Happening przed wrocławską Halą Stulecia zorganizowała Akcja Alternatywna „Naszość” i członkowie klubu „Gazety Polskiej”. Wśród około setki demonstrantów pojawiła się kremlowska caryca, w którą wcieliła się Urszula Radziszewska, dziennikarka „Gazety Polskiej”. A także marynarz z okrętu Kursk – tę rolę odegrał Samuel Pereira, rzecznik Solidarnych 2010.
Inni próbowali rozwinąć transparenty m.in. z portretami Komorowskiego, Sikorskiego i Michnika oraz hasłami „Gazeta Wyborcza kłamie do BULU” czy „Nie odpieprzymy się od generała”. Policjanci nie pozwolili jednak na ich rozwinięcie.
Demonstranci próbowali wejść do Centrum Konferencyjnego, aby wręczyć przygotowane prezenty, ale ponownie interweniowała policja. Nikomu nie pozwolono wejść do środka. Doszło do przepychanek. Lekko poturbowany został Samuel Pereira.
Po zakończeniu demonstracji grupka 14 osób (dopiero od 15 wymagane jest pozwolenie na zgromadzenie) stanęła na przystanku i tam rozwinęli transparenty. Wszyscy zostali wylegitymowani.