Amerykańska prasa: rosyjscy agenci próbują zastraszać żołnierzy wschodniej flanki NATO

/ pixabay.com

  

- Rosja otworzyła nowy front napięć z NATO - alarmuje jedna z najbardziej znanych amerykańskich gazet "Wall Street Journal". Rosyjscy agenci przechwytują smartfony żołnierzy, którzy w tym roku trafili na wschodnią fankę NATO, by kraść poufne informacje i dane wojskowych. Później próbują ich zastraszać.

Według ustaleń wojskowych z Sojuszu Północnoatlantyckiego Rosja przeprowadziła akcję w celu pozyskania informacji operacyjnych. Rosyjscy agenci mieli przechwytywać telefony żołnierzy przy użyciu przenośnych anten lub dronów. Ze smartfonów znikały poufne dane, a także śledzono lokalizacje wojskowych. 

Latem tego roku iPhone płk. Christophera L’Heureux, dowódcy bazy NATO w Polsce, został skradziony, gdy ten wracał z poligonu. Potwierdzono, że użytkownik posługujący się rosyjskim adresem IP próbował złamać zabezpieczenia telefonu. Namierzenie urządzenia ujawniło, że posługuje się nim osoba znajdująca się w centrum Moskwy. Pułkownik był przekonany, że już od dłuższego czasu ktoś śledził jego lokalizację. 

Jak podaje "Wall Street Journal", chodziło nie tylko o pułkownika L’Heureux, ale o sześciu innych żołnierzy. Hakerzy uzyskali dostęp do ich smartfonów, włamali się na konta facebookowe i próbowali zastraszać.

Do jednego z żołnierzy na Łotwie podszedł nieznany mężczyzna i zaczął wymieniać szczegóły z życia wojskowego. Podobna sytuacja miała miejsce w polskim pociągu, gdzie próbowano zastraszyć amerykańskiego żołnierza.

Wojskowi Sojuszu Północnoatlantyckiego nie mają wątpliwości, że byli to rosyjscy agenci. Prawdopodobnie w ten sposób Rosja próbuje monitorować liczbę oddziałów w nowych bazach NATO.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Wall Street Journal, wprost.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

To się na pewno nie uda! Wiceszef MSZ o tym, co tak naprawdę pokazał miniszczyt UE

/ FLICKR/Andrew Gustar/CC BY-ND 2.0

  

"Przebieg miniszczytu UE wskazuje, że narzucenie państwom członkowskim Unii przymusowej relokacji uchodźców się nie powiedzie" – twierdzi wiceminister spraw zagranicznych ds. europejskich, Konrad Szymański. Zdaniem wiceszefa MSZ "obniżanie frekwencji na miniszczycie było w interesie państw przeciwnych relokacji".

Konrad Szymański proszony przez PAP o ocenę miniszczytu podkreślił, że zwołanie go to próba wykorzystania przez Komisję Europejską wewnętrznych problemów w Niemczech i we Włoszech do tego, by zająć "centralne miejsce w formowaniu kompromisu ws. migracji" i "jeszcze raz ożywić swoją własną agendę w tej sprawie, która była wielokrotnie przez nas odrzucana".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Szczyt ratowania Angeli Merkel. Albo imigranci, albo sankcje

Zdaniem wiceministra przebieg miniszczytu wskazuje na to, że narzucenie państwom członkowskim przymusowej relokacji uchodźców się nie powiedzie.

Z tym powinni pogodzić się wszyscy ci, którzy są przywiązani do tego pomysłu – podkreślił wiceszef MSZ.

Zaznaczył jednocześnie, że Polska jest otwarta na kompromis w tej sprawie i ma własną wersję tego kompromisu, która "zakłada daleko idące zaangażowanie Polski i wszystkich krajów regionu we wszystkie elementy działania wspólnego na granicy zewnętrznej UE, z daleko idącymi możliwościami, a także poza tymi granicami".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kto rozsadza Europę? Wiceminister wprost wskazuje na dwa nazwiska

Oczekujemy tylko i wyłącznie odrzucenia mechanizmu relokacji. Wydaje się, że jest to umiarkowane stanowisko, które wytycza drogę do wspólnych działań Unii, które nie byłyby działaniami kosmetycznymi, byłyby działaniami zdecydowanymi i efektywnymi. Tylko od naszych partnerów zależy, czy będziemy mogli się na tym gruncie porozumieć, czy nie. Natomiast jest zupełnie jasne, że Polska nie widzi żadnego sensu, aby zastanawiać się dalej nad tym, w jaki sposób uformować mechanizm relokacji, ponieważ on jest nieskuteczny, nie działa i my się po prostu na niego nie zgadzamy – mówił wiceszef MSZ.

Konrad Szymański ocenił, że sukcesem polskiego rządu jest w tym kontekście umocnienie jedności grupy tych państw, które nie są zainteresowane relokacją, a także fakt, że dokument koncepcyjny przygotowany przez Komisję przed wczorajszym miniszczytem nie stał się ostatecznie punktem odniesienia dla jego obrad.

Obniżanie frekwencji na tym spotkaniu było w najlepszym interesie wszystkich tych państw, które mają zdanie przeciwne, które sprzeciwiają się relokacji - i to się udało – dodał.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Czy Niemcy przyszli po rozum do głowy w sprawie migracji? Pojawił się wątek „niszczenia Europy”

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl