To nie żart! Polacy świętują, a Trzaskowski... na jarmarku. W dodatku kpi z defilady!

Rafał Trzaskowski / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy postanowił Święto Wojska Polskiego spędzić inaczej niż większość Polaków. Stwierdził, że zamiast pojawić się na pięknej defiladzie wojskowej, ukazującej siłę państwa polskiego, pójdzie... na jarmark, a przy okazji będzie kpił z defilady.

"Świetna alternatywa dla patetycznej atmosfery wielkiej defilady" - napisał na Twitterze Rafał Trzaskowski. Kandydat na prezydenta Warszawy nawet w Święto Wojska Polskiego nie potrafił uszanować decyzji tysięcy osób o uczestnictwie w największej wojskowej defiladzie, zwanej też Wielką Defiladą Niepodległości, sugerując, że atmosfera defilady jest "przesadnie sztuczna".

Od samego rana partyjni koledzy Rafała Trzaskowskiego starali się umniejszyć rolę Święta Wojska Polskiego. Były szef MON Tomasz Siemoniak bawił się we wróżkę, przewidując co powie dziś prezydent Andrzej Duda. Dogryzanie prezydentowi nie wyszło, bowiem zwierzchnik sił zbrojnych mówił głównie o bohaterstwie polskich żołnierzy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nawet dziś nie mogą się powstrzymać? W dniu wielkiego święta, "totalni" od rana politykują

Później do głosu doszedł Czesław Mroczek, który na antenie TVP Info, zamiast cieszyć się z wielkiego święta Wojska Polskiego, postanowił stwierdzić, że defilada wojskowa będzie nieudana, gdyż będą na niej... "krzyczeć braki".

CZYTAJ WIĘCEJ: Oni naprawdę nie potrafią świętować? Ten "popis" Mroczka w TVP Info zostanie na długo w pamięci

Wystąpił także Grzegorz Schetyna. Szef PO podkreślił, że za dwa lata w 2020 r. "już w innej rzeczywistości politycznej po zwycięskich wyborach i tych samorządowych i tych parlamentarnych" będzie można zorganizować uroczystości w taki sposób, aby "wszyscy stanęli obok siebie". Nawet w tak wielkie święto postanowił więc uprawiać politykę.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Festiwal" totalnej opozycji trwa w najlepsze. Robią wszystko, by zepsuć Polakom wielkie święto?

Jak widać, Rafał Trzaskowski wpisał się w retorykę swoich partyjnych towarzyszy, całkowicie umniejszającą dzisiejsze święto wojskowe. Aktywność "totalnej opozycji" ograniczyła się do złożenia kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza, by później już zająć się tym co zawsze - czyli brutalną polityką.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl