Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dwa problemy Polski

Rozumiem poziom rozpaczy zwykłych ludzi. Jeżdżę dużo po Polsce i mogłam zobaczyć ogromną skalę ubóstwa. Obawiam się, że podwyżka cen energii o 40 proc.

Autor:

Rozumiem poziom rozpaczy zwykłych ludzi. Jeżdżę dużo po Polsce i mogłam zobaczyć ogromną skalę ubóstwa. Obawiam się, że podwyżka cen energii o 40 proc. oznaczać będzie dla wielu rodzin zejście poniżej progu przetrwania.

Uwaga mediów skoncentrowała się na ubiegłotygodniowych wydarzeniach wokół Sejmu. Tymczasem nie dostrzega się głębszych przyczyn tak wielkiej determinacji rządu w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego z jednej strony, a emocjonalnego zaangażowania w problem Solidarności z drugiej.

Po pierwsze – o czym pisano również w ostatnim raporcie NBP na temat inflacji – polskim fenomenem jest wzrost cen, który niemal w całości jest rezultatem decyzji rządu, podjętej w warunkach zmniejszającej się ilości pieniądza na rynku. To nie jest inflacja ekonomiczna, lecz polityczna. Przygotowywana deregulacja cen energii będzie zresztą kolejnym skokiem w tym kierunku. Ludzie zaczynają już ten wzrost dramatycznie odczuwać, a podwyżka cen energii o 40 proc. oznaczać będzie dla wielu rodzin zejście poniżej progu przetrwania.

Jednocześnie obserwujemy zasadniczą zmianę strategii walki z kryzysem w strefie euro. Chodzi o dostrzeżenie, że dyscyplinowanie i używanie narzędzi politycznych, typu federalizacja państw, to nie jedyna droga wyjścia. Najważniejsze okazało się rozwiązanie problemu luk w realnym rozwoju poszczególnych gospodarek. Dlatego Niemcy są teraz gotowe do ograniczenia swojej przewagi finansowej przez rzucenie dużych środków inwestycyjnych z długim okresem zwrotu do Rosji. Oczywiście niemieckie inwestowanie w kluczowe dziedziny rosyjskiej gospodarki może stwarzać nowe zagrożenia dla Europy Środkowo-Wschodniej, ale właśnie z tej perspektywy pozwala skomentować nacisk Donalda Tuska na podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat. Może to oznaczać podjęcie próby swego rodzaju zintegrowania rynku pracy w Polsce z rynkiem niemieckim, gdzie praca jest znacznie bardziej efektywna ze względu na poziom technologii, instytucji itd.

Towarzyszy temu – twierdzę tak na podstawie obserwacji z konferencji Forum Obywatelskiego Pomorza, na którym niedawno byłam – przyspieszenie tendencji regionalizacyjnych w Polsce, którym sprzyjają nasze władze. W niedługiej przyszłości będziemy mieli, moim zdaniem, ruchy autonomii nie tylko na Śląsku, lecz także w kilku innych regionach.

Te dwa posunięcia, czyli polityczna w swojej naturze inflacja, oraz gotowość do segmentacji kraju po to tylko, by zdjąć odpowiedzialność z rządzących, żeby ktoś inny rozwiązywał nasze problemy kosztem demontażu państwa, to zagrożenia, które w wystąpieniach polityków opozycji nie są wprost artykułowane. Ogólnikowe sformułowania, że wyrzuci się reformę emerytalną do kosza, jeśli się zdobędzie władzę, są niewystarczające. Trzeba przecież brać pod uwagę, że zaczyna się tworzyć sytuacja, z której może nie być odwrotu.

A dodajmy jeszcze do tego całkowity brak wizji rozwojowych państwa, i to w sytuacji, gdy w całej Europie pojawiają się głosy o polityce przemysłowej. Niemcy – jak wspomniałam wcześniej – zaczynają rozwiązywać kryzys na poziomie realnych działań, a nie na etapie projektów federalizacji czy samego dyscyplinowania gospodarki europejskiej. U nas natomiast myśli się wyłącznie o coraz głębszym eksploatowaniu społeczeństwa i obniżaniu standardu życia (zwróćmy uwagę, że tylko sama ustawa o refundacji leków, według raportu NBP, podniosła ich ceny dla pacjentów o 9,6 proc.).

Jest to zjawisko o niespotykanej skali, a przysłaniane jest happeningami, być może celowymi, jak np. awantura w Sejmie zainicjowana przez Palikota, czy koncentrowanie się na tym, co robili związkowcy.

Rozumiem poziom rozpaczy zwykłych ludzi. Jeżdżę dużo po Polsce i mogłam zobaczyć ogromną skalę ubóstwa.

Jest to zatem moment, kiedy nie wystarczy już tylko inercyjny radykalizm polityków opozycji, którzy mówią o wszystkim i o niczym, nie punktując precyzyjnie problemów. Bo po drugiej stronie mamy ogromną determinację rządu Tuska, żeby uciec od odpowiedzialności i przerzucić koszty na społeczeństwo, uzyskując przy tym wyłącznie marketingowy pseudosukces w postaci czysto księgowych wskaźników.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska