niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
27 maja 2016

I znów pod zaborami

Dodano: 24.05.2012 [14:59]
Rosja postanowiła uzyskać oficjalną zgodę USA – dopóki urząd prezydenta sprawuje Barack Obama – na objęcie swoją strefą wpływów Polski do Wisły, neutralną Finlandię i większość neutralnej Szwecji oraz północnej Norwegii i państw bałtyckich, a więc krajów członkowskich NATO.

Rosja zgłosiła swoje roszczenia w sprawie tarczy antyrakietowej dwa tygodnie przed zaplanowanymi szczytami świata zachodniego; w dniach 18–19 maja odbyło się w Camp David doroczne spotkanie przedstawicieli siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata: Kanady, Francji, Niemiec, Włoch, Japonii, Wielkiej Brytanii, USA i Rosji (jednak bez Chin) zwanych grupą G8, a następnie, 20–21 maja, obradowali w Chicago przywódcy 28 państw NATO. Do tego dodać należy już oficjalne ogłoszenie gotowości Stanów Zjednoczonych do rozpoczęcia wojny z Iranem. Mogłoby do niej dojść po fiasku rokowań z tym państwem przewidzianych na 23 maja i już po decyzjach podjętych na szczycie NATO. Rosja chciała zatem zaszantażować Stany Zjednoczone groźbami i podała swoje warunki neutralności w konflikcie, który oficjalnie ma zmusić Teheran do ustępstw w kwestii zbrojeń jądrowych wymierzonych w Izrael, a w rzeczywistości jest skierowany przeciwko Chinom.

Przez Iran wiedzie droga zbytu dla środkowoazjatyckich ropy i gazu, dotychczas sprzedawanych Rosji i Chinom. Dodajmy, że bez ok. 70 mld m3 gazu, kupowanego w tym regionie przez Rosję, nie miałaby ona co sprzedawać Europie, a więc znikłby instrument finlandyzacji Unii. Dla Chin Iran jest ważnym dostarczycielem ropy, a Azja Środkowa (i Rosja) ma w perspektywie zapewnić im bezpieczne, lądowe zaopatrzenie w oba surowce.

Wygrana wojna z Iranem, jeśli doprowadziłaby do zmiany władzy w Teheranie, umożliwiłaby wybudowanie rurociągów, które poprzednio planowano poprowadzić przez Afganistan i Pakistan. To z kolei zmieniłoby sytuację geopolityczną w tym regionie na korzyść USA. Dlatego prawdziwa neutralność Rosji jest niemożliwa, ale zanim zaangażuje się ona po cichu po stronie Teheranu i Pekinu, może zawsze spróbować najpierw wytargować część Europy Środkowej, a zawłaszcza starać się zająć w niej miejsce opuszczane przez Stany Zjednoczone i wzmocnić pozycję swego sojusznika – Niemiec, którym dotychczas Waszyngton pozostawiał pilnowanie swoich spraw na kontynencie, mimo trwającego już od kilku lat antyamerykańskiego kursu Berlina. Spotkanie rosyjsko-niemieckie nastąpiłoby tradycyjnie na Wiśle.

Demonstracyjne wysłanie przez Putina na szczyt G8 Miedwiediewa i pogróżki użycia broni jądrowej mają wzmocnić wrażenie, jakie kolos na glinianych nogach chce zrobić na Obamie, by wytargować ustępstwa, które mają się nijak do jego rzeczywistej siły i potencjału.

Tarcza

Punkt dowodzenia będzie znajdował się w amerykańskiej bazie w Ramstein w RFN, skąd zarządzany będzie radar w Kürecik koło Malatii, przy lokalnym udziale strony tureckiej. Obecnie wybudowany radar ma zasięg 2300 km i obejmuje Iran oprócz Beludżystanu i wschodniego Chorasanu wzdłuż granicy z Afganistanem, prawie cały Turkmenistan, zachodnią połowę Uzbekistanu i zachodni Kazachstan oraz Kaukaz i południową Rosję prawie do Moskwy. Radar może wykrywać wszystkie rodzaje rakiet balistycznych na bardzo dużej wysokości. Będzie zatem mógł odpowiednio wcześniej ostrzec również przed atakiem chińskim z terenu Sinkiangu, o czym się nie mówi. Poprzednio projektowany radar w Czechach miał objąć całą europejską Rosję i sięgnąć za Ural.

Okręty amerykańskie stacjonujące w Rota k. Kadyksu w Hiszpanii będą mogły zestrzeliwać od 2020 r. za pomocą nowej wersji pocisków SM-3 rakiety balistyczne średniego i dalekiego zasięgu, natomiast z wyrzutni uruchomionych w 2015 r. w Rumunii i w 2018 r. w Polsce będzie można pociskami PAC-3 Patriot eliminować rakiety krótkiego zasięgu (do 600 km), a pociskami THAAD rakiety średniego (600-1300 km) i pośredniego (1300–5500 km) zasięgu.

Międzykontynentalne rakiety balistyczne, czyli dalekiego zasięgu, mogą uderzyć w cele odległe o 5500 do 10000 km. W ramach tarczy można by je zestrzeliwać tylko z okrętów. Takie rakiety mają oprócz USA, Wlk. Brytanii, Francji i Rosji tylko Chiny i Izrael, ale właśnie Indie zakończyły z powodzeniem testy z pociskiem Agni-V o zasięgu 5000 km. Oznacza to, iż wkrótce również Pakistan będzie musiał wejść w posiadanie podobnych rakiet, jeśli chce utrzymania równowagi sił.

Iran testował ostatnio rakiety ziemia–powietrze średniego zasięgu (ok. 2000 km), natomiast koreańskie próby z rakietą dalekiego zasięgu zakończyły się niepowodzeniem.

Powodzenie tarczy w Europie będzie wstępem do rozmieszczenia tego systemu na Bliskim Wschodzie we współpracy z Izraelem i w regionie Pacyfiku razem z Australią i Japonią. W ten sposób Chiny byłyby otoczone.

Apetyty Putina

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej zwołało 3 i 4 maja konferencję „Czynnik obrony przeciwrakietowej w kształtowaniu nowej przestrzeni bezpieczeństwa”. W obradach wzięli udział przedstawiciele i eksperci z 40 państw, w tym wszystkich krajów członkowskich NATO. Dwa główne referaty wygłosili szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, gen. Nikołaj Makarow, i prezes Centrum Studiów Politycznych Rosji, Władimir Orłow. Celem rosyjskiej krytyki były plany budowy tarczy antyrakietowej.

Rosjanie uważają, iż dwa systemy obrony przeciwrakietowej pokrywają się w strefie buforowej i gdy amerykańskie rakiety przechwytujące zainstalowane w ramach tarczy w Polsce przekroczą prędkość 5 km na sekundę, zagrożą rosyjskiemu systemowi powstrzymywania, gdyż ich rakiety znajdą się w strefie działania pocisków natowskich. Ponadto pociski NATO będą mogły przechwycić rosyjskie rakiety balistyczne średniego i krótkiego zasięgu, zaś SM-3 zagrozić części rakiet międzykontynentalnych, jak można więc wnioskować, uniemożliwią rosyjski atak na Europę, co jest skrajnie niesprawiedliwe. Oficjalnie nazywa się to „obniżeniem rosyjskiego potencjału jądrowego powstrzymywania”. Dlatego Moskwa domaga się rezygnacji z rozmieszczenia rakiet w Polsce i na Bałtyku.

Makarow groził zastosowaniem strategicznych sił jądrowych i nie wykluczył przy zaostrzeniu sytuacji wyprzedzającego uderzenia na europejską tarczę. Rosja „będzie bowiem zmuszona kompensować potencjał antyrosyjski środkami wojskowo-technicznymi, stwarzającymi realne zagrożenie dla tych państwa, na terytorium których będą rozlokowane środki przeciwrakietowe”.

Rosja chciałaby wspólnego wypracowania koncepcji i architektury obrony przeciwrakietowej, na którą składają się: pełny dostęp do wszelkich danych rakietowych amerykańskiej tarczy, jeden obszar kontroli oraz przechwytywanie przez Rosję w swoim sektorze odpowiedzialności wszystkich rakiet, a nie tylko atakujących Rosję. Najważniejszym żądaniem Moskwy są „gwarancje prawne eliminacji antyrosyjskiego potencjału”, przez co rozumie ona utworzenie rosyjskiej strefy odpowiedzialności za obronę antyrakietową, wykraczającą daleko na Zachód poza jej aktualne granice.

Granica na Wiśle

Rosjanie zaproponowali podział stref bezpieczeństwa w Europie między Rosję i NATO niezależnie od przynależności do Paktu i zażądali formalnej rezygnacji z jego art. 5., który stwierdza, iż bezpieczeństwo członkom NATO może zapewniać tylko państwo należące do Układu.

Rosja miałaby stać się odpowiedzialna za bezpieczeństwo w strefie Europy Środkowej i Północnej, dzięki czemu rakiety należące do systemu tarczy amerykańskiej nie byłyby w stanie zneutralizować rakiet rosyjskich. Obszar wchodzący w skład rosyjskiej jurysdykcji wojskowej (obrony) objąłby Finlandię, tereny północnej Norwegii, większość Szwecji do Jönköping, okręg Królewiecki, Polskę do Wisły, możliwe, że bez Krakowa, pograniczną strefę rumuńskiej Mołdawii oraz północną Gruzję wraz z Abchazją i Osetią Płd. Jak z tego wynika, niepodległość zachowałby Azerbejdżan oraz część Gruzji i prawie cała Rumunia. Niemcy uzyskałyby zachodnią Polskę w zamian za Królewiec.

Nie chodzi oczywiście o tradycyjną okupację, ale o formalną likwidację suwerenności. Dotychczas bowiem NATO, którego Polska jest członkiem, miało zapewniać nam bezpieczeństwo. Teraz zaś odpowiedzialnym za bezpieczeństwo połowy Polski stałoby się obce mocarstwo, z którym na razie nie łączy nas oficjalnie żaden stosunek podległości. Biorąc pod uwagę, iż najważniejszym członkiem NATO na kontynencie są Niemcy, to one w praktyce miałyby chronić zachodnią część Polski, a więc tylko ona faktycznie należałaby do Paktu.

Powstaje pytanie: komu podporządkowana byłaby armia polska? Czy też byłaby podzielona? Przecież obrona terytorium naszego kraju nie mogłaby przebiegać bez podporządkowania siłom za nią odpowiedzialnym jednostek lokalnych.

Jedną z oznak suwerenności jest troska o bezpieczeństwo narodowe, samodzielna lub wspólna. Zachodnia Polska miałaby troszczyć się o nie razem z Niemcami, a za Wisłą wspólnie z Rosją. A może by tak spojrzeć w tym kontekście na kwestię smoleńską i likwidację polskiego dowództwa oraz natychmiastowe zastąpienie go przez prezydenta Komorowskiego oficerami ze szkoły sowieckiej? Ale przecież wszystko jest przypadkiem.

Oświadczenie Radosława Sikorskiego: „My się do tarczy nie palimy. To jest amerykański projekt” nie tylko wzmacnia pozycję Putina w rokowaniach z USA, ale także dostarcza Obamie usprawiedliwienia, gdyby oddał obronę Polski do Wisły w gestię Rosji. Prezydent USA będzie mógł sią przecież tłumaczyć, iż przychylił się do stanowiska rządu Tuska i jego wyborców.            
Autor: 
Józef Darski
Źródło: 
Gazeta Polska
I znów pod zaborami  - niezalezna.pl
foto: kremlin.ru
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl