- Raport jest rzeczowy i rzetelny, apolityczny, uczciwie i sprawiedliwie ukazujący przyczyny tragicznej smoleńskiej katastrofy. Dla ludzi rozsądku i dobrej woli - niezależnie od demagogicznych komentarzy części rosyjskich mediów i polityków PiS - został rozstrzygnięty wielomiesięczny spór: Jak to się stało? - napisał Michnik w swoim felietonie.
Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” wyraża zadowolenie z tego, że raport wyklucza tezy o zamachu i sztucznej mgle, stwierdza jednak, tego typu teorie będą się nadal pojawiały.
- Nie sądzę, by zwolennicy „religii smoleńskiej” przyjęli do wiadomości wiedzę, że nie było zamachu ani spisku Putina z Tuskiem. Fanatyzm jest schorzeniem specyficznym i długotrwałym - stwierdza Michnik.
Adam Michnik, podsumowując, stwierdza, że konkluzje płynące z raportu są „gorzkie i dla Polaków i dla Rosjan . Są jednak oparte na prawdzie”.
Przypomnijmy, że 15 lipca 2010 r. "Gazeta Wyborcza" pisała: „Nasz informator uczestniczący w pracach rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) mówił, że o 8:16 czasu warszawskiego, czyli 25 minut przed katastrofą, Protasiuk powiedział: «Jeśli nie wyląduję, będę miał przechlapane (przewalone)». Inna osoba, która doskonale zna przebieg wyjaśniania katastrofy, ostrzegała jednak, że nie jest pewne, czy zdanie to wypowiada Protasiuk. Pada ono mniej więcej wtedy, gdy do kokpitu po raz pierwszy miał wejść gen. Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych. Nie wiemy, czy z własnej woli, czy też wysłany do pilotów, którzy już wiedzieli, że pogoda w Smoleńsku jest fatalna. Zgodnie z procedurą piloci musieli powiadomić o mgle dysponenta lotu, czyli Kancelarię Prezydenta. [...] Czy Protasiuk mógł się bać nieprzyjemności, gdyby w Smoleńsku nie wylądował? W 2008 r. był drugim pilotem, gdy prezydent Kaczyński w trakcie wojny gruzińsko-rosyjskiej nakazał jego koledze lecieć wprost do Tbilisi, a nie - jak planowano - do Gandży w Azerbejdżanie”.