Prokuratorom IPN grożą „nieznani sprawcy”

  

Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej prowadzący śledztwa ws. morderstw księży w okresie PRL mogą być w niebezpieczeństwie. Ostatnio miały miejsce przypadki, które mogą świadczyć nawet o poważnym zagrożeniu życia prokuratorów.

Z informacji „Naszego Dziennika” wynika, że sprawa dotyczy prokuratora z warszawskiego pionu śledczego IPN, który prowadzi śledztwo w sprawie działania tzw. związku przestępczego w komunistycznym MSW, którego członkowie mieli dokonywać zabójstw działaczy opozycyjnych oraz duchownych. Zespół prokuratorów badający tę sprawę bardzo szczegółowo zajmuje się wątkiem śmierci ks. Stanisława Suchowolca.

„Nasz Dziennik” ujawnia, że w ostatnim czasie dwukrotnie doszło do sytuacji niebezpiecznych, mogących zagrażać życiu prokuratora prowadzącego śledztwo. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa trafiło już do prokuratury.

Żaden z prokuratorów IPN nie chce oficjalnie komentować różnych przypadków, z którymi spotykali się pracownicy Instytutu, a które mogły być efektem działań „nieznanych sprawców”. O licznych próbach prowokacji i zastraszania pracowników IPN mówi prof. Jan Żaryn.

- Moim zdaniem, to były różnego rodzaju prowokacje, które miały za zadanie mnie skompromitować, tak przynajmniej to odczuwałem. To są rzeczy nie do udowodnienia. To zdarzyło się w okresie, kiedy byłem dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN i doradcą prezesa Janusza Kurtyki, przy czym być może byłem zbyt wyczulony, ale wydaje mi się, że niektóre z tych zakodowanych w pamięci spotkań miały właśnie charakter prowokacji – tłumaczy prof. Żaryn.

Jako jeden z przykładów prób zastraszenia pracowników IPN, prof. Żaryn podaje zdarzenia, które miały miejsce w trakcie przygotowywania cyklu wystaw „Twarze bezpieki”.

- One były realizowane przez naszych pracowników - Biura Edukacji Publicznej i oddziałowych biur edukacji publicznej. Szczególnie, o ile pamiętam, w Łodzi pracownicy otrzymywali takie telefony, które można zakwalifikować jako próbę zastraszania. Natomiast każdej z tych wystaw towarzyszyła działalność nieznanych osób, które nocą próbowali te wystawy niszczyć. Zatem można to potraktować jako cichą działalność niegdysiejszych nieznanych sprawców. Choć oczywiście są to rzeczy nie do udowodnienia – wyjaśnia prof. Żaryn.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl