Dzika reprywatyzacja w stolicy. Poseł ujawnia kulisy afery. Skala złodziejstwa porażająca

Skitterphoto (pixabay)

redakcja

Kontakt z autorem

Według posła PiS Jana Mosińskiego tzw. dzika reprywatyzacja dotyczy 4 tys. decyzji na szkodę 50 tysięcy mieszkańców Warszawy.

Ta skala złodziejstwa i pogardy tego, który kupował, w stosunku do sprzedającego jest porażająca. Szacujemy, że chciano uwłaszczyć się na majątku wartym kilka miliardów złotych

- powiedział dziś na konferencji prasowej w Kaliszu członek komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Jan Mosiński.

Według posła w tzw. dzikiej reprywatyzacji uczestniczyli politycy, biznesmeni, oficerowie Ludowego Wojska Polskiego, służb WSI i rosyjskich służb bezpieczeństwa.

Poseł odniósł się do sprawy kamienicy przy ul. Poznańskiej 14 w Warszawie, którą komisja zajmie się podczas środowej rozprawy.

Okazało się, że Marek N. i Janusz P. zmuszali lokatorów do opuszczania mieszkań poprzez wybijanie szyb w oknach i zakaz montowania nowych, odcinanie dopływu wody i podnoszenie czynszu o kilkaset procent. Chcę zorganizować konferencję prasową z udziałem tych mieszkańców, żeby opowiedzieli, co przeżyli

- powiedział parlamentarzysta.

Zdaniem Mosińskiego za każdą decyzją kryje się dramat ludzi i tych, którzy mieli prawa do spadku, a sprzedali je za "śmieszne kwoty".

Ktoś sprzedał prawo do lokalu w kamienicy za 50 zł za metr kwadratowy, gdy tymczasem cena wynosiła 8 tys. Śledząc akta widać jak na dłoni historie wielu rodzin żydowskich, wymordowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej czy też przez komunistów na Syberii. Oto pojawia się ostatni żyjący spadkobierca z 13-osobowej rodziny żydowskiej, którego grupa cwaniaków oszukała płacąc śmieszne pieniądze

- opowiadał poseł.

Jak podkreślał, nieruchomości były nabywane za rażąco niską cenę.

Wartość roszczenia wyceniano na 200 tysięcy złotych, podczas gdy nieruchomość była warta kilkanaście milionów złotych. W innym przypadku nabywca zapłacił 4 mln zł, a po 10 dniach zbywał ją za 14 mln zł

- wyliczał Mosiński.

W niektórych przypadkach zmieniano plany zagospodarowania przestrzennego.

W przypadku Chmielnej 70 obowiązywała decyzja, że zabudowa nie może być wyższa niż 30 metrów. Kiedy handlarze roszczeń nabyli tę nieruchomość, nagle zmieniono plany, w wyniku czego można było budować obiekty o wysokości 200 metrów

- powiedział poseł.

Parlamentarzysta przypomniał, że dzięki decyzji komisji weryfikacyjnej zwrócono już Skarbowi Państwa - unieważniając decyzje prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - trzy adresy, tj. Twarda 8 i 10, Chmielna 70 i Sienna 29, "co daje w cenach wolnorynkowych kwotę około 400 mln złotych".

Mosiński twierdzi, że proceder dotyczy około 4 tys. decyzji na szkodę 50 tysięcy mieszkańców Warszawy. Przypomniał, że prezydent Warszawy uchyla się od stawiennictwa przed komisją twierdząc, że nie jest stroną postępowania.

Czytaj też: HGW kpi sobie z warszawiaków. Nie stawia się na wezwanie komisji i nie zamierza płacić kar

To jest kpina z prawa

- ocenił Mosiński i podkreślił, że za nakładane na Gronkiewicz-Waltz kary za niestawiennictwo przed komisją płacą wszyscy warszawiacy.

W budżecie miasta na pokrycie kosztów wynajmowania kancelarii prawniczej zabezpieczono 200 tysięcy złotych

- dodał Jan Mosiński.

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji od początków czerwca br. bada zgodność z prawem decyzji administracyjnych ws. reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. W środę odbędzie się rozprawa komisji poświęcona reprywatyzacji nieruchomości położonej przy ulicy Poznańskiej 14. Jako świadkowie zostali wezwani na rozprawę mieszkańcy kamienicy działający w stowarzyszeniu Poznańska 14.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
USA: Polonia pamięta o ks. Popiełuszce

USA: Polonia pamięta o ks. Popiełuszce

Wypadek przy budowie warszawskiego metra.…

Wypadek przy budowie warszawskiego metra.…

Kompromitujący błąd sędziego. Konieczny…

Kompromitujący błąd sędziego. Konieczny…

5 lat temu zmarł Przemysław Gintrowski -…

5 lat temu zmarł Przemysław Gintrowski -…

Papież: trochę się bałem dziennikarzy

Papież: trochę się bałem dziennikarzy

USA: Polonia pamięta o ks. Popiełuszce

domena publiczna/wikipedia

Pamięci księdza Jerzego Popiełuszki poświęcono "II Przystanek Historia Nowy Jork" w polskim konsulacie w tym mieście. "Zdawałoby się im, że go unicestwili, a to on przeszedł do nieśmiertelności" - mówiła na spotkaniu dr Katarzyna Maniewska z IPN.

"Przystanek Historia Nowy Jork" to wspólny projekt polonijnego Stowarzyszenia Pamięć i Instytutu Pamięci Narodowej. Obejmuje cykl spotkań społeczności polsko-amerykańskiej z edukatorami i archiwistami IPN.

O bohaterskiej postawie i życiu księdza Popiełuszki, a także działalności, strukturze oraz materiałach, jakimi dysponują ich instytucje opowiadali: dr Maniewska, która jest główną specjalistką w Delegaturze IPN w Bydgoszczy, główny specjalista w Archiwum IPN w Warszawie dr Franciszek Dąbrowski i starszy archiwista w Archiwum IPN w Warszawie Krzysztof Wojda.

Eksperci przypomnieli życie Popiełuszki od czasów dzieciństwa poprzez studia w seminarium duchownym po pracę kapłańską. Skupili się na jego związkach z Solidarnością, mszach za ojczyznę, a także szlachetnym wsparciu dla wielu ludzi, w tym nawet tych, którzy stali po drugiej stronie barykady.

Wskazywali na brutalne represje i prowokacje, które spotykały duchownego ze strony SB, a także terroryzm medialny. Opowiadali o niezwykłym okrucieństwie, z jakim został zamordowany. Pośród dokumentów, które prezentowali, były zdjęcia, szkice sytuacyjne, protokoły oraz materiały ze śledztwa po zamordowaniu księdza Popiełuszki i procesu zabójców.

Wykładom towarzyszyła wystawa o kapelanie Solidarności, którą wcześniej prezentowano w Sejmie RP. Na ekspozycję składa się 14 paneli z fotografiami i opisami najważniejszych wydarzeń z życia i misji księdza Jerzego. "Zdawałoby się im, że go unicestwili, a to on przeszedł do nieśmiertelności" – mówiła na spotkaniu Maniewska, przywołując tytuł wystawy, której jest autorką.

"Przystanki Historia" poza granicami kraju, które organizuje Instytut Pamięci Narodowej, przywracają pamięć, promują polską historię, ale też mają znaczenie współpracy organicznej wśród Polonii. Są wyrazem łączności z Polakami mieszkającymi z dala od kraju i siłą rzeczy także od historii – powiedziała przedstawicielka IPN.

Dodała, że historia jest wspólną tożsamością, miejscem spotkań Polonii i jednoczenia wokół bardzo trudnych, dramatycznych, ale też bardzo bogatych dziejów Polski.

"Dla mnie jest bardzo piękne i wzruszające, że Polacy mieszkając setki kilometrów od miejsca, gdzie ksiądz Jerzy nauczał i głosił Słowo Boże, ale też gdzie działał na rzecz wolnej i sprawiedliwej Polski, gdzie zmarł, bo tak tragicznie się jego losy ułożyły, przychodzą i chcą o tym słuchać. Jest to dla nich ważne. (...) Znaczy to, że niezależnie od tego gdzie żyjemy, historia nas łączy, spaja i pozwala trwać przez wieki" – oceniła Maniewska.

Prezes Stowarzyszenia Pamięć Grzegorz Tymiński mówił, że wspólny projekt ma celu budzenie i popularyzowanie w środowisku polonijnym świadomości historycznej. Stowarzyszenie organizuje także warsztaty dla nauczycieli i zajęcia w polskich szkołach. "Chcemy w ten sposób pokoleniom Polaków mieszkających w USA przybliżać polską historię i budzić postawę patriotyczną. Pragniemy, aby także ci urodzeni w Ameryce, czuli się dumni ze swego pochodzenia" – dodał.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Wypadek przy budowie warszawskiego metra. Tragiczny finał poszukiwań operatora koparki

/ flickr.com/Lukas Plewnia/CC BY-SA 2.0

Wczoraj wieczorem doszło do wypadku na budowie drugiej linii metra w Warszawie. Operator koparki pracujący na głębokości około 15 metrów został przysypany ziemią. Niestety, mężczyzny nie udało się uratować.

Mężczyzny przysypanego zwałem ziemi poszukiwała specjalna grupa ratunkowa straży pożarnej. Choć strażacy dość szybko dotarli do zasypanego operatora koparki, to jednak 60-latek już nie żył.

Do wypadku doszło w pobliżu planowanej stacji Księcia Janusza na Woli. Sprawę wyjaśnia policja i prokuratura.

- To był nieszczęśliwy wypadek. Niestety, ale takie rzeczy mogą wydarzyć się na każdej budowie

- powiedział w rozmowie z portalem rmf24.pl Bartosz Sawicki, rzecznik wykonawcy odcinka drugiej linii metra.

Źródło: rmf24.pl, warszawa.naszemiasto.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl