Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rosjanie sprawdzali telefon prezydenta

Po katastrofie smoleńskiej ktoś na terenie Rosji dzwonił z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, że łączono się z pocztą głosową.

Autor:

Po katastrofie smoleńskiej ktoś na terenie Rosji dzwonił z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, że łączono się z pocztą głosową.

Jak wynika z ustaleń „Naszego Dziennika” telefon uruchamiano tuż po katastrofie – 10 kwietnia 2010 r. o g. 10:46 oraz dzień później o g. 12:40 i 16.20.

Prokuratura wojskowa uznała, że można tu mówić jedynie o dzwonieniu na cudzy koszt (Kancelarii Prezydenta), a nie o wykradaniu informacji i przekazała sprawę cywilnym śledczym. Ostatecznie stwierdzono, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.

Mec. Piotr Pszczółkowski, reprezentujący w śledztwie smoleńskim Jarosława Kaczyńskiego, nie ukrywa zdziwienia.

- Przecież nie chodzi o to, że ktoś naraził Kancelarię Prezydenta na kilka czy kilkanaście złotych kosztów odsłuchania w roamingu poczty głosowej, tylko o to, że ktoś po prostu grzebał przy telefonie prezydenta – mówi mec. Pszczółkowski.

"Gazeta Polska" ujawniła wcześniej, że także aparaty fotograficzne i kamery wideo należące do ofiar katastrofy pod Smoleńskiem noszą ślady ingerencji. Wynika tak z ekspertyzy, znajdującej się w aktach śledztwa ws. katastrofy pod Smoleńskiem. Opinia wykonana na zlecenie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pochodzi z 13 lipca 2010 r. Badaniu poddano aparaty fotograficzne i kamery wideo zabezpieczone na miejscu katastrofy Tu-154.

Na przekazanych do badań nośnikach ujawniono m.in. pochodzące z czasu po katastrofie ślady celowego niszczenia danych. Zawartość kart pamięci aparatów modyfikowano zarówno tuż po tragedii (11 i 12 kwietnia), jak i tydzień później (między 16 a 19 kwietnia). Jak stwierdził biegły, któremu ABW zleciła analizę urządzeń, „ingerencja ta mogła nieodwracalnie zatrzeć ewentualne ślady wcześniejszych modyfikacji”. Według naszych informacji, specjalista ten napisał w ekspertyzie także, iż na jednej z kart pamięci są „widoczne ślady kasowania zdjęć, które prawdopodobnie były zrobione na pokładzie samolotu TU-154”.



Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane