Ukraina
Jakie apele, takie elity – Panie Kanclerzu, ale się Panu trafiło…
List otwarty do Olafa Scholza, wzywający kanclerza Niemiec do zaprzestania dostaw broni na Ukrainę, wzbudził oburzenie na niemieckie elity. Przeglądając listę sygnatariuszy apelu nie znajdą jednak Państwo elity, ale garstkę ludzi z obrzeży niemieckiej debaty publicznej. Sierot po nieboszczce NRD, wiecznych pacyfistów pokolenia ’68, niespełnionych politycznie działaczy społecznych, byłych dyplomatów zastygłych gdzieś w realiach lat 80. XX wieku. Czy to znaczy, że te „prawdziwe elity” – w odróżnieniu od spatynowanych autorów ostatniego apelu - decyzyjne i wpływowe - popierają dostawy broni na Ukrainę ? Część owszem, popiera i to z przekonania, część popiera z lęku by nie wylądować w szufladzie ze skompromitowaną etykietką Russlandversteher, a część żyje nadzieją, że Władimira Putina zastąpi „ktoś bardziej cywilizowany” i wtedy to, co zamrożono zacznie się odmrażać.