Na podstawie tajnego dokumentu w Rosji niszczą historyczne archiwum. Znikają setki dokumentów!

/ creativesignature; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

W Rosji na podstawie utajnionego rozporządzenia z 2014 roku niszczone są archiwalne karty ewidencyjne z informacjami o osobach represjonowanych w ZSRR. Informacje potwierdza dyrektor Muzeum Historii Gułagu Roman Romanow.

Ujawnienie tej informacji wywołało spore poruszenie. W zgodnej opinii ekspertów niszczenie kart ewidencyjnych oznacza całkowite usunięcie informacji o pobycie osób skazanych w systemie łagrów. Według pracowników Muzeum Gułagu brak reakcji może mieć katastrofalne skutki dla badania historii łagrów i docierania do danych o ofiarach represji.

W rozmowie z dziennikiem „Kommiersant” dyrektor Muzeum Historii Gułagu  wyjaśnił, że jeśli więzień łagrów umierał lub został zabity, to dokumenty jego sprawy były kierowane do bezterminowego przechowywania. Natomiast jeśli został zwolniony, to dokumenty te były niszczone, ale pozostawiano kartę ewidencyjną. Zawierała ona dane osobowe: imię, nazwisko, rok i miejsce urodzenia, informacje o przewożeniu więźnia pomiędzy łagrami oraz datę uwolnienia.

O tym, że karty te są niszczone, dowiedział się badacz Siergiej Prudowski, gdy próbował odtworzyć losy więźnia łagru w obwodzie magadańskim. MSW w tym obwodzie poinformowało badacza, że zniszczone zostały nie tylko dokumenty sprawy tego więźnia, ale i jego karta ewidencyjna, na podstawie polecenia z 12 lutego 2014 roku. Pod rozporządzeniem tym podpisały się liczne resorty, m.in. MSW i ministerstwo obrony Rosji, służby więzienne, Prokuratura Generalna, Komitet Śledczy i dwie służby specjalne: Federalna Służba Bezpieczeństwa i Służba Wywiadu Zagranicznego. W rozporządzeniu mowa jest o tym, że karty ewidencyjne skazanych przechowywane są do momentu, gdy osoby te ukończą 80 lat.

- Dokumenty spraw karnych obywateli przechowywane są w FSB lub w archiwach państwowych, ale wszystkie kończą się na dacie skazania, wraz z informacją o wyroku - rozstrzelanie albo łagier. (...) Informacja o tym, gdzie kierowana była osoba skazana na karę łagru, czy przeżyła, czy była przewożona z jednego łagru do drugiego, widnieje tylko na karcie ewidencyjnej przechowywanej w MSW – tłumaczy Siergiej Prudowski.

Badacz zwraca uwagę, że po zniszczeniu karty ta informacja przepada. Dyrektor muzeum działającego w Moskwie zwrócił się w tej sprawie do Michaiła Fiedotowa, który kieruje Radą ds. Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka przy prezydencie Rosji.

W latach 1937-1938, okresie największego nasilenia represji w ZSRR (tzw. Wielkiego Terroru), skazano 1,7 mln osób, ponad 700 tys. spośród nich stracono. Łączną liczbę ofiar represji w ZSRR - od 1917 do 1956 roku - pisarz i dysydent Aleksandr Sołżenicyn szacował na 60 mln.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sędzia Barbara Piwnik bez ogródek o konieczności reformy sądownictwa. Było też o Gersdorf!

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

Gościem specjalnym dzisiejszego wydania programu Doroty Kani „Koniec Systemu” była sędzia Barbara Piwnik, była minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Jej zdaniem przypadek sędziego Iwulskiego jest dobitnym dowodem na to, jak bardzo konieczna jest obecnie reforma całego wymiaru sprawiedliwości. W trakcie rozmowy pojawił się również wątek dotyczący prof. Gersdorf i jej... urlopu.

Barbara Piwnik jednoznacznie stwierdziła, że w przypadku sędziego Iwulskiego największym problemem była forma przekazu i komunikacja ze społeczeństwem.

- Smutno mi. Słuchając rozmów na ten temat oczekiwałam, że przebieg tej dyskusji będzie dla wymiaru sprawiedliwości elementem budującym dobry wizerunek, ale rozczarowałam się. Rozmawiając poprzez media ze społeczeństwem sędzia powinien - w możliwie zwięzły sposób - dostarczać jasnej informacji, zrozumiałej dla obywatela. Powinno być to powiedziane takim językiem, że nie tylko prawnik będzie wiedział, o co chodzi, a jeśli pytania dotyczą przeszłości sędziego, to sędzia powinien jasno i wyraźnie na takie pytania odpowiedzieć – nawet jeżeli jest coś w przeszłości, co dzisiaj spotyka się ze złą oceną. Sędzia w momencie podejmowania decyzji nie może mieć żadnych wątpliwości – tłumaczyła Barbara Piwnik.

Prowadząca program Dorota Kania dopytywała o przypadek sędziego Iwulskiego i zasłanianie się przez niego niepamięcią w odniesieniu do spraw z okresu stanu wojennego, w których orzekał wówczas przeciwko działaczom opozycji antykomunistycznej.

- Może jestem nietypowa jeśli chodzi o wykonywanie zawodu, ale pamiętam wszystkie sprawy, w których mi przyszło orzekać. Czas stanu wojennego - dla mnie los był o tyle łaskawy, że orzekałam w sprawach cywilnych, głównie byłam asesorem. Przyszło mi brać udział tylko w jednej sprawie, która mogłaby mieć jakiś odcień polityczny - odwołania od kolegium ds. wykroczeń za to, że ktoś miał przypięty znaczek solidarności - co zakończyło się sukcesem dla odwołującego. Mówię o tym, ponieważ pamiętamy sprawy, w których trudno było podejmować decyzje. Czasami są to sprawy, które budzą zainteresowanie mediów – one zapadają w pamięci na całe życie. Informacje nt. przeszłości sędziego nie mogą łączyć się z niedomówieniami - podkreśliła sędzia Piwnik.

Gdy rozmowa zeszła na kwestie związane ze związkami sędziego Iwulskiego z WSW, sędzia Barbara Piwnik zwróciła uwagę na istotny fakt:

- W jednej wypowiedzi sędziego zauważyłam, że wyraził takie zdziwienie, że media się interesują tymi sprawami, że dziennikarze dociekają takich szczegółów. No taka jest państwa rola... Myślę, że każdy obywatel, zwłaszcza taki, którego decyzje przekładają się na ogół innych, a także sędzia, musi się liczyć z tym liczyć. Sędzia musi liczyć się z tym, że państwo wypełniając swoje obowiązki będziecie takie okoliczności badać i to nie może zaskakiwać. Bycie sędzią to szczególny rodzaj posłannictwa i służby, bo być sędzią to mieć odwagę w podejmowaniu trudnych decyzji. Mało tego sędziemu jest wolno mniej – mówiła była minister sprawiedliwości.

Dorota Kania spytała również o Małgorzatę Gersdorf i jej zapowiedzi dotyczące wystąpienia w Trybunale Konstytucyjnym Niemiec.

- To jest seria trudnych pytań. […] Tak, jak w przypadku każdego innego sędziego, a tu w przypadku sędziego pierwszego,  tych niuansów związanych ze stanem spoczynku, odniesieniem do wieku emerytalnego, kadencją prezesa SN, a nie kwitowaniem tego „jestem pierwszym prezesem”, bo my prawnicy możemy się spierać, ale ale obywatel oczekuje jasnego przekazu i to jest największy problem! Nie ma jasnego przekazu. Społeczeństwo powinno mieć jasny komunikat.  A takiego komunikatu brak. - mówiła sędzia Barbara Piwnik na antenie Telewizji Republika.

Była minister sprawiedliwości podkreśliła, że wymiar sprawiedliwości w Polsce wymaga reformy.

- Od lat mówię o tym, że wymiar sprawiedliwości oczekuje refom. Sędziowie powinni dokonać krytycznego spojrzenia w naszą codzienność. Należy również inaczej uregulować kwestie wstąpienia do zawodu. [...] Potrzeba reformy. Nie boję się powiedzieć, że inaczej bym te reformy planowała, ale też uważam, że nawet jeżeli dziś proponujący zmiany doprowadzili do mało skutecznych rozwiązań, to ci którzy wiedzą dlaczego te rozwiązania są niedobre i jakie byłyby lepsze nie powinni sprowadzać wszystkiego do emocji – tylko przedstawić swojego portrety i zaproponować dyskusję – tłumaczyła sędzia Barbara Piwnik.

 

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl