Niemal dokładnie rok po kataklizmie nad kilkunastoma miejscowościami w okolicach Radomia znów przeszła trąba powietrzna. Żywioł zrywał foliowe nakrycia z tuneli i łamał drewniane albo metalowe konstrukcje. W wielu przypadkach poważnie ucierpiały uprawy.
W środowisku mazowieckich paprykarzy głośnym echem odbiła się samobójcza śmierć młodego plantatora z miejscowości Glinice sprzed kilku dni. 27-letni rolnik, któremu gwałtowna wichura doszczętnie zniszczyła uprawy, w akcie desperacji otruł się środkiem chemicznym. Trąba powietrzna z początku lipca wyrządziła poważne szkody w kilkudziesięciu uprawach. Wiele upraw ucierpiało po raz kolejny. Na szczęście wichura trwała o wiele krócej, niż w lipcu 2011.
Mieszkańcy takich miejscowości jak Wrzeszczów, Wola Wrzeszczowska, Glinice czy Dęba żyją niemal wyłącznie z uprawy papryki, fasoli i ogórków w foliowych tunelach. Rok temu o ich tragedii dowiedziała się cała Polska. Wichury i gradobicie zniszczyły ok. 90 procent upraw. Plantatorzy obliczali straty na miliony złotych. Podczas spotkania w Sadach w sierpniu 2011 Stanisław Kowalczyk, słynny później jako „Paprykarz”, zadał Donaldowi Tuskowi dramatyczne pytanie „jak żyć, Panie Premierze?” . Zaskoczony Tusk nie potrafił jasno wytłumaczyć się z opieszałości urzędników i braku zainteresowania państwa dla hodowców – ofiar klęsk żywiołowych.
- Dzisiaj to moje pytanie sprzed roku jest wciąż bardzo aktualne. Moim zdaniem wkrótce przekonamy się, że coraz więcej Polaków będzie je zadawać – mówi Stanisław Kowalczyk w rozmowie z portalem Niezależna.pl
Większość rolników nie była ubezpieczona. Najprawdopodobniej nie będą mogli oni tym razem skorzystać ani z pomocy socjalnej, ani otrzymać stosunkowo korzystnych kredytów na odbudowę upraw.
– Wciąż mówimy, że potrzebna jest zdecydowana reakcja władz. Nie chodzi o poklepywanie po plecach w świetle kamer. Tylko o stworzenie skutecznych procedur pomocy w przypadkach kataklizmów. Rządzący zapewne będą o nich znów mówić w roku wyborczym – podkreśla z goryczą Stanisław Kowalczyk.
