Jarosław Kaczyński w rozmowie z "Gazetą Polską": Trzy kadencje, żeby zmienić Polskę

/ Adrian Grycuk; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en

  

- Nastawiamy się na długi marsz. Aby uczynić z Polski kraj nowoczesny, wolny od balastu przeszłości, potrzeba nie dwóch, lecz co najmniej trzech kadencji - mówi prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". W rozmowie z Katarzyną Gójską i Tomaszem Sakiewiczem przyznaje, że były naciski ze strony prezydenta Andrzeja Dudy na dymisję Antoniego Macierewicza.

Kaczyński w wywiadzie, który ukaże się w środowym wydaniu "Gazety Polskiej", był pytany, jak ocenia szansę na samodzielne rządy po wyborach w 2019 r. Prezes PiS wyraził przekonanie, że PiS może raz jeszcze otrzymać kredyt zaufania od Polaków i po 2019 r, rozpocząć kolejny etap zmieniania Polski.

"Obszarów, które trzeba w naszej rzeczywistości nie tylko zmodernizować, lecz wręcz przeorać, jest tyle, że aby uczynić z Polski kraj nowoczesny, wolny od balastu przeszłości, przyjazny obywatelom, potrzeba nie dwóch, lecz co najmniej trzech kadencji. Zatem nastawiamy się na długi marsz i to on jest naszym celem"

- mówi prezes PiS.

Pytany o kulisy zmian w rządzie, w tym o odwołanie Antoniego Macierewicza z funkcji szefa MON, a także o naciski ze strony prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie, odparł, że "dla nikogo nie jest tajemnicą, iż one były, i to bardzo intensywne".

"Naprawdę nie było innego wyjścia. Dla skutecznej realizacji naszego projektu politycznego tak trzeba było postąpić, choć dla nikogo z nas – mogę powiedzieć, że szczególnie dla mnie – ta decyzja nie była prosta. Znam Antoniego od 40 lat. Raz współpracowaliśmy, innym razem działaliśmy równolegle, ale byliśmy w bardziej lub mniej intensywnym kontakcie. Tak niestety ułożyły się teraz sprawy, że mimo sentymentu, zasług, trzeba było postąpić tak, jak postąpiliśmy"

- powiedział Kaczyński.

Kaczyński przyznał też, że miał nadzieję, iż resortem spraw zagranicznych pokieruje inna osoba niż Jacek Czaputowicz. "Niestety, niemal w ostatniej chwili wycofała się z pełnienia tej misji. Z tego punktu widzenia kandydatura pana ministra Czaputowicza jest pewnym eksperymentem, ale wierzę, że udanym" - powiedział.

Dopytywany zaznaczył, że nie może zadeklarować, że obecny skład rządu pozostanie do wyborów parlamentarnych. "Różne rzeczy mogą się wydarzyć, o których dziś nawet nie myślimy. Mogę jednak powiedzieć, iż nie jestem zwolennikiem częstej wymiany ministrów. Bo oczywiście pozycja premiera jest niepodważalna. Ten skład ma za zadanie doprowadzić do wygrania wyborów w 2019 r. Ma uruchomić projekty, które nam w tym pomogą, i ciężko pracować wszystkimi siłami podczas kampanii wyborczej" - powiedział Kaczyński.

Jak zaznaczył, jeśli PiS ma utrzymać władzę przez więcej niż jedną czy dwie kadencje, to warunkiem niezbędnym do osiągnięcia tego celu jest jedność oraz "radykalne eliminowanie patologii". "I determinacji w tej sprawie nam nie zabraknie" zapewnił.

W tym kontekście przyznał, że "jak najgorzej" odebrał wynik głosowania w Senacie w sprawie senatora Stanisława Koguta. 19 stycznia Izba nie wyraziła zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie senatora PiS, o co wnioskowała prokuratura

"Senatorowie, którzy nie poparli wniosku prokuratury, zachowali się tak, jakby nie rozumieli, w jakiej są partii. Ich działanie jest szkodliwe, nieracjonalne i na pewno będzie miało wpływ zarówno na sondaże, jak i wzmocnienie dyskusji na temat celowości utrzymania izby wyższej"

- powiedział Kaczyński.

Poza tym - kontynuował prezes PiS - "zaprzeczyli oni celowi immunitetu, który jest przecież nie po to, by chronić kolegę, lecz by zapewnić swobodę działania politycznego, chronić posłów czy senatorów przed zemstą jakichś lokalnych klik, mających przełożenie choćby na sądy czy prokuraturę". "Senatorowie poszli drogą źle rozumianego koleżeństwa, wkroczyli w przestrzeń bardzo szkodliwej lojalności korporacyjnej" - powiedział.

Lider PiS był też pytany, czy celem rekonstrukcji rządu było "przesunięcie się PiS do centrum".

"Celem rekonstrukcji nie jest żadne przesunięcie do środka. Cały ten marsz do środka to jest taki mit, który funkcjonuje w naszej publicystyce, przynajmniej jej części – także prawicowej, a który ma się nijak do rzeczywistości"

- powiedział Kaczyński.

Zaznaczył, że podziały na polskiej scenie politycznej są znacznie bardziej skomplikowane niż podział na lewicę, prawicę i centrum. "Dotyczą realnych interesów poszczególnych grup oraz ich identyfikacji ideologicznej" - wyjaśnił Jarosław Kaczyński.

"Zmiany w rządzie miały dwa cele: zdynamizowanie procesu dokonywania zmian w Polsce, a po drugie wygranie nadchodzących wyborów. I to już tych pierwszych, czyli samorządowych"

- stwierdził prezes PiS. Zaznaczył, że będzie to "zadanie arcytrudne", szczególnie w dużych miastach. Podkreślił, że PiS jest jednak w w tej kwestii zdeterminowane, bo "z przychylnymi dobrej zmianie samorządowcami reformowanie Polski, rozbijanie postkomunistycznych klik, kast byłoby znacznie skuteczniejsze".

Całość wywiadu już w środę w tygodniku "Gazeta Polska"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Putin obrał już sobie nowy cel? Teraz drażni Japonię i przerzuca wojska na Kuryle!

rosyjskie wojsko - zdjęcie ilustracyjne / mil.ru

  

Dyplomatyczna burza wisi w powietrzy. Kreml poinformował o budowie nowych koszar na południowych Kurylach. Terytorium to jest osią ostrego sporu z Japonią. Tymczasem Władimir Putin zdaje się na tym nie poprzestawać i idzie krok dalej. Rosja zapowiedziała bowiem budowę na Kurylach baz dla pojazdów opancerzonych.

Agencja Reutera nie ma najmniejszych wątpliwości, że działania Kremla wywołają falę oburzenia strony japońskiej, która wzywa Rosję do zredukowania aktywności militarnej na spornych wyspach.

Od chwili ogłoszenia przez Moskwę informacji o nowych koszarach, na razie Tokio jeszcze nie zareagowało.

Tymczasem rosyjski resort obrony poinformował o planach przeniesienia w przyszłym tygodniu żołnierzy do czterech nowych koszar na dwóch ze spornych wysp nazywanych przez Rosję Kurylami Południowymi, a przez Japonię Terytoriami Północnymi.

Reuters zwraca uwagę, że Moskwa powiadomiła o tym wkrótce po ogłoszeniu przez Kreml, że możliwa jest wizyta premiera Japonii Shinzo Abego w Rosji 21 stycznia. Oba kraje nasilają starania o zażegnanie sporu terytorialnego, co umożliwiłoby im podpisanie wreszcie układu pokojowego kończącego drugą wojnę światową. Shinzo Abe wielokrotnie rozmawiał o tym z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

Władze japońskie informowały w lipcu, że zwróciły się do Rosji o zredukowanie działalności wojskowej na spornych wyspach; Moskwa odrzuciła wtedy ten apel.

Reuters wskazuje, że rosyjscy politycy nie kryją obaw, iż Japonia mogłaby się zgodzić na rozmieszczenie baterii rakietowych USA na tych wyspach, gdyby kiedykolwiek zostały jej one zwrócenie. Podkreślają, że Moskwa mogłaby zaakceptować porozumienie w sprawie zwrotu wysp tylko pod warunkiem uzyskania gwarancji wykluczających taki scenariusz.

Rosyjski resort obrony poinformował, że przewidziane jest przeniesienie 25 grudnia żołnierzy i ich rodzin do dwóch nowych osiedli na wyspie Iturup (japońska nazwa Etorofu) i do dwóch kolejnych na wyspie Kunaszyr (Kunashiri). Na przyszły rok zaplanowano budowę trzech kolejnych koszar.

Rosyjskie ministerstwo podkreśliło, że na obu tych wyspach są już nowoczesne, ogrzewane magazyny broni i bazy pojazdów opancerzonych i że planowana jest budowa kolejnych takich obiektów.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl