Zapraszam prokuratorów do USA

  

Prokuratura wojskowa grała ze mną w grę polityczną – lawirowała i kluczyła. Tymczasem ja cały czas zapraszam do siebie polskich prokuratorów, aby zapoznali się z wynikami moich badań oraz uzyskali resztę potrzebnych im informacji. Nie mam nic do ukrycia - mówi prof. Wiesław Binienda, dziekan i wykładowca Wydziału Inżynierii Cywilnej Uniwersytetu w Akron w stanie Ohio, w rozmowie z Arturem Dmochowskim.

Panie Profesorze, kilka dni temu wrócił Pan do USA po intensywnym pobycie w Polsce. Jak wspomina Pan „kontakty” z polską prokuraturą?
Niestety była to forma gry politycznej, w którą ja nie umiem grać – forma lawirowania i kluczenia ze strony prokuratury. Nie jestem politykiem, lecz osobą prostolinijną, która chciałaby mieć również proste pytania z drugiej strony. Jednak na moją prośbę do prokuratury o przesłanie mi pytań, na razie nie otrzymałem odpowiedzi. Z treści listów, które dostałem wynika, że chcą się spotkać. Jednak kiedy czekałem na nich w Sejmie przez godzinę, nie pojawili się. Przygotowuję teraz odpowiedź na pismo prokuratury, które dostałem po powrocie do USA. Zaproponuję im wizytę tutaj, na mojej uczelni. Będę mógł im wtedy pokazać aparaturę, jakiej używam do pracy naukowej. Jeżeli naprawdę chcą się zapoznać z moimi wynikami, powinni tutaj przyjechać.
Nie mam nic do ukrycia, o wszystkim mówiłem już wielokrotnie, także ostatnio w Polsce. Wszystko można również znaleźć w internecie, więc nie wiem, o co im naprawdę chodzi. Założenia i dane są przecież w raportach MAK i Millera, które zweryfikowałem. Być może prokuratura ma problemy z tymi założeniami. To bardzo dobrze, bo ja również je mam.

Jaka jest treść pisma prokuratury, o którym Pan wspomniał?
Najlepiej je przeczytać: „W nawiązaniu do Pańskiego pisma przesłanego dzisiaj pocztą elektroniczną uprzejmie informuję, że zaproponowane Panu spotkanie z prokuratorami prowadzącymi sprawę katastrofy z 10 kwietnia 2010 r., miałoby na celu omówienie uwarunkowań formalnych i merytorycznych, uzyskanie od Pana materiałów i danych, które stanowiły podstawę do prezentowania publicznie wniosków z przeprowadzonych badań”. Tylko że wszystkie te materiały i dane są w oficjalnych raportach MAK-u i Millera, a reszta jest przecież w mojej prezentacji, która jest dostępna dla wszystkich.
„Przedmiotowe spotkanie miałoby wyłącznie charakter konsultacyjny, co, jak się wydaje, wynikało jednoznacznie z mojej kierowanej do Pana korespondencji. Jednocześnie uprzejmie informuję, że gdyby zachodziła konieczność przesłuchania Pana, zostałoby skierowane do Pana wezwanie na przesłuchanie, a nie zaproszenie na spotkanie. Mając na uwadze deklarowane przez Pana publicznie zaangażowanie i gotowość do udzielenia wsparcia we wszechstronnym wyjaśnieniu okoliczności katastrofy z 10 kwietnia 2010 r., z zaskoczeniem przyjąłem Pańską odmowę przyjęcia zaproszenia do wzięcia udziału w spotkaniu w prokuraturze”. Piszą to tak, jakbym nie czekał na nich ponad godzinę właśnie w dniu, w którym to pismo zostało wysłane. Dalej deklarują gotowość spotkania we wskazanym przeze mnie miejscu i czasie. Pismo podpisał ppłk Karol Kopczyk.
Pismo prokuratury pomija fakt, że czekałem na nich w Sejmie w ostatnim dniu pobytu w Polsce. Piszą tak, jakby tamta sytuacja w ogóle nie istniała, jakbyśmy żyli w dwóch odrębnych przestrzeniach kosmicznych. Poza tym przecież, jeszcze będąc w Polsce, odpowiedziałem na pierwsze pismo prokuratury i zgodziłem się wówczas na spotkanie.

Czy prokuratorzy skorzystają z Pana zaproszenia i przyjadą do Ohio?
Ja oczywiście zapraszam. Nie mam nic do ukrycia.

Wracając do przyjemniejszych spraw – jakie ma Pan wrażenia po pobycie w Polsce?
Miałem wiele ogromnie przyjemnych spotkań z różnymi społecznościami: w Warszawie, Krakowie, Białymstoku, z grupami akademickimi, na uczelniach
– Politechnice Warszawskiej, Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego, Uniwersytecie Jagiellońskim, AGH, kolegami z Politechniki Białostockiej. Wszystkie te spotkania wspominam bardzo miło.

Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"



Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

A ci dalej swoje. „Europo! Nie odpuszczaj!” błaga KOD. Tak... mieli nawet świeczki

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

Skierowania przez Komisję Europejską ustawy o Sądzie Najwyższym do Trybunału Sprawiedliwości UE domagali się pikietujący przed siedzibą Sądu Najwyższego. Organizatorami pikiety byli Komitet Obrony Demokracji i inicjatorzy akcji „Europo! Nie odpuszczaj!”. Na początku pikiety zgromadzeni wysłuchali Preambuły Konstytucji RP. Wielu trzymało świeczki, niektórzy przynieśli białe róże i transparenty m.in. z hasłem „Europejskie sądy to nasze sądy”.

Od początku cel zgromadzenia był dość jasny... ostry atak na Prawo i Sprawiedliwość przypuścił już od pierwszych zdań wygłaszanych do zgromadzonych lider Obywateli RP Paweł Kasprzak.

- Zmiany naprawcze, które będą w Polsce konieczne, kiedy PiS wreszcie straci władzę, będą wymagały albo większości konstytucyjnej, albo będą wymagały legalnego źródła konstytucyjnego prawa. Ponieważ nie mamy w Polsce sądów konstytucyjnych, to są jeszcze sądy w Europie, Europejski Trybunał Sprawiedliwości jest tym sądem konstytucyjnym, którego wyroki w Polsce są ważne, który może nam umożliwić legalne, praworządne i cywilizowane przejęcie władzy i zaprowadzenie rządów prawa. My tu jesteśmy po to, by bronić polskiej praworządności dzisiaj przed PiS-em i jutro przed każdym, kto zechce jej zagrozić, kto zechce pójść na skróty - mówił Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

Wśród przemawiających znalazł się też były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień. Wskazywał, że na obywatelach ciąży obowiązek obrony konstytucji, z którego „nikt i nic nie może zwolnić”.
 
Organizatorami demonstracji był Komitet Obrony Demokracji i inicjatorzy akcji „Europo! Nie odpuszczaj!”. Na stronie internetowej zapowiadali pikiety w poniedziałkowy wieczór także m.in. we Wrocławiu, Łodzi, Rzeszowie i Kaliszu.  Frekwencja chyba jednak nie była powalająca, bowiem pikiety w tych miastach przeszły raczej bez większego echa.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl