Pierwszy samochód zbudował Polak!

Replika samochodu Bożka na X Festiwalu NNW, za kierownicą konstruktor Tomasz Siudziński, pasażer Darek Kordek / FestiwalNNW.pl, Stowarzyszenie Scena Kultury

  

Dlaczego jako symbol odbudowującej się ojczyzny Czesi przywłaszczyli sobie postać Józefa Bożka? Fenomenalny polski konstruktor spod Cieszyna wsławił się m.in. budową pierwszego osobowego samochodu z silnikiem parowym. Chociaż twórca zniszczył oryginał, dziś możemy podziwiać wierną replikę jego dzieła dzięki Tomaszowi Siudzińskiemu, który opowiada o Józefie Bożku – twórcy pierwszego osobowego samochodu parowego na świecie.

Tomasz Siudziński, kolekcjoner zabytkowych samochodów (automuzeum.org) z Otwocka, tak jak Józef Bożek, jest konstruktorem. Pasja do motoryzacji przechodzi w Jego domu z pokolenia na pokolenie i pozostaje wciąż żywa. Podczas poszukiwań kolejnych inspiracji, Pan Tomasz natrafił na ślad Józefa Bożka – Polaka, który wyemigrował spod Cieszyna do ówcześnie austriackiej Pragi (XIX w.). Tam, pracując na praskiej politechnice jako mechanik, skonstruował pierwszy na świecie parowy samochód turystyczny (1815 r.). Co ciekawe, powstające w tamtym okresie różne maszyny parowe, jak lokomotywy, ciągniki artyleryjskie i in. są na świecie bardzo dobrze znane, natomiast samochód Bożka został niejako zapomniany. Zatem kiedy Pan Tomasz odkrył historię jego konstruktora, postanowił zrekonstruować jego dzieło. Rzecz okazała się jednak nie lada wyzwaniem.

Jak to się stało, że Józef Bożek został okrzyknięty Czechem?

Pod koniec XIX wieku budząca się świadomość narodowa Czechów szukała usilnie własnych bohaterów. Odkurzono więc stare gazety i przypomniano sobie o wynalazcy z początku stulecia. Napisano o Bożku parę artykułów i bez zbędnego namysłu dorobiono mu czeskie pochodzenie. Filolodzy zdawali się nie dostrzegać, że nazwisko utworzone od czeskiego słowa „boh” brzmi Bużek, a nie Bożek... Polska jednak jeszcze nie odzyskała niepodległości, zatem nie było komu sprostować pomyłki. Tym sposobem wynalazca podzielił los Skłodowskiej, Ciołkowskiego, Sikorskiego, Chopina, Niżyńskiego, Orłowskiego, Conrada i wielu innych wybitnych Polaków, którzy żyli i tworzyli poza Polską. Na szczęście na podstawie ksiąg metrykalnych nietrudno dziś dowieść, że Bożek urodził się w polskiej rodzinie katolickiej (28 lutego 1782 r.), osiadłej co najmniej od początku XVIII wieku w Bierach pod Cieszynem. Świadczą o tym zachowane parafialne księgi metrykalne z Grodźca. Grodzieckie Koło Macierzy zebrało z kolei szereg dokumentów z młodości wynalazcy.

Co się stało z oryginalnym samochodem Józefa Bożka?

Oryginał zniszczył sam twórca, po pokazie, który miał miejsce w 1817 roku. Podczas niego złodziej ukradł mu wszystkie pieniądze, jakie na nim zebrał. Ponadto promotor Bożka z politechniki – prof. von Gerstner – negatywnie zaopiniował Jego prośbę o możliwość przejechania autem z Pragi do Wiednia. Złodziejski występek przelał czarę goryczy i polski konstruktor zadecydował o rozbiórce samochodu. Jego części posłużyły do budowy innych konstrukcji.

W jaki sposób rozpoczął Pan prace nad rekonstrukcją samochodu Józefa Bożka? Czy pozostały jakieś rysunki techniczne po twórcy?

Sama konstrukcja zajęła mi dwa lata. Jednak dużo bardziej wymagający był etap poprzedzający ten okres czasu. Największą trudność sprawiło mi bowiem dotarcie do źródeł, by pozyskać informacje,
w jaki sposób był zbudowany ten samochód. Z początku XIX wieku zachował się tylko jeden plakat wielkości A4, na którym figura samego samochodu oraz stojącego obok Józefa Bożka zajmuje obszar nie większy od znaczka pocztowego. Ponadto na tej rycinie samochód jest namalowany pod kątem. Aby dobrze ocenić proporcje jego poszczególnych elementów, musiałem go najpierw obrócić w przestrzeni, a następnie porównać do proporcji postaci Józefa Bożka. Dopiero na tej podstawie wykonałem swój rysunek. Niestety dodatkową trudnością było to, że Czesi zbudowali podobny pojazd, ale wprowadzili do niego błąd konstrukcyjny – wzorowali się bowiem na wcześniejszych silnikach konstruktorów angielskich. Tymczasem ja odkryłem, że to z ich strony ogromne niedopatrzenie, a silnik powinien wyglądać zupełnie inaczej.

Jak Pan to odkrył?

Na tym samym plakacie, na którym się wzorowałem, była umieszczona również łódź parowa Józefa Bożka, którą skonstruował w dwa lata po samochodzie, czyli w 1817 roku. Elementy jej silnika były lepiej widoczne niż na rycinie przedstawiającej auto. Tymczasem kustosz Muzeum Technicznego w Pradze powiedział mi, że niemożliwym było, aby Bożek – biedny człowiek – mógł skonstruować dwa osobne silniki. Najprawdopodobniej więc przełożył samochodowy do łodzi parowej. Kiedy przypatrzyłem się dokładniej rycinie, dostrzegłem m.in. korbowód i tłoczysko – i na tej podstawie doszedłem do wniosków, jak wyglądał ten silnik naprawdę. Miałem też możliwość zweryfikować swój pomysł z rysunkiem konstrukcyjnym podobnego samochodu, przygotowanym przez syna Józefa Bożka – Romualda. Na Jego rycinie konstrukcja silnika była dokładnie taka sama, jak ją sobie wymyśliłem. Nabrałem wtedy pewności, że moja droga jest właściwa.

Kiedy odbył się pierwszy publiczny pokaz Pana samochodu?

Pierwszy pokaz odbył się w 2015 roku – symbolicznie w 200. rocznicę skonstruowania samochodu przez Józefa Bożka. Po przeprowadzeniu wstępnych prób, zaprosiłem przyjaciół z klubu CAAR, by odbyć premierową jazdę z pasażerami. I udało się, pojechałem! Chociaż trzeba pamiętać, że przygotowania do startu, np. podgrzewanie wody w kotle, zajmuje blisko godzinę. Wiedza na ten temat jest szczególnie istotna podczas pokazów, kiedy samochód jest częścią jakiegoś większego zaplanowanego wydarzenia. Tak było np. podczas kręcenia „Kawalerii Naukowej” przez Arkadiusza Gołębiewskiego, w której prezentowana była replika samochodu Józefa Bożka czy podczas X Festiwalu Filmowego NNW w Gdyni, który obchodził w tym roku swój dziesiąty jubileusz. W scenariuszu wydarzenia miałem wyznaczone zadanie, by podwieźć pod scenę Dariusza Kordka prowadzącego fragment imprezy. Biorąc pod uwagę czas przygotowania auta do odpalenia, wszystko musiało być zaplanowane co do minuty. Ale warto było i efekt był fantastyczny!

Więcej o samochodzie i jego twórcy można dowiedzieć się się oglądając film „Naukowa Kawaleria” Arkadiusza Gołębiewskiego, który jest dostępny m.in. na kanale Festiwalu Filmowego NNW na YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=08BbEpmIops

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: FestiwalNNW.pl, Stowarzyszenie Scena Kultury
Tagi

Wczytuję komentarze...

Koniec Mikołajek, jakie znamy?

/ PanSG; creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/

  

Rozpoczęła się gruntowna przebudowa nadbrzeża nad Jeziorem Mikołajskim w Mikołajkach - poinformował burmistrz tego miasta Piotr Jakubowski. W wyniku prac ma powstać nowoczesna promenada ze straganami i miejscami do odpoczynku oraz nowe miejsca do cumowania łodzi.

Burmistrz Mikołajek Piotr Jakubowski przyznał, że przebudowa nadbrzeża to "inwestycja, która na dobre i na lata zmieni obraz Mikołajek".

"Powstanie znacznie szersza niż obecnie promenada, która także będzie znacznie, znacznie dłuższa niż obecnie, bo będzie ciągnęła się w stronę Śniardw niemal do granic administracyjnych Mikołajek. Tak naprawdę całe nadbrzeże będzie jednym wielkim portem. Poza tym powstaną nowe miejsca do cumowania łodzi, tarasy spacerowe, zacienione miejsca do odpoczynku, stragany, a na końcu mała mini-plaża"

- wyliczył burmistrz Jakubowski. Dodał, że na zmodernizowanym nadbrzeżu powstanie szereg przyjaznych żeglarzom rozwiązań m.in. zostaną zamontowane liny ułatwiające cumowanie, mają powstać nowe budynki, w których będzie się można wykąpać, a za usługi portowe będzie można zapłacić korzystając z aplikacji w telefonie.

"Wierzymy, że po przebudowie będzie to port XXI w." - przyznał Jakubowski.

W Mikołajkach już rozpoczęły się prace - zaczynają się one na wysokości amfiteatru i ciągnął w stronę Śniardw. "Obecnie m.in. planowane jest jezioro, ponieważ będą budowane nowe pomosty. Inwestycja wymaga wejścia na 2 metry w jezioro" - wyjaśnił burmistrz Mikołajek i jednocześnie zapewnił, że znana od lat wszystkim mazurskim żeglarzom wioska żeglarska zostanie "tylko nieco zmodyfikowana".

"Budynki wioski, w tym znana tawerna, zostaną" - zapewnił burmistrz.

Przebudowa nadbrzeża Jeziora Mikołajskiego ma być prowadzona tak, by nie utrudniać żeglarzom zawijania do Mikołajek. Burmistrz Jakubowski przyznał, że ma nadzieję, że do wiosny przyszłego roku część prac będzie już ukończona, a kolejny etap rozpocznie się dopiero po zakończeniu letniego sezonu. Całość inwestycji będzie kosztowała 40 mln zł, a środki na te prace pochodzą z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury. W Mikołajkach z tych samych środków zbudowano już nową kładkę dla pieszych nad jeziorem.

Przebudowa nadbrzeża w Mikołajkach to część większego programu dla Mazur finansowanego z unijnych środków, którymi dysponuje samorząd województwa. Nadbrzeża mają być zmodernizowane także w Rynie, Giżycku, z tego samego programu ma być zbudowana nowa śluza Guzianka II i naprawiona stara śluza Guzianka, a także mają być naprawione kanały na trasie z Giżycka do Mikołajek. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl