Berlin
Udało się skazać funkcjonariusza Stasi, który zamordował Polaka strzałem w plecy
Wyrokiem z dnia 14 października 2024 roku Sąd Krajowy w Berlinie uznał obywatela Niemiec Manfreda Naumanna, byłego oficera operacyjnego służby bezpieczeństwa NRD (Stasi) winnym zabójstwa Polaka, Czesława Kukuczki – 29 marca 1974 roku na kolejowym przejściu granicznym pomiędzy NRD a Berlinem Zachodnim – i wymierzył mu za ten czyn karę 10 lat pozbawienia wolności. Naumann był podejrzanym w śledztwie prowadzonym przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu o to, że w dniu 29 marca 1974 roku na kolejowym przejściu granicznym Friedrichstrasse w Berlinie Wschodnim, działając w celu niedopuszczenia do przekroczenia granicy państwowej pomiędzy NRD a Berlinem Zachodnim, oddał strzał z broni palnej w plecy polskiego obywatela Czesława Kukuczki powodując u pokrzywdzonego ciężkie obrażenia narządów wewnętrznych i w konsekwencji jego zgon.
Sowiecki „wyzwoliciel” w Berlinie
16 kwietnia 1945 r. ruszyła znad Odry i Nysy Łużyckiej sowiecka ofensywa na Berlin, w której uczestniczyło też Ludowe Wojsko Polskie. Po ciężkich walkach 2 maja siły niemieckie w stolicy Rzeszy skapitulowały. Kilka dni później w Europie skończyła się II wojna światowa. W zdobytym Berlinie Sowieci utworzyli cztery miejsca pamięci ku czci swoich poległych żołnierzy, łączące funkcje pomników i cmentarzy. 8 maja 1949 roku w Treptower Park odsłonięto monumentalny pomnik czerwonoarmisty. Miał on wzmocnić komunistyczną narrację o „wyzwoleniu” Europy Środkowo-Wschodniej przez Związek Sowiecki.
Teatr Tuska w Kijowie. - Główne karty w polityce międzynarodowej rozdają Niemcy - mówi prof. Grochmalski
Donald Tusk udał się do Kijowa po raz pierwszy od momentu wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę. Szef polskiego rządu spotkał się prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i premierem Denysem Szmyhalem. - Od momentu, w którym Niemcy byli w stanie skutecznie wspomóc zmiany rządu w Polsce to zrozumiałe jest, że decyzyjność Polski w polityce międzynarodowej - także wobec Ukrainy - jest radykalnie mniejsza. Tusk pojechał do Kijowa raczej jako polityk, który dogrywa pewne sprawy w ramach polityki unijnej. Nie jest to polityka samodzielna, która ma wykorzystywać regionalny potencjał Polski. Mam tu na myśli politykę autonomiczną naszego kraju, mocno związaną ze Stanami Zjednoczonymi - mówi prof. Piotr Grochmalski.