Ustka
Tragedia w Ustce. Teściowie opisali dokładnie sytuację. "Wyszedł do kuchni, wrócił i zaatakował"
- Tego wieczora grali w karty, 44-latek wypił śladowe ilości alkoholu. W pewnym momencie wyszedł do kuchni, wrócił z niej i zaatakował ich. Nie było żadnego „stresora”, „zapalnika”, który by wywołał taką jego reakcję. Zaatakował nagle - tak według zeznań teściów 44-letniego Piotra K. miał wyglądać poniedziałkowy wieczór w jednym z mieszkań w Ustce. K., funkcjonariuszy SOP, ma usłyszeć zarzuty zabójstwa córki i usiłowania zabójstwa innych osób.