Informacje o tajnym spotkaniu, do którego doszło 24 maja, ujawniła „Gazeta Polska Codziennie” w miniony poniedziałek. Uczestniczyli w nim politycy i przedstawiciele władz Polsatu, którzy rozmawiali m.in. o finansach polskiej siatkówki. Na organizację mistrzostw w 2014 r. potrzebne jest 80 mln zł. Według obowiązujących dziś ustaleń transmisje z rozgrywek będą nadawane wyłącznie na antenie telewizji Polsat. Dyrektorem odpowiedzialnym w tej stacji za sport oraz za finansowanie siatkarskich mistrzostw świata w 2014 r. jest Marian Kmita.
Cztery dni po ujawnieniu przez nas informacji o poufnym spotkaniu do Polskiego Związku Piłki Siatkowej weszło Centralne Biuro Antykorupcyjne.
„Funkcjonariusze, działając na podstawie prokuratorskiego postanowienia o przeszukaniu i żądaniu wydania rzeczy, zabezpieczają dokumentację finansową i komputery. Czynności CBA są realizowane w związku ze śledztwem prowadzonym wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Warszawie” – czytamy w komunikacie CBA.
Funkcjonariusze biura przeszukali pomieszczenia należące do spółek współpracujących z PZPS-em: Polskiej Siatkówki i Sport Events, które zajmują się pozyskaniem środków od firm, osób prywatnych i władz miast, w których odbywać się będą mistrzostwa, na organizację rozgrywek. Pieniądze na ten cel wykłada też telewizja Polsat, co również było tematem spotkania ujawnionego przez „Codzienną”.
– Choć Polski Związek Piłki Siatkowej uczestniczył w negocjacjach, to my też jesteśmy stroną w umowie – mówił we wrześniu 2008 r. Marian Kmita, dyrektor sportu w Polsacie, gdy ogłaszana była decyzja o przyznaniu Polsce organizacji siatkarskich mistrzostw. – Nabyliśmy wyłączne prawa telewizyjne i marketingowe do tej imprezy na cały świat. Zapłaciliśmy dużo, niemal tyle, ile za Euro 2008 – podkreślał Kmita, dodając, że dla telewizji Polsat jest to „jedna z najważniejszych imprez w historii”.
Polski Związek Piłki Siatkowej zdaniem CBA płacił za fikcyjne usługi spółkom zaangażowanym w organizację mistrzostw świata w 2014 r. Sekretarzem generalnym PZPS-u jest Bogusław Adamski, bliski znajomy Mirosława Drzewieckiego. Obaj są z Łodzi i od wielu lat są mocno zaangażowani w działalność promującą sport. Adamski przez lata był skarbnikiem Fundacji Łódzki Sport.
