Mamy nowych sojuszników w walce o Pomnik Katyński! M.in. laureat Nagrody Nobla, weterani z Korei i pastor

/ Colin Knowles; creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.en

  

Coraz większa koalicja polonijna w obronie Pomnika Katyńskiego zyskuje wpływowych sojuszników, przede wszystkim noblistę Andrew Schally'ego. Solidarność z jej batalią demonstrowali podczas spotkania w Radzie Miejskiej m.in. prezes oddziału wpływowego Krajowego Stowarzyszenia Postępu Ludzi Kolorowych (NAACP) w Jersey City pastor Nathaniel Leagy oraz prezes koła weteranów wojny koreańskiej w hrabstwie Hudson, Joseph Swinson. Na spotkanie z Polonią przybyli także dwaj radni miejscy Jersey City, Michael Yun oraz Richard Boggiano. Krytykowali oni postawę burmistrza Stevena Fulopa.

List wyrażający szok z powodu planów usunięcia pomnika wystosował do burmistrza Stevena Fulopa laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny - Andrew Schally, amerykański endokrynolog pochodzenia polskiego. Ojcem profesora był gen. Kazimierz Schally, szef Gabinetu Wojskowego prezydenta Ignacego Mościckiego oraz kawaler Orderu Virtuti Militari.

Schally przypomniał w swoim liście do Fulopa, że w Katyniu wymordowano polską inteligencję - zarówno katolicką, jak i żydowską, m.in. Barucha Steinberga, pełniącego obowiązki naczelnego rabina Wojska Polskiego.

W tym momencie historii, gdy Rosja znów staje się coraz bardziej agresywna, Pomnik Katyński musi pozostać jako przestroga przed niebezpieczeństwami totalitaryzmu oraz - przede wszystkim - jako hołd dla jego ofiar

- napisał Andrew Schally.

Amerykańscy Polacy wystąpili z pozwem o wstrzymanie postępowania administracyjnego w sprawie monumentu. Do Sądu Stanowego w New Jersey zwrócił się z tym Krzysztof Nowak w imieniu Komitetu Obrony Pomnika Katyńskiego (KMDC). Podobny wniosek złożył w Sądzie Federalnym nowojorski prawnik i działacz polonijny Sławomir Platta.

W siedzibie Rady Miejskiej w Jersey City, w stanie New Jersey, przedstawiciele społeczności polonijnej przedstawili swoje argumenty dwóm radnym miejskimi sympatyzującym z wysiłkami o utrzymanie pomnika. Na spotkanie przybyli też szefowie wpływowych lokalnych organizacji, w tym weteranów, którzy dzielili oburzenie z powodu stanowiska burmistrza.

W swych wystąpieniach reprezentanci Polonii zwracali uwagę na historyczne i edukacyjne walory Pomnika Katyńskiego. Podkreślali, że czci on nie tylko polskich, ale też żydowskich i prawosławnych żołnierzy zabitych w masakrze 1940 r. Jak przypominali, jedna z umieszczonych na monumencie tablic jest także hołdem dla ofiar ataku terrorystycznego na nowojorski World Trade Center.

Reprezentujący KMDC dr Stanisław Śliwowski podkreślił, że Pomnik Katyński stał się dla społeczności polonijnej ważnym miejscem. Gromadzi się ona przy nim, kiedy chce być razem. Stało się tak m.in. na wieść o katastrofie smoleńskiej.

„Zapanowała tam cisza. Cisza mówi czasem więcej niż słowa. Zapanowała cisza, ponieważ odczuliśmy związek między katastrofą a Katyniem”

– powiedział.

Konsul generalny RP w Nowym Jorku Maciej Golubiewski nazwał monument ważnym symbolem dla Polski i Polaków. Przypomniał, że w jego obronie stanęli przedstawiciele organizacji żydowskich w Polsce.

„Ten pomnik jest też ważny z punktu widzenia interesu narodowego, żeby ten pomnik tu był i żeby Polonia mogła w ten sposób edukować o historii Polski, ale też o uniwersalnej historii II wojny światowej”

– uzasadniał konsul.

Platta, który przedstawił się jako polski kandydat do Senatu stanu Nowy Jork, zwrócił uwagę, że Polonia zablokowała w sądach zamiary burmistrza.

„Powstrzymaliśmy go. Polonia zwyciężyła. Teraz doprowadziliśmy go do stołu. Po tym, kiedy odmówił z nami rozmów, musi z nami rozmawiać. Sędzia każe mu z nami rozmawiać”

– zauważył prawnik.

Skrytykował przy tym Fulopa za marnotrawienie pieniędzy podatników na niepotrzebny proces sądowy.

„To wstyd, że burmistrz miasta New Jersey używa naszego pomnika upamiętniającego masakrę katyńską dla swych brudnych gier politycznych. Nie możemy na to pozwolić”

– przekonywał Platta.

Adwokat powiadomił też, że wystąpił do władz miejskich Jersey City o udostępnienie korespondencji elektronicznej między Fulopem, a deweloperem Mike’m DeMarco.

O ich powiązaniach pisał newsowy portal internetowy NJ.com. Dostrzegł, że utworzenia parku na terenie, na którym stoi Pomnik Katyński, podjęła się grupa biznesowa Exchange Place, której przewodniczy Mike DeMarco, szef firmy Mack-Cali Realty Corporation.

Firma udziela hojnego wsparcia "lokalnym politykom, począwszy od przekazania 250 tys. dolarów na komitet ds. działalności politycznej sponsorujący zarzuconą przez Fulopa kampanię wyborczą na urząd gubernatora”.

Do Fulopa dotarła już wiadomość o złożonych pozwach. Informowała o tym amerykańska agencja prasowa Associated Press.

Burmistrz Jersey City nazywa wstąpienie na drogę sądową "grą pod publiczkę", która ma zablokować przesunięcie monumentu upamiętniającego masakrę polityczną z 1940 r.

- stwierdza Associated Press.

Coraz większa koalicja polonijna w obronie pomnika zyskuje wpływowych sojuszników. Solidarność z jej batalią demonstrowali podczas spotkania w Radzie Miejskiej m. in. prezes oddziału w Jersey City wpływowej amerykańskiej organizacji obrony praw człowieka – Krajowego Stowarzyszenia Postępu Ludzi Kolorowych (NAACP) pastor Nathaniel Leagy oraz prezes koła weteranów wojny koreańskiej w hrabstwie Hudson Joseph Swinson.

Na spotkanie z Polonią przybyli też dwaj radni miejscy Jersey City Michael Yun oraz Richard Boggiano. Krytykowali oni postawę burmistrza i sympatyzowali z wysiłkami Polaków w obronie pomnika.

Boggiano podkreślił, że nie mógł uwierzyć reakcji, z jaką spotkała się jego jedna wiadomość na Facebooku o planach usunięcia pomnika.

„Dostałem telefony z Europy, e-maile z Europy i otrzymuję, wiele, wiele telefonów z całego kraju. Nie jest to tylko polski pomnik, jest to pomnik każdego, kto był żołnierzem i ofiarą II wojny światowej. (…) Zostawcie pomnik w spokoju, zostawcie go, nie dotykajcie go”

– apelował.

Wtórował mu Yun. Przypomniał o decyzji Rady Miejskiej z 1989 r. o przyznaniu Pomnikowi Katyńskiemu lokalizacji na Exchange Place.

„Nie mamy żadnych planów przemieszczenia (pomnika)” – argumentował radny miejski. W odpowiedzi na pytania amerykańskich dziennikarzy stwierdził, że to nie burmistrz, lecz miasto jest właścicielem placu.

 Krzysztof Nowak w imieniu Komitetu Obrony Pomnika Katyńskiego powiedział, że obecnie, po skierowaniu sprawy do sądu, jeśli burmistrz wystąpi z jakąś propozycją, powinien ją przedstawić na piśmie. Zostanie to poddane konsultacji z doradcą prawnym.

Wyraził też zadowolenie, że do wspierających Polaków radnych miejskich dołączył kolejny, James Solomon. Chciałby, aby większość opowiedziała się za zachowaniem pomnika na obecnym miejscu. Przyznał, że na razie nie wiadomo jeszcze, jakie zajmą stanowisko.

„Burmistrz zachowuje się jak dyktator. Wszystko robi poza naszymi plecami, o niczym nas nie powiadamia, nie mamy żadnego wglądu do tych planów, nie możemy z nim usiąść i porozmawiać, bo nam odmówił, nie wiem już ile razy”

– podkreślił szef Komitetu Katyńskiego.

Krytycznie o Fulopie wyrażali się też przedstawiciele społeczności żydowskiej w Polsce. Opublikowali na Twitterze oświadczenie wyrażające niepokój z powodu decyzji burmistrza w sprawie pomnika.

„Sposób w jaki miasto podchodzi do problemu, jest zaskakujący, a obraźliwe słowa burmistrza wobec marszałka polskiego Senatu są nie do przyjęcia”

- głosi wpis do Twitterze.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Lisiewicz: Gangster ps. „Szydło” namierzony, ale co z „Adamsem”? Bertold Kittel na tropie!

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

  

- Ten reportaż w programie „Superwizjer” w TVN przejdzie do historii polskiego dziennikarstwa. Ekipa Bertolda Kittela po kilkunastu minutach pokazywania morderstw, pobić oraz nazistowskich imprez, ogłasza: „Dokumentując działalność Olgierda L. i jego żołnierzy docieramy do pochodzącego z 2017 roku nagrania ze spotkania przestępców z urzędującą premier Beatą Szydło” Uściślijmy, że reporterzy TVN „docierają” do filmiku za pomocą…. Facebooka, gdzie umieścił go jeden z członków grupy motocyklowej. Motocykliści ci – jak dowodzi TVN, gangsterzy - w 2017 r. pomagali ofiarom koszmarnej wichury w miejscowości Rytel. Tam też pojawiła się pani premier, ściskając ręce wolontariuszom, pomagającym potrzebującym. Tak wyglądało owo kilkusekundowe „spotkanie” z gangsterami – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz.

Co ciekawe, ówczesne relacje antyrządowych mediów były przychylne dla motocyklistów i rzecz jasna nieprzychylne dla rządu. Portal NaTemat.pl Tomasza Lisa pisał entuzjastycznie: „Mieszkańcy, sołtys, strażacy i motocykliści z całego kraju oddają krew”. Motocykliści byli OK, niedobry miał być rząd, który pomagał za słabo i nieudolnie.

Swoją drogą „Szydło” to idealna ksywa dla gangstera wyćwiczonego w posługiwaniu się nożem. Taka w sam raz pasująca do bandyckiego poczucia humoru. Może dlatego dziennikarze TVN uznali, że ich reportaż uznany zostanie za poważny i wiarygodny?

Pasek dyrektora i tył sutanny księdza

Wartość poznawcza reportażu TVN jest nie do przecenienia. Oto dzięki „Superwizjerowi” cała Polska mogła dowiedzieć się wczoraj, jak wygląda pasek od spodni dyrektora Muzeum II Wojny Światowej Karola Nawrockiego oraz tył czarnej sutanny salezjanina, księdza Jarosława Wąsowicza!

Od paru miesięcy dochodziły do mnie sygnały, że Bertold Kittel szykuje reportaż demaskujący kibiców Lechii Gdańsk. Jak twierdzą niektórzy, początkowo miał on służyć głównie atakowi na dyrektora muzeum, o które trwał publiczny spór.

Okoliczności zbierania materiału zakrawały na groteskę. Oto do salezjanina, księdza Jarosława Wąsowicza, organizatora pielgrzymek kibiców na Jasną Górę, Bertold Kittel (na oko osobiście) podszedł znienacka w lipcu w… Wilnie, gdzie ksiądz pielgrzymował do Ostrej Bramy. Miał plecak, ubrany był w czapkę z daszkiem i ciemne okulary. Zapytał księdza, czy zna wymienionego z nazwiska kibica Lechii Gdańsk, według TVN - przestępcę. Ksiądz nazwiska nie zna, więc dopytuje się: - To kibic jakiś, tak? Osobiście go nie znam.

Z kolei dr Karolowi Nawrockiemu pytania zadał podobne pytanie podczas naukowej konferencji.

- To proszę mi przypomnieć, kto to jest?

– odpowiedział dyrektor.

Nazwisko pada jeszcze raz.

- Tak jak pan rzucił, to nie…

– zastanawia się zaskoczony Nawrocki.

Obaj panowie są osobami publicznymi, dziennikarze mają ich telefony, umówienie się z nimi na rozmowę nie jest żadnym kłopotem. Obaj od wielu lat kibicują gdańskiej Lechii i z tonu ich wypowiedzi wynika, że trochę wstydzą się, iż nie kojarzą osoby, które ma być ważnym kibicem według dziennikarza. Jeszcze ktoś pomyśli, że zadzierają nosa…

W reportażu TVN zamiast twarzy pokazany zostanie pasek od spodni dyrektora i tył sutanny księdza, co ma być sugestią, że informacje zostały pozyskane w jakichś tajemniczych okolicznościach. Może wstydzą się swoich związków z kibolami? – ma zrozumieć widz.

Otóż obaj „podejrzani” wcześniej złożyli już obszerne wyjaśnienia na temat owych niebezpiecznych związków. Mam je w domu na półce. Ksiądz Jarosław Wąsowicz, jednocześnie historyk, jako osobnik szczególnie niebezpieczny najpierw złożył zeznania na ponad 300 stron i wydał je w książce zatytułowanej „Biało-zielona Solidarność”. Później wspólne zeznania obu historyków znalazły się w liczącej 220 stron książce „Wielka Lechia moich marzeń”.

Jak kibol „Adams” pisał wstęp do książki ks. Wąsowicza

Księdza ma obciążać zdjęcie. Nienowe, wielokrotnie publikowane przez Gazetę Wyborczą. Oto po pogrzebie „Łupaszki”, w miejscu publicznym, do popularnego księdza podeszła grupa kibiców Lechii, by zrobić sobie z nim zdjęcie. Zdaniem GW i TVN jeden z nich to gangster. I to koniec dowodów na niebezpieczne związki księdza.

A może jednak nie koniec? Na księdza jest jeszcze jeden hak. Wstęp do jego książki napisał znany na Lechii kibol o ksywie „Adams”. Kim jest „Adams”? O tym za chwilę.

Z kolei dyrektor Nawrocki upamiętniając polskich bohaterów współpracuje z szanowanym powszechnie kibicem Lechii „Milanem”, za komuny zaangażowanym w działalność podziemną. A „Milan” zna z trybun Lechii wspomnianego przestępcę, którego nie znają ksiądz ani dyrektor. I to znów koniec dowodów.

Gdybym był Bertoldem Kittelem, to dalej pociągnął bym to śledztwo. Mój tekst brzmiałby mniej więcej tak:

„Bóg, Honor, Ojczyzna” – taki napis widnieje na szaliku Lechii Gdańsk zawieszonym na szyi kibola o ksywie „Adams”. „Adams” na zdjęciu, do którego dotarłem, odwiedza w szpitalu lidera kiboli Lechii. „Adams” to także znajomy wspomnianego kibola „Milana”.

Wszystkie napisane powyżej słowa są prawdą. To teraz ujawnię tajemnicę, która wstrząśnie polską polityką: „Adams” to Paweł Adamowicz. Oczywiście kilkanaście lat przed tym, jak zaczął chodzić na Parady Równości. Dodajmy, że „Milan” zna także prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Prawdziwa ośmiornica!

Wyjaśniam, że do kompromitującego według standardów TVN zdjęcia „Adamsa” nie dotarłem na Facebooku, ale bardziej wyrafinowaną techniką, bo w książce ks. Jarosława Wąsowicza „Biało-zielona Solidarność”. Paweł Adamowicz napisał też do niej wstęp. Bo wtedy był nie tylko wieloletnim kibicem Lechii, ale i umiarkowanym prawicowcem. Prehistoria…

Kolejny wątek śledztwa: Tusk i „Makaron”

Paweł Adamowicz był kibicem Lechii, i to szanowanym, naprawdę. Donald Tusk szanowany był niespecjalnie, kibicował poza lożą VIP dużo dawniej, ale nie wątpliwie znał cały szereg postaci, których według TVN znać nie wypada. Choćby „Makarona”. A jak znał „Makarona”, to przecież odpowiada za wszystkie zadymy z udziałem „Makarona”. Nieprawdaż, redaktorzy z TVN?

Reportaż „Superwizjera” robił wrażenie, jakby jego autorzy postanowili pobić rekord świata w ilości wypowiedzi osób odwróconych tyłem oraz mających zmieniony głos. Nie potrafię ocenić wartości reportażu, gdy chodzi o pierwszą część – opis środowisk przestępczych. Być może jest on prawdziwy, być może podkoloryzowany na potrzeby politycznej puenty. Nie wiem.

Ale właśnie polityczne manipulacje spowodują, że nie zostanie uznany za wiarygodny. Dla porządku: nikt z dziennikarzy nie kwestionował specjalnie wiarygodności ustaleń innego dziennikarza tej stacji, dotyczących działalności bojówki Sharksów w Wiśle Kraków. Bo z tamtego reportażu nie wyzierała tak jaskrawa manipulacja.

Ubekistan kontra Lechia Gdańsk. Dogrywka po ponad 30 latach

O co chodzi więc Bertoldowi Kittelowi? O to, co zawsze, albo prawie zawsze: o walkę z niepodległościowym, antykomunistycznym obozem w Polsce.

Kibice Lechii Gdańsk w latach 80. dzielnie walczyli z komuną. Paweł Adamowicz pisał o takich jak „Milan” pięknie: „Cieszę się, że ksiądz Jarosław Wąsowicz wykonał tytaniczną pracę, która pozwoliła wykazać, że Solidarność niosła również biało-zielone sztandary. Można powiedzieć, że >>przywrócił do życia<< bohaterów, którzy walczyli o wolność najlepiej jak potrafili – na gdańskiej ulicy (…) tak samo jak Amerykanie uwiarygodnili >>Sprawę honoru<<, tak ksiądz Wąsowicz daje świadectwo biało-zielonej Solidarności”.

Nie jest przypadkiem, że telewizję, która atakuje dziś znów kibiców Lechii Gdańsk, zakładał człowiek, który według Jerzego Urbana nadawał się do ocieplania wizerunku ZOMO. Nie jest przypadkiem, że zostają zaatakowani przez tę stację kibice klubu, który organizuje jedne z najpiękniejszych antykomunistycznych opraw. To po prostu dogrywka starej wojny z kibicami Lechii – wrogami komuny i postkomuny.

To dlatego reporterzy TVN nie chcą zrozumieć, że kibiców w większych miastach jest po kilkadziesiąt tysięcy i reprezentują cały przekrój społeczeństwa. Jak na każdą tak dużą społeczność, oddziałują na nią siły dobra i zła. W dobrym kierunku oddziałuje na nie niewątpliwie ksiądz, organizujący pielgrzymki kibiców i historyk, wraz z kibicami zabiegający o pamięć o bohaterach. W złym kierunku ciągną kibiców różne osoby dopuszczające się przestępstw. Takie trudne do pojęcia?

I jeszcze coś na puentę, dla odmiany na wesoło. Częścią programu Kittela są zwyczajowe pogadanki w studiu, w których tłumaczone jest ludowi, co autor chciał powiedzieć oraz dlaczego lud ma się bać. Tym razem Bertold Kittel wygłosił kwestię następującą:

Z jakichś powodów mamy tutaj obecność bardzo bliską świata polityki, oni szukają kontaktów z ludźmi z takich normalnych, powiedzmy, organizacji, powiedzmy cywilnych, czyli ludzi, którzy są urzędnikami, ludzi, którzy są politykami, tego nie było wcześniej, może panowie mogą mnie wyprowadzić z błędu, żeby na przykład >>Bolo<<, czy >>Pershing<< był na zdjęciach z politykami z pierwszych stron gazet”.

Jeśli Kittel nie wie, kto zakładał w Polsce przestępczość, niech zapyta swoich szefów. Może przypadkiem oni coś wiedzą na ten temat?

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl