Nie żyje legendarny generał Edward Rowny – doradzał prezydentom USA, działał na rzecz Polski

  

W wieku 100 lat – 17 grudnia w Waszyngtonie – zmarł generał Edward Rowny, „jeden z głównych architektów pokoju opartego na sile”. Amerykański wojskowy polskiego pochodzenia był doradcą pięciu prezydentów Stanów Zjednoczonych.

Edward Rowny urodził się w 1917 r. w Baltimore. Jego ojciec, Gracjan Jan Rуwny, pochodził z Nagoszewa koło Ostrowi Mazowieckiej. Studiował inżynierię w elitarnej akademii wojskowej w West Point oraz stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Yale. Tytuł doktora w dziedzinie stosunków międzynarodowych otrzymał na American University w Waszyngtonie. Był stypendystą Fundacji Kościuszkowskiej. W 1936 r. wraz z kolegami pojechał na olimpiadę do Berlina, gdzie obserwował fascynację Niemców Hitlerem.
Podczas II wojny światowej dowodził oddziałami amerykańskiej piechoty na froncie włoskim. Walczył też w Korei i Wietnamie. Zasłynął wówczas jako pomysłodawca zastosowania śmigłowców jako maszyn bojowych, a nie tylko służących za środek transportu.
Za kadencji prezydentów Nixona, Forda i Cartera reprezentował Stany Zjednoczone podczas rokowań rozbrojeniowych ze Związkiem Sowieckim o redukcji strategicznych broni nuklearnych SALT. Po podpisaniu przez Jimmy’ego Cartera układu SALT II, który uważał za negatywny dla obronności USA, zrezygnował z funkcji głównego negocjatora porozumień rozbrojeniowych.


W czasie prezydentury Ronalda Reagana powrócił do roli negocjatora rozbrojeniowego (układ START). Za zasługi dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, otrzymał wysokie odznaczenie Presidential Citizen Medal. Na tytanowym krążku z przetopionej sowieckiej rakiety, wykonano inskrypcję: 

Rowny był jednym z głównych architektуw pokoju opartego na sile. 

George Bush senior był piątym prezydentem USA, który zasięgał rady generała polskiego pochodzenia.
Po zakończeniu służby publicznej gen. Rowny był pomysłodawcą i jednym z założycieli Amerykańsko-Polskiej Rady Doradczej (APAC). Stworzył fundusz stypendialny imienia Ignacego Paderewskiego wspierający polską młodzież pragnącą studiować za granicą, a w 1992 roku odegrał kluczową rolę w sprowadzeniu do Polski prochów Paderewskiego.
 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: ipn.gov.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl