Warszawskie Docelowo - kluborestauracja dla ludzi z wartościami. WYWIAD

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

Docelowo to funkcjonująca od kilku miesięcy przy ul. Marszałkowskiej 35/50 kluborestauracja reklamująca się jako lokal chrześcijański. O tym, czym wyróżnia się na tle innych stołecznych jadłodajni i dlaczego warto tam zajrzeć opowiada Michał Guzek, menedżer Docelowa.

Hasłem, które Wam przyświeca jest „Przez żołądek do Pana Boga”. Ewangelizacja przez kuchnię to niebanalny pomysł.

Jedzenie jest elementem, które łączy. Wartości, które wyznajemy chcemy przekazywać przy okazji dobrego jedzenia. Widać je w grafikach, książkach, które stoją na półkach, muzyce, w innych ludziach czy organizowanych spotkaniach. Mamy nadzieję, że ludzie którzy trafią do Docelowa będą mieli szansę doświadczyć dobra, które prowadzi do Boga.



A jak narodził się sam pomysł na chrześcijańską kluborestaurację w centrum Warszawy? Spytam trochę przekornie – to chrześcijanie nie mogą pić kawy w sieciówkach? Po co od razu specjalnie przeznaczone im miejsce? 
Od kilku lat słyszeliśmy od wielu ludzi, że jest potrzeba takiego miejsca. My również mieliśmy podobne pragnienia. Brakowało w centrum miasta restauracji, w której można byłoby spokojnie spotkać się, zjeść coś dobrego, ale co najważniejsze, napić się kawy przy muzyce chrześcijańskiej czy wydarzeniu, które będzie ewangelizowało, formowało czy pogłębiało wiedzę o świecie czy Polsce.

No właśnie – Docelowo to nie tylko dobra kuchnia i uduchowione wnętrze – jako menedżer ds. kulturalnych zajmuje się pan licznymi eventami, które odbywają się w kluborestauracji. Promujecie chrześcijańskich artystów, zapraszacie niebanalnych gości. Co czeka na odwiedzających klub w najbliższym czasie?​
Powoli kończymy sezon wydarzeń takich jak Wiara i rozum, duchowość miasta, Dieta 26 czy Salon literacki. Te odbywały się cyklicznie. W czerwcu planujemy jeszcze koncert Marcina Wargockiego już 29 czerwca o 20.30 (Wstęp: 15 zł. - w tym herbata). Marcin wydał swoją debiutancką płytę GPS na niebo. Jest to muzyka spokojna, chrześcijańska i medytacyjna. Dobra na czerwcowy wieczór. Natomiast już 7 lipca o 20.30 odbędzie się spotkanie z Agnieszką Musiał (wokalistą zespołów New Life M., Owca). Agnieszka będzie promowała album BŁOGO. Więcej informacji o kolejnych wydarzeniach można będzie znaleźć na fb Docelowa, na kalendariach kulturalnych i w mediach. Zapraszamy serdecznie.



A skąd wziął się pomysł na nazwę? „Docelowo” ma oznaczać raj, do którego wszyscy dążymy?
Można powiedzieć, że wyszło przypadkowo. Były różne pomysły na nazwę. Słowo – DOCELOWO łączy, a nie dzieli. Nie jest wprost. Oczywiście różnie może być interpretowane. Nam bardzo zależy, by kierunek był w stronę nieba, raju, który na pewno nie jest na ziemi. Nasze ziemskie Docelowa są tylko przejściowe.

Mieścicie się w bardzo atrakcyjnej, ale i specyficznej części Warszawy – tuż obok Placu Zbawiciela. Zaglądają do Was hipsterzy? Czy zdarzyło się, że ktoś trafił do Was przypadkiem ? Jaka była reakcja? Czy wizyta w takim miejscu może nawrócić?
Nikogo nie chcemy na siłę nawracać. To miejsce ma w jakiś sposób prowadzić do Pana Boga. Pokazywać, że jest inna rzeczywistość niż pieniądze czy sprawy ziemskie. Jeśli ktoś przy naszym udziale doświadczy dotknięcia Pana Boga, to będziemy się cieszyli. Myślę, że jako katolicy mamy zadanie, aby zadbać o swoje nawrócenie.Na co dzień przychodzą do nas różni ludzie. Ogólnie reakcje są bardzo sympatyczne. Obsługa Docelowa w pozytywny sposób podchodzi zarówno do hipsterów czy osób starszych. Cieszymy się z każdej osoby.

Funkcjonujecie  na gastronomicznym rynku Warszawy dopiero kilka miesięcy - to trochę za mało, by nazwać miejsce kultowym – a może już macie swoich stałych bywalców? Czym się charakteryzuje klientela Docelowa? Czy częściej niż w innych kawiarniach można tu spotkać osoby duchowne?
Mamy już stałych bywalców. Zarówno tych, którzy przychodzą na wydarzenia, jak i tych, którzy przychodzą na obiady. Są to często osby z okolicznych firm, ale przede wszystkim szukający dobrych wydarzeń. Co nas cieszy zagląda do nas sporo gości z innych miast oraz studenci i absolwenci stołecznych uczelni.

Mam przyjaciela, który jest ateistą, a bardzo często wybiera na spotkanie przy kawie właśnie Docelowo. W czym tkwi sekret tego miejsca, że przyciąga nie tylko osoby zaangażowane w wiarę, ale również tych, którym z Kościołem nie jest po drodze?
Taki był cel powstania Docelowa. Przyciągać również tych, którym jest daleko od Kościoła. Szanujemy każdego. Prosimy również o szacunek dla nas i naszych wartości.

Rozmawiała Magdalena Jakoniuk
Zdjęcia: Zbyszek Kaczmarek
Źródło: niezalezna.pl,Dodatek Mazowiecki Gazety Polskiej Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Hannawald: Kamil jest wspaniałym zawodnikiem

/ twitter.com/@LLemaniak

Były skoczek narciarski, niegdyś wielki rywal Adama Małysza, Sven Hannawald jest pod wrażeniem, że Kamil Stoch tak szybko doszedł do siebie po zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni. Polak triumfował w tym prestiżowym cyklu po raz drugi z rzędu, ale tym razem wygrał wszystkie cztery zawody, co wcześniej w historii udało się tylko Hannawaldowi.

- Wiem, jak człowiek jest wykończony. I nie wystarczy położyć się do łóżka, przespać dwie godziny dłużej i po sprawie. To zmęczenie wychodzi przez wiele tygodni. Nawet jak się chce zapomnieć, to wcale nie jest łatwe. Wszyscy o tym mówią, a w takim kraju jak Polska, gdzie skoki narciarskie są tak popularne, sukces kosztuje znacznie więcej – podkreślił.

On sam doskonale o tym wie i tym bardziej podziwia Stocha, że tak szybko „uporał się” z konsekwencjami sukcesu i potrafił wrócić do rywalizacji na wysokim poziomie.

- A Kamil jest znowu uśmiechnięty, zadowolony i rozluźniony. Podziwiam go, że tak szybko potrafi odbudować się fizycznie i mentalnie. To świadczy o tym, jak wspaniałym jest zawodnikiem – powiedział.

Za czasów rywalizacji Hannawalda i Małysza, Niemiec nie był lubiany przez polskich kibiców. Teraz jednak wszystko się zmieniło.

- Oczywiście ludzie mnie cały czas rozpoznają, ale gdy wchodzę w Niemczech do sklepu, to właśnie Polacy do mnie najczęściej podchodzą, klepię po plecach, podają rękę, proszą o zdjęcie. Ta niechęć zamieniła się w sympatię i to bardzo miłe. Zresztą po sukcesie Kamila w Turnieju Czterech Skoczni na moim Instagramie (sven_hannawald) liczba obserwujących się podwoiła – z 5 na prawie 10 tysięcy, a większość z nich to byli Polacy – zaznaczył.

Dziś na godz. 16.00 zaplanowane są dwie ostatnie serie konkursowe mistrzostw świata w lotach, a w niedzielę ma się odbyć rywalizacja drużynowa.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl