Uniezależnić się od Rosji. Naimski dla "GP": "Naprawimy fatalne decyzje rządu Tuska i Pawlaka"

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

O śledztwie w sprawie kontraktu jamalskiego, odpowiedzialności Waldemara Pawlaka za negocjacje z Gazpromem i korzyściach związanych z Baltic Pipe mówi w najnowszej „Gazecie Polskiej” minister Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Zna Pan okoliczności towarzyszące zawieraniu kontraktu na dostawy rosyjskiego gazu gazociągiem jamalskim, negocjowanego przez ówczesnego wicepremiera Waldemara Pawlaka. Czy osiągalne Pana zdaniem było wynegocjowanie korzystniejszych dla Polski warunków tych dostaw?
To oczywiste, że pakiet porozumień z Rosjanami negocjowany w latach 2009–2010 jest dla Polski bardzo niekorzystny. Zresztą pod koniec października br. prokuratura rozpoczęła w tej sprawie śledztwo. Rząd Tuska i Pawlaka zrezygnował z realnych pieniędzy, które należały się Polsce i spółce EuRoPol GAZ, przesyłającej surowiec polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego (połowę udziałów EuRoPol GAZ ma nasze PGNiG). Zrzeczenie się dochodów za przesył oraz anulowanie długów rosyjskich wobec spółki EuRoPol GAZ oznaczało wprost pozbawienie nas tych pieniędzy. Ponadto, w umowie znalazł się zapis ograniczający roczne dochody spółki EuRoPol GAZ do 21 mln zł, co oznacza, że Rosjanie za darmo transportują przez Polskę na Zachód 30 mld m3 gazu. Jest to kuriozalne. Trudno w to po prostu uwierzyć. 

Polska nie ma więc z tranzytu gazu rosyjskiego przez nasz kraj żadnych korzyści?
Tak. W miarę możliwości będziemy próbowali to zmieniać. Wygaśnięcie w 2022 r. długoterminowego kontraktu PGNiG z Gazpromem nie musi oznaczać, że przez polski odcinek gazociągu jamalskiego przestanie płynąć gaz rosyjski dla odbiorców w Niemczech. Tyle że chcemy, aby przesył opierał się na rynkowych zasadach. Tymczasem problem ceny za gaz dostarczany do nas z Rosji jest przedmiotem rozstrzygnięcia przed trybunałem arbitrażowym w Sztokholmie. Równocześnie Polska i strona rosyjska zgłosiły chęć rozmów w tej kwestii. 

Jaka jest Pana opinia na temat osobistej odpowiedzialności wicepremiera Pawlaka za doprowadzenie do podpisania tego kontraktu na warunkach niekorzystnych dla Polski?
Nie chciałbym o tym mówić. Wszystko wskazuje na to, że właśnie on był autorem najgorszego pomysłu, który się wtedy pojawił: przedłużenia kontraktu na kolejne 15 lat, to jest do 2037 r.! Oznaczałoby to kontynuację wieloletniego uzależnienia Polski od rosyjskich dostaw gazu. Na szczęście udało się tego uniknąć. Informacja o propozycji Pawlaka przedostała się w końcu do opinii publicznej, interweniował śp. Prezydent Lech Kaczyński.

Kiedy światło dzienne ujrzą dokumenty na temat ówczesnych negocjacji z Gazpromem?
Jednym ze źródeł wiedzy o okolicznościach zawarcia kontraktu jest raport NIK. Wciąż pozostaje dokumentem tajnym, ale znajdujemy się na dobrej drodze, by stworzyć warunki do jego ujawnienia. Chociaż nie w pełni przedstawia sytuację z tamtych lat, to zawiera wiele ciekawych informacji – nie tylko dla bezpośrednio zainteresowanych wiedzą dotyczącą sektora gazowego w Polsce i w naszym regionie. Sądzę, że niedługo zostanie ujawniony.

Na ile wciąż jesteśmy uzależnieni od dostaw gazu z Rosji? Co udało się zrobić przez ostatnie dwa lata, aby to uzależnienie zmniejszyć?
Obecnie PGNiG realizuje ważny do 2022 r. długoterminowy kontrakt na dostawy gazu z Gazpromu. Zaspokaja to mniej więcej połowę naszego zapotrzebowania. Około 25 proc. tego surowca pozyskujemy sami z własnych, krajowych złóż. Pozostałe 25 proc. sprowadzamy z różnych kierunków. W ostatnich dwóch latach nastąpiły pod tym względem istotne zmiany. PGNiG podpisało drugi długoterminowy kontrakt na dostawy gazu z Qatar Gas, który będzie realizowany od 1 stycznia 2018 r. Przez gazoport w Świnoujściu będzie wpływało do Polski z tego źródła blisko 3 mld m3 gazu rocznie. Mamy już kontrakty krótkoterminowe (spotowe) i średnioterminowe ze Stanami Zjednoczonymi. PGNiG zarezerwowało sobie 100 proc. przepustowości gazoportu, czyli do 5 mld m3 rocznie. 

Całość wywiadu w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Obchody Grudnia '70 w Szczecinie. I gorzkie słowa: nikt z winnych zbrodni nie poniósł kary!

/ Twitter/ MEN

  

48 lat temu w Szczecinie zabitych przez komunistów zostało 16 osób, a ponad 100 rannych. Dzisiaj szczecinianie uczcili pamięć ofiar protestu przeciwko ogłoszonym wtedy przez władze państwowe podwyżkom cen żywności. Rocznicę Grudnia '70 obchodzono dzisiaj zarówno w Szczecinie, jak i na całym Pomorzu.

Punktualnie w południe przed bramą Stoczni Szczecińskiej zawyła syrena i w ten sposób rozpoczęły się obchody rocznicy wydarzeń grudniowych.

Podczas uroczystości odczytano list prezydenta Andrzeja Dudy, skierowany do ich uczestników.

[polecam:https://niezalezna.pl/250618-prezydent-to-dzieki-ofiarom-grudnia70-zyjemy-w-niepodleglej-suwerennej-ojczyznie]

List do uczestników uroczystości skierował także premier Mateusz Morawiecki.

Masakra na wybrzeżu; ta wielka ofiara, którą złożyli robotnicy tutaj w Szczecinie, ale też w Gdańsku, Gdyni i Elblągu, obnażyła prawdziwą twarz reżimu komunistycznego. W grudniu 1970 r. spadły maski; władza strzelała do robotników. Polała się polska krew na ulicach miast. Krew polskich robotników i polskiej młodzieży. Złudzenia, które wtedy niektórzy żywili, odeszły w przeszłość. Pozostał moralny nakaz oporu wobec komunistycznej dyktatury

– napisał.

Z kolei prezydent Szczecina Piotr Krzystek powiedział, że po 48 latach, patrząc "bardzo po ludzku", mamy powody do wstydu.

"Nikt z kluczowych partyjnych decydentów w zasadzie nie odpowiedział za zabójstwo. Długość procesów, wielość świadków, stan zdrowia oskarżonych i wreszcie naturalna ich śmierć zamknęły kwestie odpowiedzialności na zawsze. Pozostała pamięć i pozostały owoce tego zrywu"

– dodał Krzystek.

Pod tablicą upamiętniającą ofiary Grudnia '70 kwiaty złożyli m.in. przedstawiciele władz województwa i miasta, a także związkowcy i przedstawiciele zakładów pracy.

Następnie uczestnicy uroczystości spod bramy Stoczni Szczecińskiej przeszli ulicami miasta na pl. Solidarności. Tutaj złożono kwiaty przed pomnikiem Anioła Wolności, w miejscu, gdzie podczas protestów robotniczych w grudniu 1970 r. zginęło kilkanaście osób.

 

 


17 grudnia 1970 r., na wieść o ogłoszeniu przez ówczesne władze państwowe podwyżek cen żywności, w Stoczni im. Adolfa Warskiego w Szczecinie wybuchł strajk. Stoczniowcy wyszli na ulice. Dołączali do nich pracownicy innych zakładów i mieszkańcy Szczecina. Demonstranci przeszli do centrum miasta pod gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR, chcąc rozmawiać z przedstawicielami władz partii. Ponieważ nie spełniono ich postulatu, manifestanci podpalili gmach komitetu. W odpowiedzi milicja i wojsko zaczęły strzelać w kierunku tłumu. Zginęło wówczas 16 osób, ponad 100 zostało rannych. Ciała zabitych chowano po kryjomu w nocy, w pochówku mogła uczestniczyć jedynie najbliższa rodzina. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl