Adamowicz w prokuraturze. Co tak bardzo zdenerwowało prezydenta Gdańska?

Edyta Nowicka/niezalezna.pl

Żyjemy w tak nienormalnych czasach. Polska stała się tak dziwnym krajem, niezrozumiałym przez samych Polaków. (...) My się wstydzimy po ludzku. Gdańsk za całą Polskę nie będzie świecił oczyma - mówił dzisiaj prezydent Gdańska Paweł Adamowicz po przesłuchaniu w prokuraturze. Co tak bardzo zdenerwowało pana prezydenta?

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został dzisiaj przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku, która prowadzi postępowanie w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę Muzeum II Wojny Światowej złożonym przez dyrektora tej placówki. Chodzi o aneks rozwiązujący współpracę miasta z Muzeum II Wojny Światowej (MIIWŚ) podpisany tuż przed zmianą na stanowisku szefa.

O sprawie jako pierwszy poinformował w ubiegłym tygodniu portal niezalezna.pl pisząc, że były dyrektor MIIWŚ prof. Paweł Machcewicz nie stawił się na przesłuchanie w prokuraturze.

CZYTAJ WIĘCEJ: CBA zajęło się wystawą na Westerplatte. Badają umowę, a reakcja Adamowicza pełna emocji

Prezydent Gdańska po przesłuchaniu w charakterze świadka wyjaśnił dziennikarzom dlaczego zerwał umowę z Muzeum II Wojny Światowej.

Umowę tę podpisywałem z MIIWŚ pod przewodnictwem prof. Machcewicza. Z chwilą połączenia fikcyjnego Muzeum Westerplatte i Pola Bitwy 1939 z Muzeum II Wojny Światowej Machcewicza, przestało istnieć to Muzeum, z którym ja podpisywałem tę umowę. Powstał całkiem nowy byt prawny. Moje rozwiązanie tej umowy o współpracy było podyktowane tym, że nie wiedziałem wtedy, jaki układ programowy, personalny będzie kierować nowym MIIWŚ

 - przyznał prezydent Gdańska.

Adamowicz potwierdził dziennikarzom, że aneks rozwiązujący umowę był podpisany przez niego w Urzędzie Miasta, a były dyrektor MIIWŚ prof. Machcewicz podpisał go w siedzibie Muzeum.

Aneks rozwiązujący ramową umowę o współpracy był podpisany z inicjatywy nas obydwu

- przyznał.

Uzasadniając zerwanie umowy z MIIWŚ prezydent Gdańska powiedział, że kierował się intuicją

Moja intuicja się potwierdziła, bo obecny dubler Muzeum ani razu nie złożył prezydentowi wizyty, nie przedstawił żadnego programu działania. Rozmawia poprzez prokuraturę, poprzez donosy, poprzez media, co niedobrze wróży merytorycznej działalności tego muzeum

- zaatakował Adamowicz.

Prezydent Gdańska w swoim stylu zaatakował również funkcjonariuszy publicznych oraz skomentował sobotni Marsz Niepodległości w Warszawie. 

Żyjemy w tak nienormalnych czasach. Polska stała się tak dziwnym krajem, niezrozumiałym przez samych Polaków. Ciągle jestem pytany przez gości z zagranicy "Co się u was dzieje?". Co to za hasła faszystowskie są wznoszone. Jakieś rasistowskie, ostatnio 11 listopada w Warszawie. My się wstydzimy po ludzku. Na szczęście Gdańsk jest wolny od faszyzmu i rasizmu. U nas jest trochę inaczej, ale niestety Gdańsk za całą Polskę nie będzie świecił oczyma. Tacy prezydenci jak ja jesteśmy przedmiotem inwigilacji ze strony służb policji politycznej typu CBA, ABW. Nadzwyczaj interesują się nami prokuratorzy. Mam nadzieję, że jest to epizod w najnowszej historii Polski

 - stwierdził prezydent Adamowicz.

Do wypowiedzi prezydenta Gdańska odniósł się na specjalnie zwołanej konferencji Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej dr Karol Nawrocki.

Jesteśmy w posiadaniu korespondencji między jeszcze Muzeum Westerplatte a prezydentem miasta Gdańska i urzędem miejskim, w którym pan prezydent jasno nie życzy sobie żadnych sugestii. Wstrzymuje wszelkie inicjatywy - raz scalania gruntu, dwa opieki nad Mewim Szańcem. To pismo i ta sprawa, o której mówimy, jest wierzchołkiem góry lądowej

- powiedział Dyrektor MIIWŚ dr Karol Nawrocki, komentując obraźliwe wypowiedzi prezydenta Gdańska tuż po przesłuchaniu go w prokuraturze w Gdańsku.

Od samego początku jeszcze w czasie Muzeum Westerplatte pan prezydent bombardował wszystkie inicjatywy muzeum Westerplatte - po połączeniu obu muzeów tak potrzebnym, aby bardzo ważne miejsce w polskiej historii zyskało poziom i skale, na którą zasługuje. Urząd Miasta i pan prezydent nie szanowali decyzji konstytucyjnego ministra. Mamy pisma pokazujące, że dla pana prezydenta MIIWŚ ze swoim oddziałem na Westerplatte nie jest partnerem do dyskusji. Czyli nie uznawał decyzji konstytucyjnego ministra. Na to nałożyła się oczywiście kwestia zerwania porozumienia o współpracy.

- dodał dr Karol Nawrocki.

Obecny dyrektor placówki uważa, że zachowanie jego poprzednika było skandaliczne.

Nie pan, panie prezydencie jest tutaj przedmiotem naszego zainteresowania, mówię to jako dyrektor MIIWŚ w Gdańsku, ale zupełnie skandaliczne zachowanie mojego poprzednika, który podpisał się pod zerwaniem porozumienia o współpracy miedzy Muzeum a miastem, działając na szkodę jednostki, której przestawał być dyrektorem. Wobec tego zachowanie prof. Pawła Machcewicza pokazuje "muzeum to ja", a nic po sobie nie zamierzał zostawić

- skomentował obecny szef Muzeum II Wojny Światowej.

Dr Karol Nawrocki wymieniał szkody, na jakie poprzednia dyrekcja naraziła placówkę rozwiązując umowę o współpracy

Znając skalę złośliwości pana prezydenta nie budzi mojego zdziwienia, że podpisał się pod tym, ale podpis prof. Machcewicza to jest rzecz skandaliczna i nie powinna mieć miejsca. To porozumienie było punktem odniesienia w wielu kontaktach miedzy muzeum a miastem. Przecież to muzeum jest w mieście Gdańsku. Ja bym nigdy nie podpisał zerwania porozumienia o współpracy. To jest szereg kwestii melioracyjnych, szereg kwestii współpracy z Zarządem Dróg i Zieleni, a ponadto wystawa, która kosztowała 1 mln złotych, wydanych z ze skarbu państwa, wydanych z budżetu tego muzeum stoi na Westerplatte. Wobec tego ewentualnych szkód jest sporo

- powiedział dr Nawrocki.

Chcielibyśmy Westerplatte doprowadzić do poziomu, na który to miejsce zasługuje

- dodał informując o planach MIIWŚ.

Zwracam się o to, aby prezydent oddał MIIWS w Gdańsku działki, które należą do skarbu państwa, a są w zarządzie miasta. I wtedy panie prezydencie, po 45 latach komunizmu w Polsce i 27 latach III RP, na Westerplatte stanie to, na co czeka cała Polska. Wciąganie Westerplatte w takie polityczne gierki i utrzymywanie się pana prezydenta na powierzchni jest niegodne. Próbkę tego mieliśmy też 1 września 2017 r. gdy zobaczyliśmy, czym jest dla pana prezydenta Westerplatte

- powiedział.

Czytaj też: Skandal na Westerplatte! Adamowicz wyłączył mikrofony podczas apelu poległych

Po siedmiu pismach, z których tylko jedno zostało pozytywnie rozpatrzone, po zachowaniu pana prezydenta 1 września widzimy, jakie są jego intencje. To są intencje politycznego rozgrywania kwestii Westerplatte, miejsca świętego w polskiej historii

- dodał dr Nawrocki.

Mój poprzednik dyrektor prof. Paweł Machcewicz w momencie składania swojej funkcji w imieniu Muzeum podpisał zerwanie porozumienia o współpracy. To jest działanie na szkodę jednostki, której jest się dyrektorem. To jest działanie pokazujące małostkowość zagrywek poprzedniej dyrekcji, tego, czym dla nich jest MIIWŚ w Gdańsku, czym dla nich jest Westerplatte. Naprawdę pan prezydent w aspekcie zerwania tego porozumienia mnie nie interesuje. Mojego podpisu pod takim dokumentem byście nie zobaczyli

- powiedział dr Karol Nawrocki. 

Wzywam do kompromisu w sprawie Westerplatte, wokół tego świętego miejsca. Pan prezydent kłamie, mówiąc, że nie wysyłaliśmy pism. Po 6 kwietnia 2016 r. przez urząd miasta byliśmy traktowani nie jako państwowa instytucja kultury, ale jakiś byt chwilowy, byt, który nie powinien znaleźć się na kulturalnej mapie Polski. Jesteśmy państwową instytucją kultury tylko z oddziałem Westerplatte. Oczywiście plan na Westerplatte jest. Podnosiliśmy go publicznie. Jest cała koncepcja funkcjonowania MIIWS w Gdańsku. Takie przepychanie się polityczne i wykorzystywanie Westerplatte do utrzymania się na politycznej powierzchni jest odrażające

- stwierdził Dyrektor MIIWŚ.

Problem jest w uznaniu przez pana prezydenta legalności państwowej instytucji kultury MIIWŚ w Gdańsku z oddziałem Westerplatte. Jeśli nam się chce wmówić, że my nie zasługujemy na oficjalny kontakt, bo my nie istniejemy tak naprawdę, to jest to zarzewie całego konfliktu. Panie prezydencie, czas uszanować wolę konstytucyjnego ministra i dyrektora MIIWS w Gdańsku

- dodał dr Nawrocki.

Przykro, że prezydent półmilionowego miasta kogoś, kto wykorzystując legalną drogę zgłaszania możliwości popełnienia przestępstwa w demokratycznym kraju nazywa donosicielem. To jest poziom, do którego nie będę się zniżał

- skomentował ataki prezydenta Gdańska, dr Karol Nawrocki.

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Polska kolacja” we włoskiej restauracji. „Ozdobą”menu jest drut kolczasty. Płużański: To wymyślił jakiś szaleniec albo idiota

/ Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

– To jakieś nieporozumienie i skandal, żeby z okazji tak tragicznego i tak podniosłego dnia, jakim jest Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu podnosić takie hasła restauracyjne, łącząc to jeszcze z kolczastymi drutami obozowymi. Brak słów, żeby to skomentować. To wymyślił jakiś szaleniec albo idiota, bądź jest w tym zakamuflowany cel polityczny – powiedział portalowi niezalezna.pl Tadeusz Płużański, historyk, szef publicystyki TVP Info, komentując skandal we włoskiej restauracji.

Redakcja polonijnego pisma "Nasz Świat" we Włoszech zaprotestowała przeciwko inicjatywie restauracji w Bolonii, która w związku z Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu 27 stycznia zaprasza na "polską kolację". Na jej menu widnieje drut kolczasty. Protestują także mieszkający we Włoszech Polacy.

"W Dniu Pamięci - polskie menu" - tak lokal bolońskiego stowarzyszenia Centro Natura reklamuje swoją ofertę przygotowaną na sobotę. Na zaproszeniu widnieje zdjęcie z obozu zagłady z drutem kolczastym i różą. Redakcja dwutygodnika dla Polaków "Nasz Świat" postanowiła interweniować u organizatorów kolacji w związku z falą protestów, jakie zamieścili Polacy na portalach społecznościowych. 

Zadzwoniliśmy do restauracji, próbowaliśmy wytłumaczyć, że uważamy tę inicjatywę za niewłaściwą i nie na miejscu, ale organizator nie dał się przekonać i dodał, że nie zmieni planów, bo wszystko jest już gotowe – tłumaczyła PAP redaktor gazety.

O komentarz w tej skandalicznej sprawie portal Niezależna.pl poprosił Tadeusza Płużańskiego, historyka, szefa publicystyki TVP Info. W jego ocenie "to jakieś nieporozumienie i skandal, żeby z okazji tak tragicznego i tak podniosłego dnia podnosić takie hasła restauracyjne, łącząc to jeszcze z kolczastymi drutami obozowymi".

Brak słów, żeby to skomentować. To wymyślił jakiś szaleniec albo idiota, bądź jest w tym zakamuflowany cel polityczny – dodał.

Zdaniem Tadeusza Płużańskiego "każdy Polak powinien pamiętać o tym, że 27 stycznia – z jednej strony – powinniśmy obchodzić Dzień Ofiar Holokaustu, ale z drugiej – rozszerzając – pamiętać też o Polakach, a nie tylko Żydach, bo w Auschwitz dokonał się również Holokaust Polaków".

Pamiętajmy o tym, że był to obóz stworzony dla Polaków, stworzony po to, żeby przede wszystkim wybić polską inteligencję. Musimy pamiętać o rotmistrzu Pileckim, bez którego nie możemy mówić o Auschwitz – podkreślił.

Historyk przypomniał, że "rotmistrz Pilecki chciał wyzwolić ten obóz z rąk niemieckich".

Po to poszedł do Auschwitz, po to był tam 2,5 roku, żeby zorganizować tam świetnie działającą konspirację obozową, która miała wywołać zbrojne powstanie w obozie. Nie było mu to dane, ale nie wolno o nim zapominać, bo nie ma wyzwolenia Auschwitz bez rotmistrza Pileckiego. To, co zrobili sowieci,  to w pewnym sensie wyzwolenie obozu, ale trzeba też pamiętać o tym, że ta akcja byłaby zupełnie inna w momencie, gdyby ten obóz był pełen więźniów. 27 stycznia 1945 roku większości więźniów już w nim nie było, zostali wyprowadzeni przez Niemców, w strasznych "marszach śmierci", zostali tylko nieliczni, a poza tym Niemcy się bronili. Trudno więc mówić o wyzwoleniu, a raczej o wkroczeniu sowietów do – w dużej mierze – pustego obozu – wskazał.

Tadeusz Płużański zaznaczył, że "tak naprawdę tym, kto chciał wyzwolić ten obóz, był rotmistrz Witold Pilecki, a nie sowieci".

To rotmistrz Pilecki poświęcił temu kawał życia i była to jego najbardziej bohaterska misja, o której musi się wreszcie dowiedzieć świat. Przypomnę, że pod rządami Platformy Obywatelskiej nie było to możliwe, bo wtedy władze państwowe, razem z dyrekcją Muzeum w Auschwitz, zupełnie pomięły rotmistrza Pileckiego i nie zaprosiły jego dzieci. Zaprosiły za to wnuka komendanta obozu, Rudolfa Hoessa. To był niewyobrażalny skandal – przypomniał.

Dzisiaj, to jest mój apel do prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, żeby wygłaszając swoje przemówienia, nie zapomnieli o rotmistrzu Pileckim tylko – korzystając z okazji – bo są tam reprezentanci całego świata, żeby świat wreszcie dowiedział się prawdy o tym obozie – że ginęli w nim Żydzi, Polacy, ale, że był też ktoś taki, jak Witold Pilecki, niezwykły polski bohater, który jest naszą ikoną. Musimy o tym pamiętać i to jest też obowiązek polskich władz – zakończył Tadeusz Płużański.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl