Odczepcie się wreszcie od nas!

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Przestańcie nas pouczać, jak mamy się zachowywać w obliczu smoleńskiej tragedii. Weźcie w ręce czerwone znicze i zapalcie je na grobach czerwonoarmistów – wyzwolicieli. Waszych, nie naszych.

Nie będzie żadnego pojednania na waszych warunkach. Nie wmówicie nam, że mówienie o śmierci naszych Przyjaciół jest niemoralne, okrutne i złe. Jest inaczej i doskonale o tym wiecie. Dlatego to napawa was takim przerażeniem, że jesteście w stanie zrobić wszystko, by prawda nie wyszła na jaw. Teraz, po ponad dwóch latach smoleńskiej tragedii już wiadomo, że wam to się nie uda.

Przez 13 lat, do afery Rywina to lewacki front prasowy wyznaczał, co jest słuszne, a co nie. Na „krótkich smyczach” prorządowi dziennikarze wiedzieli, kto jest panem i władcą. Jak Janina Paradowska, która kornie, na prośbę Adama Michnika, już po autoryzacji wycofała ze swojego wywiadu z premierem Leszkiem Millerem fragment dotyczący korupcyjnej propozycji Lwa Rywina. Paradowska została doceniona – do dziś ma swój program w radiu Tok FM. Na przeciwległym biegunie był – i jest do tej pory – tygodnik „Gazeta Polska”, który przez cały okres istnienia walczył o byt, ponieważ „Wyborcza” piętnowała każdego, kto odważył się dać ogłoszenia do „GP”.

Zajmijcie się sobą

Po aferze Rywina wiele się zmieniło. Rozwinął się internet i przekonaliśmy się, że w sieci nie ma monopolu towarzyszy z Czerskiej. Upadł też mit potęgi „Gazety Wyborczej” na rynku prasowym, o czym świadczą spadające zyski Agory i sprzedaż „GW”. Nie powiodło się mamienie młodych ludzi „Metrem” – bezpłatną mutacją treści z „GW”. Wystarczy porównać dwa marsze z ostatniego 11 listopada – to wy ściągaliście z zagranicy faszystowskie, niemieckie bojówki, a i to nic nie pomogło. Wyrosło pokolenie wolne od wpływów Adama Michnika. To są właśnie ci młodzi ludzie, którzy przyszli w ostatnią sobotę września na marsz w obronie TV Trwam i wolnych mediów.

Śledzicie ciągle nasze poczynania, wiem, to strach, bo wiecie dobrze, że jesteście na przegranej pozycji. Kłamstwo może trwać latami, ale w końcu jednak upada i pogrąża tych, którzy je propagowali. Wiecie, że waszym losem może być niesława Tumanowiczów, Falskich, Woźniaków. Ale odczepcie się od nas – zajmijcie się sobą, możecie mieć mnóstwo tematów do rozmów. Lubicie sięgać do przeszłości, o czym można było się przekonać na procesie Jarosława Marka Rymkiewicza. Zagłębcie się więc w szczegóły osobistej rozmowy Janusza Andermana z gen. Czesławem Kiszczakiem. To nic, że miała ona miejsce w maju 1983 r. – na pewno jej uczestnicy nie zapomnieli najważniejszych wątków. Wszak pan pisarz wyszedł dopiero co z internowania i zaraz po tej rozmowie dostał paszport. Sprawdźcie, kto usunął dokumenty z teczki Adama Michnika, który badał esbeckie archiwa jako poseł. Porozmawiajcie o KPP, która jest wam tak bliska, że odwołujecie się do luksemburgizmu i podobnych szaleńczych założeń.

Natarczywość w loży

Zawsze możecie też sięgnąć do historii kariery Daniela Passenta, o którym śpiewał Jacek Kaczmarski w swoim „Marszu intelektualistów”. Dzielny wyznawca reżimu Jaruzelskiego, który figuruje w dokumentach IPN jako TW „John” lub TW „Daniel” może wam opowie o okolicznościach, w jakich miał przyjmować pieniądze za informacje, które przekazywał służbom komunistycznym. Bryluje on dziś w różnych komentatorskich „lożach” i tylko dziw bierze, że kilku przyzwoitych ludzi wciąż zgadza się z nim w tych programach występować. Zamiast, najprościej na świecie, odmawiać tego właśnie z powodu niegodnej w czasie PRL postawy Passenta. Ale wśród tematów nie powinno wam zabraknąć historii Janiny Paradowskiej. Jej kariery w „Kurierze Polskim” i kulis weryfikacji, którą pozytywnie przeszła w stanie wojennym, podczas gdy inni tracili pracę w mediach, ale zachowywali twarz. Można by was traktować z przymrużeniem oka, gdyby nie wasza natarczywość. Tak, jesteście natrętni. Dzieje się to przede wszystkim dlatego, że kontrolujecie – często wraz z mocodawcami rodem ze służb PRL-u – większość mediów. Wciskacie się więc dzięki nim do naszych domów ze swoim wypaczonym spojrzeniem na życie, przekonując nas do parad równości i podobnych im dziwactw. To wszystko – mimo całej obrzydliwości – może i byłoby do zniesienia. Co najwyżej kwitowalibyśmy milczeniem knajackie popisy Niesiołowskiego czy Lisa, które niczym nie różnią się od popisów Jerzego Urbana.

Kłamstwa smoleńskie

Ale największym waszym grzechem jest to, że staliście się autorami kłamstwa smoleńskiego. Kłamaliście od pierwszych chwil i kłamiecie nadal. O alkoholu we krwi gen. Andrzeja Błasika, o obecności prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego w kokpicie Tu-154. Stosujecie technikę małych kroczków i kłamstw, używając np. pojęcia „prezydencki tupolew”, chociaż w rzeczywistości był to samolot rządowy. Waszym głównym celem stał się Jarosław Kaczyński. Nic dla was nie znaczy, że w katastrofie stracił brata, bratową, najbliższych przyjaciół. Wszystko potraficie zohydzić, odwrócić, wszystkiemu staracie się odebrać właściwie znaczenie. Nawet zabójstwu w łódzkim biurze PiS. Teraz znów mamy wysyp twórczości harcowników, którzy przekonują nas o niemożności prawidłowej identyfikacji ciał ofiar katastrofy, ponieważ mogło dojść do „przemieszania materiału genetycznego”. Pełne hipokryzji tłumaczenia samowolki ministrów rządu Tuska, który chciał jak najszybciej zakończyć okres żałoby narodowej. By w symbolicznym i w realnym wymiarze mieć to „z głowy”. Stąd te pospieszne pogrzeby, zakaz otwierania trumien, sprowadzenie blisko 200 kg niezidentyfikowanych szczątków, by jak najszybciej je skremować.

Nikt nie poda ręki

Gdy ekspertyza nagrania czarnych skrzynek samolotu Tu-154 obaliła jeden z elementów smoleńskiego kłamstwa, czyli to, że z rzekomych rozmów pilotów w kokpicie miało wynikać, że ktoś na nich naciska, sięgacie po kolejne insynuacje. Macie też dyrygenta. Premier polskiego rządu podczas swojego pokrętnego wystąpienia mówił przecież: „Nie zadajemy pytań, kto był organizatorem tego lotu, kto kogo zapraszał do samolotu, kto nalegał na pośpiech w sprawie sprowadzenia zwłok do kraju”. Uskuteczniacie więc upiorny taniec na grobach – to wy walicie trumnami, gdzie popadnie. Wpuszczacie zniedołężniałych starców na wasze łamy i do waszych stacji, by pluli na waszą modłę. Waszym celem jest szerzenie kłamstwa smoleńskiego, ale wasza propaganda odnosi coraz mniejszy skutek.

Może opanowaliście sztukę fałszu, ale na szczęście nie macie rządu dusz. Dlatego z taką furią atakujecie nasz patriotyzm, Kościół, nasze dążenie do prawdy o Smoleńsku. Możecie sobie do woli pisać i publikować obrazoburcze teksty i zdjęcia – wasze pisma skończą niszową sprzedażą, jaką ma teraz „Nie” Urbana.

Nie interesują nas wasze pobudki, bo i tak wszystkie sprowadzają się do pekuniarnego podejścia do rzeczywistości. Wasza postawa w obliczu katastrofy smoleńskiej przekreśliła jakąkolwiek możliwość porozumienia. Po tym, co zrobiliście, nikt z nas nie poda wam ręki.



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Rosyjski specnaz już na Białorusi

Rosyjski specnaz już na Białorusi

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

We Francji nikt już nie pyta: „Czy…

We Francji nikt już nie pyta: „Czy…

Rekordowe poparcie dla CBA wśród Polaków

Rekordowe poparcie dla CBA wśród Polaków

Morawiecki zawstydził unijnych technokratów. Przypomniał o „zdradzonej po wojnie Europie Wschodniej”

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Wicepremier Mateusz Morawiecki bierze udział w konferencji poświęconej przyszłemu budżetowi UE, która odbywa się w Brukseli. Pytany o szczegóły podkreśla, że to właśnie podczas konferencji kształtuje się strategia Komisji Europejskiej i krajów członkowskich co do przyszłych Wieloletnich Ram Finansowych UE, czyli przyszłego budżetu Wspólnoty. Tymczasem podczas swojego wystąpienia unijni technokraci usłyszeli z ust wicepremiera Morawieckiego kilka gorzkich słów prawdy.

Według Morawieckiego, to właśnie dziś walka toczy się o „charakter i zasady” a w połowie przyszłego roku rozpoczną się negocjacje ściśle finansowe, budżetowe.

- Te ramy finansowe już powinny być negocjowane, są nieco opóźnione. W przyszłym roku będziemy w samym środku negocjacji w zakresie przyszłego budżetu UE. Polska ma ściśle określone cele i dobre doświadczenia w kontekście wykorzystania różnego rodzaju funduszy – podkreślił Morawiecki.

Szef resortu finansów mówił, że storna polska jednoznacznie pokazuje, iż poziom nieprawidłowości związany z wykorzystaniem pieniędzy unijnych jest w Polsce bardzo niski – jest jednym z najniższych w całej UE.

- To bardzo ważne, że pieniądze podatnika europejskiego nie są marnowane. Na przyszły budżet UE patrzę również z punktu widzenia wyzwań dla UE na kolejną dekadę, dwie dekady. Wśród tych wyzwań widzimy konieczność podniesienia konkurencyjności całej UE, produktywności i innowacyjności. Te cele, które są akcentowane przez KE są spójne z naszymi celami. My też mamy podobne cele - powiedział.

Wicepremier wyjaśnił, że konkurencyjność rośnie poprzez wzrost produktywności, zwłaszcza tam, gdzie wykorzystanie środków na badania, na rozwój, na innowacyjność jest na niższym poziomie, czyli głównie w krajach Europy Centralnej.

- Dlatego warto jest przesuwać akcenty na politykę innowacyjną w ramach kolejnych Wieloletnich Ram Finansowych w kierunku badań i rozwoju, wdrożeń w innowacyjnych sektorach, ale z uwzględnieniem stanu zaawansowania poszczególnych krajów. Orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu i Komisji Europejskiej, wskazują na konieczność poszerzenia swobody w zakresie świadczenia usług. Teraz my, kiedy chcemy skorzystać z tej swobody widzimy, że kraje zachodniej Europy odmawiają nam tego prawa – oświadczył wicepremier Morawiecki.

Obecni na konferencji poświęconej przyszłemu budżetowi UE politycy usłyszeli z ust Mateusza Morawieckiego również sporo gorzkich słów prawdy. Przypomniał on, że „zdradzona po II Wojnie Światowej Europa Wschodnia zawarła w 2004 r. ze szczęśliwą Europą Zachodnią wielki kontrakt”. Kraje przystępujące do UE otworzyły swoje rynki na dobra i kapitał z Zachodu. Dzięki temu Zachód w przyspieszonym tempie mógł przejąć przedsiębiorstwa z tych krajów, zalać własnymi produktami, korzystać z ich siły roboczej. Morawiecki zwrócił uwagę, że co prawda do nowych krajów UE napływają fundusze unijne, ale 80 proc. z każdego euro wraca do firm z Zachodu.

- Ten kontrakt jest dzisiaj naruszany. Dobra krążą bez przeszkód, kapitał z Zachodu pomaga firmom z Zachodu, nasi ludzie budują dobrobyt w krajach starej UE, tymczasem w obszarze, w którym moglibyśmy wzmacniać się krok po kroku, proponuje się ograniczenie swobody świadczenia usług wbrew wcześniejszym orzeczeniom TS UE w Luksemburgu i Komisji Europejskie. Ten wielki kontrakt, który ma szansę podnosić konkurencyjność całej UE względem innych obszarów świata w dobie globalizacji, dzisiaj jest postawiony w stan wątpliwości – oznajmił wicepremier Morawiecki.


Trwająca w Brukseli konferencja, w której bierze udział wicepremier Morawiecki ma związek z przedstawioną pod koniec czerwca br. przez Komisję Europejską koncepcją w sprawie finansów do 2025 roku. Zaprezentowane wówczas pomysły mają stanowić grunt pod propozycję nowych wieloletnich ram finansowych na okres po roku 2020. KE w ślad za swoimi wcześniejszymi rozważaniami dotyczącymi przyszłości UE przedstawiła pięć wariantów, jakie wobec budżetu mogą przyjąć państwa członkowskie w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Tylko w jednym scenariuszu, który zakłada większą integrację (nazwany „robimy więcej razem”) nie przewiduje się cięć w unijnej polityce rolnej i kluczowej dla Polski polityce spójności.
Projekt budżetu po roku 2020 Komisja Europejska ma przedstawić w połowie przyszłego roku.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Rosyjski specnaz już na Białorusi

/ mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony informuje o kolejnych ćwiczeniach na Białorusi. Z komunikatu opublikowanego na stronie resortu obrony Federacji Rosyjskiej wynika, że na Białoruś przerzucono już żołnierzy specnazu.

W komunikacie jest mowa o rosyjskim pododdziale, jednak nie podano ani dokładnej liczby żołnierzy, ani miejsca przeprowadzenia ćwiczeń. Mają się one odbyć „na jednym z białoruskich poligonów”, a w ich trakcie będą współdziałać żołnierze wojsk powietrznodesantowych z Rosji i białoruscy komandosi z Sił Operacji Specjalnych.

„Rosyjscy specnazowcy przybyli na Białoruś, żeby wziąć udział we wspólnych manewrach” – cztamy w komunikacie opublikowanym na stronie rosyjskiego ministerstwo obrony.

Od 25 września do 8 października mają trwać przygotowania do ćwiczeń.
Na stronie białoruskiego ministerstwa obrony nie ma informacji na ten temat.

Radio Swaboda przypomina, że rosyjscy komandosi uczestniczyli już w tym roku na Białorusi w ćwiczeniach z udziałem ok. tysiąca żołnierzy na przełomie marca i kwietnia. Ponadto w czerwcu pod Brześciem odbywały się białorusko-rosyjsko-serbskie manewry Słowiańskie Braterstwo–2017, w których również brali udział żołnierze rosyjskich wojsk powietrznodesantowych.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl