada wymijająco: – Przekazaliśmy już wielokrotnie opinii publicznej, że posiadamy zdjęcia satelitarne lotniska Siewiernyj. Z 5 i 12 kwietnia 2010 r. - dodają śledczy.
A co z 10.04?
Wszystkie fotografie od tamtej pory są ściśle tajne. Do zdjęć z godziny katastrofy nie mają dostępu dziennikarze, ani pełnomocnicy rodzin ofiar. W rozmowach z „Codzienną” przyznają, że nie rozumieją przyczyn nałożenia na nie klauzuli tajności.
Podobnego zdania jest Antoni Macierewicz. – Nie ma żadnych podstaw, by utajniać te materiały. Jedyna odpowiedź – ktoś chce coś ukryć. Innego uzasadnienia nie dostrzegam – mówi.
Więcej na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
