- Analiza sprawia wrażenie bardzo profesjonalnej - zarówno obraz jak i dźwięk. Dźwięk jest wyczyszczony i odszumiony, a obraz przejrzysty, najlepszy ze wszystkich, jakie widziałem. Analizę zrobiono bardzo szczegółowo, z dźwiękiem podzielonym na 2-sekundowe - bardzo dokładnie opisane - fragmenty. Jest to jednak materiał, którego nie zamawialiśmy, który nam wysłano. Będziemy go wobec tego weryfikować zarówno przez własne badanie, jak i analizę laboratorium badającego dźwięk w Niemczech.
Nie wszystkie rekonstrukcje zapisu dźwiękowego wydają się oczywiste. Musimy ze względu na tezy tam sformułowane, które idą bardzo daleko w niektórych miejscach, analizę jeszcze zweryfikować. Jeśli chodzi o cztery głośne dźwięki, poza mową, mimo że nie jestem specjalistą, robią wrażenie wystrzałów. Dźwięk tutaj brzmi wyraźnie, ja jednak nie chcę zabierać w tej sprawie głosu rozstrzygającego, to musi być potwierdzone przez profesjonalne laboratorium. Zwróciłem się już do naszych prawników w Niemczech, żeby podjąć kroki w tej sprawie. Mam nadzieję, że w ciągu 60 dni będziemy dysponowali weryfikacją otrzymanej przez nas analizy.
Ten dowód jest istotny dla wyjaśnienia okoliczności katastrofy, jest najprawdopodobniej jedynym i pierwszym zapisem dźwięku i obrazu na miejscu katastrofy. Nie można go bagatelizować. Niestety ani przewodniczący komisji rządowej Jerzy Miller, przewodnicząca rosyjskiego MAK Tatiana Anodina, ani polska prokuratura nie przywiązują do niego żadnej wagi. Nie znam żadnych wniosków, bliższych analiz związanych z tym filmem. Ten pierwotny, najważniejszy dowód i obiektywny, bo mówimy nie o zeznaniach, a o obrazie i dźwięku – został odłożony na bok, co jest istotnym błędem – mówi Antoni Macierewicz w rozmowie z naszym reporterem.