W Polsce powstał pierwszy na świecie aparat fotograficzny dla niewidomych

/ Robot Manufacture mat. pras.

Blindtouch – bo tak nazywa się urządzenie, to pierwszy na świecie działający prototyp aparatu fotograficznego dla osób niewidomych. Urządzenie jest proste w obsłudze i pozwala wykonać zdjęcie a następnie “zobaczyć” je za pomocą dotyku. Zestaw składa się z dwóch w pełni mobilnych urządzeń: aparatu fotograficznego oraz stacji bazowej, na której zdjęcia przedstawiane są za pomocą trójwymiarowej matrycy wysuwanych pinów. Blindtouch umożliwia też wyświetlanie tekstu zapisanego alfabetem Braille’a. Za przygotowaniem przełomowego gadżetu stoi młody start-up Robot Manufacture, którego przedstawiciele specjalizują się w nowych technologiach dla osób niepełnosprawnych.

Stworzenie pierwszego działającego prototypu aparatu fotograficznego dla osób niewidomych, to dopiero początek. Firma zapowiada już, że w ramach kolejnych etapów prac powstanie portal internetowy dla osób niewidomych, na łamach którego wszyscy użytkownicy aparatu Blindtouch będą mogli udostępniać i wymieniać swoje zdjęcia.

 - Uważam, że w dobie tak dynamicznie rozwijającej się technologii powinniśmy częściej projektować urządzenia mobilne dla osób z niepełnosprawnościami. Chcę, aby rozwój techniki służył tym, którzy tego bardzo potrzebują. Wyobrażam sobie, że osoba niewidoma samodzielnie robi zdjęcie wieży Eiffla i w tej samej chwili może „zobaczyć” jej zarys, dotykając matrycy pinów. Taki jest właśnie nasz cel. Chcemy, aby niewidomi doświadczali piękna tu i teraz – podkreśla pomysłodawca projektu Piotr Cybulski.


Jak się dowiadujemy przełomowy wynalazek jest jeszcze w fazie prototypowej. Na finalną wersję projektu trzeba będzie jeszcze poczekać. Firma Robot Manufacture planuje przygotować urządzenie do użytku konsumenckiego po przeprowadzeniu kampanii crowdfundingowej, która ma wystartować wkrótce. Dzięki niej firma chce zdobyć fundusze na przygotowanie produkcyjnej wersji urządzenia.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Centrum Prasowe PAP, Robot Manufacture


SONDA
Wczytuję sondę...

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ojciec Pio przewidział wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową? "Kazał zachować listy od kardynała"

Św. Ojciec Pio / By thierry ehrmann - https://www.flickr.com/photos/home_of_chaos/9571285250, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=35266049

  

Czyżby Ojciec Pio miał intuicję o tym, co wydarzyło się podczas konklawe w październiku 1978 roku? – zastanawiał się kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. dla czcicieli Stygmatyka, odprawionej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Według osobistego sekretarza Jana Pawła II, miałby o tym świadczyć fakt, że słynny kapucyn poprosił współbraci, by zachowali listy wysyłane do niego przez młodego biskupa Karola Wojtyłę.

W homilii kard. Dziwisz przypomniał związki Jana Pawła II ze św. Ojcem Pio. Przywołał m.in. spowiedź młodego księdza Karola Wojtyły u charyzmatycznego zakonnika w czasie jego studiów rzymskich. Mówił również o korespondencji w sprawie „chorej na chorobę nowotworową osoby”, w której bp Wojtyła prosił o. Pio o modlitwę, a potem, gdy okazało się, że operacja jest niepotrzebna, dziękował włoskiemu kapucynowi.

O. Pio nigdy nie odpowiedział na listy bp. Wojtyły.

- Jest natomiast pewne, że Ojciec Pio przekazał listy swoim współbraciom mówiąc, by je zachowali. Czyżby miał intuicję o tym, co wydarzyło się po latach, podczas konklawe w październiku 1978 roku?

 – zastanawiał się kard. Dziwisz, dodając, że sam Jan Paweł II nigdy nie potwierdził, by Ojciec Pio wypowiedział się wprost o jego wyborze na Stolicę św. Piotra w Rzymie.

Wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał również, że Ojciec Święty bardzo interesował się procesem beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Ojca Pio i zdawał sobie sprawę z wielkiego pragnienia wielu ludzi na całym świecie, by Ojciec Pio został wyniesiony do chwały ołtarzy.

Hierarcha nawiązał ponadto do 100. rocznicy otrzymania stygmatów przez św. Ojca Pio, które nazwał „dramatycznym przełomem w jego życiu”.

- Jak wiemy, stało się ono źródłem wielkiego cierpienia Ojca Pio, zarówno fizycznego, jak i duchowego. Ale stało się także źródłem jego niezwykłego apostolstwa oraz oddziaływania na wspólnotę Kościoła, i to oddziaływanie nadal trwa i zatacza coraz szerszy krąg

 – podkreślił.

Źródłem cierpień zakonnika były jednak, zdaniem kaznodziei, nie tylko stygmaty, ale również podejrzenia i niezrozumienie ze strony niektórych ludzi Kościoła. Jak podkreślał, Ojciec Pio całą swoją ufność złożył w Bogu, inaczej, po ludzku sądząc, nie udźwignąłby takiego doświadczenia.

- Wiemy, jaki lęk budziły w nim stygmaty, których do końca nie mógł ukryć. Przeżywał je w duchu wielkiego upokorzenia. Ale ufność i nadzieja złożona w Bogu nie pozwoliły się mu zamknąć w sobie. Stawał się człowiekiem i kapłanem dla innych

 – wspominał.

- Święty i pokorny kapucyn z Pietrelciny uczy nas, jak powinniśmy utożsamiać się z Chrystusem i żyć dla Chrystusa

 – wskazał kard. Dziwisz.

 

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl