Woodstock 2017: Zespół wściekły na Owsiaka. Awantura na scenie, koncert przerwano

Jerzy Owsiak / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

  

„Do fanów, którzy wczoraj byli na polskim festiwalu Woodstock. Nigdy nie doświadczyliśmy czegoś podobnego. Przerwanie naszego występu przez dyrektora festiwalu po tym, jak wszczął konflikt fizyczny, jest nie do przyjęcia” – czytamy w oświadczeniu szwedzkiej grupy Mando Diao, która uczestniczyła w czwartkowym koncercie festiwalu Jerzego Owsiaka.

Mando Diao miało zagrać na zakończenie wczorajszego nocnego koncertu na Woodstock 2017. Jednak zespół zdążył wykonać zaledwie pięć utworów i... występ przerwano, nie podając przyczyn.

Dziś sytuację wyjaśnili muzycy grupy, publikując oświadczenie. Wynika z niego, że w czasie koncertu doszło do konfliktu między zespołem a organizatorami. 

Do fanów, którzy wczoraj byli na polskim festiwalu Woodstock. Nigdy nie doświadczyliśmy czegoś podobnego. Przerwanie naszego występu przez dyrektora festiwalu po tym jak, wszczął konflikt fizyczny, jest nie do przyjęcia. Podzielamy przesłanie o pokoju, miłości i zrozumieniu, ale po tym, co się stało, możemy tylko powiedzieć, że to wszystko tylko show i ego, agresja i kontrola są jedynymi rzeczami, które przeważają w jego organizacji. Bawiliśmy się świetnie, czuliśmy wspaniałą energię, spotkaliśmy wspaniałych ludzi, i było tak dużo pozytywu podczas festiwalu, że trudno zrozumieć, że najwyższe kierownictwo festiwalu może tak się zachowywać. Nikt nie zaatakował członków naszego zespołu ani ekipy. Nikt. Jest nam szkoda ludzi, którzy byli rozczarowani. Tak się cieszyliśmy, że po tak długiej przerwie zagramy w Polsce i to było gorzkim rozczarowaniem. Oczekujemy że festiwal przeprosi za zachowanie również fanów, ponieważ my wszyscy zostaliśmy skrzywdzeni. Czekamy na powrót do Polski. Love

Do sprawy odnieśli się również organizatorzy Przystanku Woodstock. 

Drodzy fani muzyki! Jesteśmy zasmuceni tym wpisem, ponieważ sytuacja była zupełnie inna. Też czekaliśmy na koncert i jesteśmy bardzo rozczarowanii, że to w taki sposób się skończyło
– napisali m.in. w komentarzu pod oświadczeniem Mando Diao. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rosyjska Cerkiew oburzona zmianami

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/Espino Family/CC BY-SA 2.0

  

Rzecznik Patriarchatu Moskiewskiego Władimir Legojda oświadczył dzisiaj, że decyzje Soboru Zjednoczeniowego w Kijowie nie mają mocy kanonicznej, a jedynym zwierzchnikiem Cerkwi prawosławnej na Ukrainie pozostaje metropolita kijowski i całej Ukrainy Onufry.

Komentując decyzje Soboru Zjednoczeniowego, Legojda określił jego znaczenie kanoniczne jako "zerowe". Spotkanie to "zademonstrowało, że nie doszło do żadnego zjednoczenia" - ocenił.

"Metropolita Onufry był i pozostaje; na Ukrainie jest dziś jeden metropolita, tak jak powinno to być zgodnie z kanonami Cerkwi"

- oświadczył przedstawiciel rosyjskiej Cerkwi.

Ocenił, że przed patriarchą ekumenicznym Konstantynopola stoją teraz pytania, na które "trudno dać przekonywującą odpowiedź".

"Jak teraz patriarcha Bartłomiej będzie mógł wyjaśnić innym Cerkwiom lokalnym, skąd wziął się na Ukrainie jeszcze jeden metropolita kijowski, jaki jest jego status kanoniczny, jak oni będą współpracować z Cerkwią kanoniczną"

- pytał Legojda.

Rzecznik patriarchy moskiewskiego i Całej Rusi Cyryla, diakon Aleksandr Wołkow powiedział, że Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego (UPC PM), którą kieruje metropolita Onufry, będzie nadal działać po stworzeniu na Ukrainie nowej struktury cerkiewnej - autokefalicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego.

Komentując wybranie zwierzchnika tego nowego Kościoła na Soborze Zjednoczeniowym, o. Wołkow oświadczył, iż "raskolnicy wybrali raskolnika na nowego zwierzchnika".

Również na Białorusi tamtejsza Cerkiew prawosławna skrytykowała dzisiaj Sobór Zjednoczeniowy, a jej przedstawiciel Serhij Lepin określił autokefaliczny Ukraiński Kościół Prawosławny jako strukturę rozłamową. Oświadczył, ze kontakty z przedstawicielami tego Kościoła możliwe są jedynie na płaszczyźnie ogólnospołecznej.

Białoruska Cerkiew Prawosławna nie jest autokefalicznym Kościołem prawosławnym, lecz egzarchatem Cerkwi rosyjskiej.

Sobór Zjednoczeniowy ukraińskiego prawosławia, który obradował w Kijowie, zgromadził przedstawicieli nieuznawanych za kanoniczne dwóch Kościołów działających na Ukrainie: Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego oraz Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej. Uczestniczyli w nim także przedstawiciele kanonicznego Kościoła prawosławnego - Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Według Legojdy na soborze było dwóch hierarchów UPC PM, lecz zastrzegł on, że informacja ta wymaga jeszcze potwierdzenia.

Wcześniej UPC PM zakazała swym hierarchom udziału w soborze.

Sobór Zjednoczeniowy wybrał zwierzchnika nowego Kościoła - Epifaniusza, który - jak zapowiedziano - będzie nosił tytuł metropolity kijowskiego.

Sobór Zjednoczeniowy jest konsekwencją decyzji podjętej przez patriarchę Bartłomieja o wszczęciu procedury nadania autokefalii Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, co sprawi, iż będzie ona niezależna od Patriarchatu Moskiewskiego. Metropolita Epifaniusz ma otrzymać akt o autokefalii - tomos - 6 stycznia 2019 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl