Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polskość albo szajs

1 marca będziemy obchodzili Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, ustanowiony z inicjatywy śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Autor:

1 marca będziemy obchodzili Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, ustanowiony z inicjatywy śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W całej Polsce odbędą się nieoficjalne obchody i, jak słyszę od organizatorów, spontaniczne zainteresowanie nimi przerasta wszystko, czego się spodziewali.

W internecie piosenek o Żołnierzach Wyklętych słuchają setki tysięcy młodych Polaków. Jak tej z solowej płyty rapera Tadka z zespołu „Firma”: „Ile tych bezimiennych w lasach pogrzebanych?/ Ile tych rozstrzelanych nawet bez sprawdzenia danych?/ Ile łez musiała wylać niejedna matka biedna?/ Gaśnie Ogień na Podhalu, ginie Polska niepodległa/ Agenci, kolaboranci, tak tu jest już od stuleci/ Ja nie dam się zbałamucić, tak wychowam swoje dzieci/ Ku waszej pamięci Żołnierze Wyklęci”.

Czytam, że kibice Śląska Wrocław wydali z własnej kieszeni 21 tys. zł. Na przyjemności? W pewnym sensie. Bo im uczczenie Żołnierzy Wyklętych podczas jutrzejszego meczu daje więcej niż przyjemność – poczucie spełnionego obowiązku wobec dziadków, łączności z ich ideami. W Poznaniu organizatorzy marszu podpisali się jako „Synowie, wnuki, prawnuki... Polacy”.

Zgoła inny nastrój panuje na salonach. „Dziś przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości” – ogłosił Janusz Palikot. To wyciągnięcie konsekwencji z dawnych stwierdzeń Donalda Tuska, że „polskość to nienormalność”. 30-letni Tusk nie stawiał kropki nad „i”. Czuł się rozdarty. Gdy po latach został premierem, okazało się, że rozdarcie mu minęło. Nie deklarując rezygnacji z patriotyzmu, zabrał się za zwalczanie wszystkiego, co stanowiło o sile polskości, czy to w wersji piłsudczykowskiej, czy endeckiej.

Palikot mówi do tej części Polaków, którą media odmóżdżyły na tyle, że nie trzeba niczego przed nimi ukrywać. Tusk jest dla tych, którzy jeszcze nie są gotowi, by tezę o wyrzeczeniu się polskości przyjąć. To układ podobny do tego Putin-Żyrinowski.

Prof. Marian Zdziechowski, wileński historyk idei i filozof, rektor Uniwersytetu Stefana Batorego, opublikował w 1920 r. esej Wpływy rosyjskie na duszę polską”. Pokazał w nim, jak dawanie przez część inteligencji wiary „wielkim” rosyjskim ideom, jako przeciwieństwu „małych” roszczeń Polaków do niepodległości, prowadzi do rusyfikacji duszy, utraty odporności na zakusy wrogiej potęgi. Stawiał tezę, że Polacy, którzy przyswoili sobie tę linię myślenia, „stali się przeto więcej niż zrusyfikowanymi Polakami, bo Rosjanami, którzy od Rosjan z urodzenia tym się tylko różnią, że umieją mówić po polsku”.

W tym sensie stwierdzenie Palikota, że „przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości”, jest logiczne. On, Tusk, „elity” – czyli wykształciuchy i ich przedłużenie, uniwersyteccy konformiści III RP – mają przemówić do ludu, żeby się wyrzekł polskości. Bo sami Rosjanie mówiący po polsku nie mają czego się wyrzekać.

Czasy Zdziechowskiego od dzisiejszych różni to, że idee konkurencyjne wobec polskości żałośnie skarlały. Wtedy socjaliści nieśli idee wyzwolenia biednych. W wypadku wielu z nich zrosły się one z ideą niepodległej Polski.

Dziś polskość niosą na sztandarach ludzie ulicy, przeciw uprzywilejowanemu establishmentowi, który po Smoleńsku pokazał, że jego miejsce jest na śmietniku. Establishment nie jest w stanie bronić naszych interesów także w Europie. Jednocześnie sama UE pozbywa się tego, co tożsamość Europy budowało przez wieki.

Jeśli nie polskość, to co? – zapytajmy więc. Odpowiedź brzmi: tylko komercyjny chłam masowych mediów, sieczka talk-show, odmóżdżenie, bełkot i Palikot. Mówiąc slangiem ulicy: szajs i badziewie.



Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska