Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Doktryna Merkel

Niemcy wprowadzają zasadnicze zmiany do swojej polityki obronnej.

Autor:

Niemcy wprowadzają zasadnicze zmiany do swojej polityki obronnej. Doktryna Merkel – prymat geopolitycznych i ekonomicznych interesów Niemiec nad troską o prawa człowieka czy pacyfistyczny wizerunek kraju – to temat potężnej debaty, toczącej się w tym kraju pod koniec roku. Dzieje się to w tle sporów o przyszłość Europy i dzięki temu pozostaje niezauważone na zewnątrz Niemiec.

Bezprawnie utajniony przed opinią publiczną temat sprzedaży Arabii Saudyjskiej czołgów Leopard II wypłynął w październiku dopiero dzięki śledztwu gazety Der Spiegel. Nie wywołał on jednak żadnych tłumaczeń ze strony kanclerz Merkel, do której ostatecznie należała decyzja o sprzedaży. Wręcz przeciwnie, Angela Merkel postanowiła iść za ciosem i wykorzystać zamieszanie, jakie powstało wokół niemieckiego przemysłu zbrojeniowego do wyemancypowania  go spod kontroli Unii Europejskiej. W wysłanym 27 października, specjalnym liście poprosiła Komisję Europejską, by ta rozluźniła regulacje w handlu sprzętem wojskowym i nie podejmowała nowych inicjatyw w tym zakresie.

Chodzi zwłaszcza o regulacje dotyczące tzw. „dóbr podwójnego zastosowania”, czyli urządzeń, które mogą mieć zarówno wojskowe, jak i cywilne przeznaczenie. W innej części listu pojawia się apel o to, by w przypadku unijnych kontroli sprzedawanego sprzętu wojskowego, na równi z „polityką zagraniczną i bezpieczeństwa” całej wspólnoty brane były pod uwagę „ekonomiczne interesy” członków Unii. Niemcy, będące już dziś trzecim eksporterem broni na świecie,  notują na tym gigantycznym rynku rokroczne wzrosty.

Sentymenty na bok
W kraju tak silnie naznaczonym pamięcią o wojnie każde zamieszanie wokół polityki obronnej rodzi wiele komentarzy. Sprawa sprzedaży Saudyjczykom nowoczesnych czołgów nie jest jednak wyjątkiem a raczej częścią większej serii transakcji. Doniesienia o tym, że władze Syrii dławią  antyrządowe protesty za pomocą niemieckiego sprzętu telekomunikacyjnego, a także informacje o niemieckich fregatach i technologiach sprzedawanych Algierii, rodzą w samych Niemczech pytanie „na ile polityka obronna Merkel jest jeszcze przewidywalna?”

Różnica miedzy jej pragmatycznym i odważnym kursem a wyważoną polityką obronną poprzednich kanclerzy jest tak wyraźna, że to sami Niemcy formułują określenie „doktryna Merkel”. Zakłada ona podporządkowanie aktywności niemieckiej polityki wyłącznie interesom ekonomicznym i geopolitycznym, bez oglądania się na prawa człowieka, wartości demokratyczne czy też ograniczenia, jakie nakłada na Niemcy ich historia.

Silna opozycja wobec takiego zwrotu w polityce zbrojeniowej – i, co za tym idzie, zagranicznej – znajduje się w samych Niemczech. Jednoczy ona zarówno polityków partii liberalnej, z Guido Westerwelle’m na czele; CDU – tu widoczny jest sprzeciw Eriki Steinbah – zielonych i oczywiście socjalistów. Niczym mantra pojawia się w tej opozycji pogląd, że zbrojenie autorytarnych reżimów, może doprowadzić do tego, że np. arabska wiosna zostanie „rozjechana przez niemieckie czołgi” i „Niemcy znów staną po złej stronie historii”.

Jeszcze ciekawsze wydawać się może fakt, że transakcje sprzedaży uzbrojenia do krajów arabskich są konsultowane z… Izraelem. Temu państwu, jak również USA, niemiecka polityka zbrojeniowa na Bliskim Wschodzie jest aktualnie na rękę, gdyż zbrojeni są w ten sposób lokalni przeciwnicy Iranu.

Z polskiego punktu widzenia idea prymatu interesów Niemiec nad prawami człowieka, wartościami demokratycznymi bądź europejską solidarnością nie jest czymś nowym. Jak inaczej można opisać współpracę Niemiec z putinowską Rosją i to w tak kluczowych dziedzinach jak zbrojenia czy energetyka? Wydaje się jednak, że nadchodzą czasy, w których demokratyczne sentymenty, czy zimnowojenne ograniczenia nie będą już nawet argumentem w rozmowie.


Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat